Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Śladami Oskara Kolberga

Śladami Oskara Kolberga - Głuszyn

Autor wpisu: Rok Kolberga 2014
Data publikacji: 09.04.2014
Okres historyczny: 1800-1914

W Głuszynie Kolberg zanotował m.in. bajkę o owczarku i zbójcach oraz wiele przysłów. Pomagała mu w tym rodzina Sokołowskich, u której przebywał w 1865 roku.

Kolberg bawił w Głuszynie w roku 1865 u rodziny Sokołowskich. Michał Sokołowski, podobnie jak Antoni Robert Morzycki z Ruszkowa, zbierał wpłaty na bilety prenumeraty na planowaną przez Kolberga monografię regionu kujawskiego. Kontakt z Sokołowskimi nie zakończył się po wyjeździe Kolberga z Kujaw. Przesłali mu oni listownie zapisane przez siebie przysłowia i drobne notatki dotyczące gwary. Dziękując za nie, Kolberg przekazywał ukłony dla pani Sokołowskiej, która jak pisał: „niejednym także szczegółem moją tekę wzbogaciła”.

 
Kolberg zanotował w Głuszynie m.in. bajkę o owczarku i zbójcach:

„Było trzech braci; dwóch mądrych, a jeden głupi. I służyli we wsi za owczarków. Mądrzy pasali owce a głupi im nosił jeść. Raz, ci dwóch ostawili go żeby pilnował owiec, a oni sami pójdą na obiad. I powiedają mu, żeby nie dał rozchodzić się owcom, ale żeby je zganiał i w kupce trzymał. On też jak odeszli, zabijał je kijem i wszystkie na kupkę pokładł.

Jak bracia wrócili, zastali wszystkie owce pobite i na jednej kupie poskładane. Wtedy, jak one owce mieli chować (pogrzebać) wykopali dół głęboki, nosili i kładli w niego owce; óni zawsze każden po jednyj, a głupi zaś po dwie tam kład(ł). Potem, nic nie mówiąc, poszli wszyscy na obiad do domu. I dali iem jeść kluski. Tak ten głupi brał po jednyj klusce na łyżkę, a ci mądrzy brali po dwie; a on do nich powiada: Aha, a takieśta wy mądre; to wy po dwie kluski bierzeta na łyżkę, a po jedny owcy tylkoś-ta nosili? Kiedy ja po dwie owce nosiłem a ino po jedny klusce bierę! Wtenczas óni mu po cichu mówią żeby (aby) już nie gadał i nie wydawał tego przed nikiem.

A tymczasem mądrzy, widząc że z niemy bedzie źle, powoli jeden za drugim wymykali się i nareście z chałupy wyszli i dźwi od sieni zaparli. Ale on to spostrzegł, i bieży za niemy; ale że ni móg prędko dźwi otworzyć, zatem je wzion ze skobla i z haków na plecy, i z temy dźwiami gonił ich. Ci dwóch, jak się obejrzeli i widzą że ten za niemy drze i jeszce dźwi na plecach dźwiga, tak jeszce prędzy zmykają do boru, a ón za niemy. Widzą że ich dopędza, suwają w bok i na gałęzie na drzewo, a ón też leci za niemy, drapie się na drzewo i te dźwi za sobą wciąga. I tak wszyscy trzech siedzą na onyj drzewinie j-aż do nocy.

 Aż tu na jeden raz przychodzi banda złodziejów i rychtyk pod tym drzewem roztasowali się. Napalili ogień, zaczęni sobie jedzenie gotować i pieką mięso. A temu głupiemu na drzewie zachciało się z wodą i mówi do braci: jo nie wytrzymom — a óni do niego: ej, daj pokój bo nas zgubisz. Kiej do garka coś zleciało, jeden ze złodziejów patrzy i widzi coś groźnego na drzewie, i odzywa się do towarzyszów: Ej to ptok (ptak) otrząsa rosę. Ale strzelił w górę, a przestraszony głupi puścił swoje dźwi, które jak spadły, jednemu nogę przytrzasły i ogień zgasiły, a drudzy przestraszeni zaczeni uciekać. Wtenczas ci trzech zeszli z drzewa, poderżnęli temu złodziejowi język, żeby ich ni móg wydać i puścili go, a ten kiedy big (biegł) za swojemi towarzyszamy, chciał wołać: poczekaj! — a bełkotał nieustawicznie: poklękaj!”

Opracowane przez autorów "Przewodnika śladami Oskara Kolberga po Polsce", przygotowanego przez Instytut Oskara Kolberga, Narodowy Instytut Fryderyka Chopina i Instytut Muzyki i Tańca.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1219)

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter