Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Henryk Bereza. „Życioczytanie"

Autor wpisu: Andrzej
Data publikacji: 10.10.2011

Eseista i krytyk literacki. Pisze przede wszystkim o prozie polskiej. Wciąż poszukuje źródeł odnowy języka literackiego. Publikował w różnych czasopismach, ale związał się przede wszystkim z „Twórczością”.

Z „Twórczością” Henryk Bereza współpracuje zresztą od niemal 60 lat. Najpierw prowadził tam dział krytyki, potem kierował działem prozy, był też zastępcą redaktora naczelnego. Miał również swoją rubrykę „Czytane w maszynopisie”. Z pracy w tym piśmie wspomina również rozmowy z Adamem Ważykiem: „Z nikim w życiu nie rozmawiałem o Kochanowskim tak istotnie, nawet z Zygmuntem Kubiakiem”.

To on był autorem sformułowania „życiopisanie”, którego użył w pracy poświęconej Edwardowi Stachurze. Do samego Berezy przylgnęło określenie „życioczytanie”. Bo bardzo poważnie traktuje swoje lektury. W wywiadzie-rzece z Adamem Wiedemannem i Piotrem Czerwińskim mówił na przykład: „Serce moje było rozdarte między miłością do Nałkowskiej a miłością do Iwaszkiewicza”.

Bereza urodził się niedaleko Skierniewic, w Miedniewicach w niezamożnej rodzinie. Miał piątkę rodzeństwa. Bardzo wcześnie odkrył swoją pasję literacką. Właściwie pominął literaturę młodzieżową i od razu zaczął czytać klasyków. Zanim skończył dziesięć lat, miał już za sobą lekturę Prób Montaigne’a. O swoich doświadczeniach życiowych myślał przez pryzmat lektur. Dlatego ewakuację przed hitlerowcami od razu skojarzył z Hermanem i Dorotą Goethego, gdzie mieszkańcy Salzburga uciekali przed wojskami francuskimi.

Po wojnie rozpoczął studia na warszawskiej polonistyce. Były to ponure czasy w polskiej historii i literaturze, ale Berezie udało się zachować luzacki, artystowski styl życia, uniknąć „zniewolenia umysłu”. Udawało mu się w jakimś stopniu unieważnić wszechobecną bylejakość i szarość. Zresztą jego motto to: „Nic mnie nie obchodzą i nie obchodziły żadne role polityczne”.

Pracował jako krytyk literacki. Na początku zdarzało mu się krytykować miażdżąco, bezlitośnie. Potem był jak lekarz, przede wszystkim starał się nie szkodzić. Mówił: „Zajmowanie się literaturą jest zajęciem tak odpowiedzialnym, jak odpowiedzialność chirurga, który operuje żywe serce albo żywe oko”. Pisał bardzo odważnie, lansował własne hierarchie literackie, potrafił docenić debiutantów. Lista pisarzy, którzy zadedykowali mu utwór lub jakoś się w swoim dziele do niego odnieśli jest imponująca. Są na niej między innymi: Jerzy Andrzejewski, Leopold Buczkowski, Marek Hłasko, Wiesław Myśliwski, Marek Nowakowski, Adolf Rudnicki, Edward Stachura.

Sam Henryk Bereza napisał kiedyś, że „smaków literatury powinno być czterdzieści i cztery”. A on o każdym z nich potrafi pisać zajmująco, wnikliwie i z pasją.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1049)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter