Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Gustaw Zieliński i Adolf Januszkiewicz

Autor wpisu: Bożena.Ciesielska
Data publikacji: 28.10.2011
Okres historyczny: 1800-1914

Historia przyjaźni Gustawa Zielińskiego i Adolfa Januszkiewicza.

O znajomości Gustawa Zielińskiego z Adolfem Januszkiewiczem
Adolf Januszkiewicz urodził się w 1802 lub 1803 roku w Nieświeżu na Białorusi. Brał udział w powstaniu listopadowym. Został zesłany na Syberię. Zmarł w 1857 roku w Dziahylni na Litwie. Na zesłaniu przebywał 24 lata. Pod koniec 1833 roku przeniósł się do miasteczka Iszym. Żył tu prawie 8 lat. Właśnie w Iszymie poznał Gustawa Zielińskiego i się z nim zaprzyjaźnił. O pobycie na zesłaniu, o emigracyjnych przyjaźniach, zajęciach, dolach i niedolach dowiedzieć się można z listów do matki i do rodziny wydanych pod tytułem Listy ze stepów kirgizkich [oryginalna pisownia – przypis B.C.].

O tym, jak Zieliński ratował się z pożaru
W liście do matki Januszkiewicz pisze, że po Wielkanocy 1839 roku rano między drugą a trzecią godziną 7 maja głos grzechotki obwieścił, że palą się zabudowania.

„Ubrałem się w minutę i chwyciwszy w jedną rękę portrecik Mamy, w drugą – wstyd mi wyznać – pieniądze, poleciałem galopem na miejsce pożaru. Zajął się on o 1300 kroków odemnie, w bani jednego kupca otoczonej zabudowaniami, które zaraz zgorzały, z kilkunastą sztukami bydła, bo wiatr był silny, a ratunek nie mógł być dość spieszny w nocy i w mieście rozrzuconém na rozległéj przestrzeni. Kiedym przybiegł na plac zniszczenia, palił się już dach, tuż przy nim stojącego domu mego poczciwego Gajewa, gdzie po mnie mieszkał od dwóch lat nasz współwygnaniec Gustaw Zieliński. W téj chwili wyskakiwał on przez okno ze swoim psem Ałtajem. Cisnął mi płaszcz i puilares [sakiewkę, portfel – przypis B.C.], a sam czémprędzej począł przerzucać na drugą stronę ulicy niektóre wyratowane rzeczy, z obawy, żeby się nie zajęły ogniem. Szczęściem, niedaleko mieszkający Paweł pospieszył z wozem, a tak zdołaliśmy ocalić największą część szczupłej ruchomości naszego towarzysza i być pomocą wielu innym”.

Z dala od rodziny
Adolf Januszkiewicz pisał w liście do brata Januarego: „Muszę ci donieść, mój kochany bracie, jak przepędziłem dzień, w którym spełniło się twoje najdroższe życzenie. Pragnąc należycie go uświęcić, kazałem striapce [striapka – gospodyni – przypis B.C.] dom zamknąć i odpowiadać przychodzącym do mnie, że mnie niemasz, że wyjechałem na ślub mojego brata. Nie myśl jednak, ażebym skazawszy siebie na taką dobrowolną samotność, oddał się czarnym myślom i smutkowi. Owszem, dzień ten, pomimo śniegu, który bezprzestannie padał, pomimo posępnej pory i zamknięcia, przepędziłem bardzo wesoło, ożywiony jakiemiś wewnętrznémi przeczuciami, że brat mój, którego tak kocham, będzie szczęśliwy i że jeszcze go uścisnę. Kiedy zaś przyszła chwila, w któréj przypuściłem sobie, że z rąk kapłana odbierasz błogosławieństwo nieba, westchnąłem i modły moje za tobą, poszły do Najwyższego. Nazajutrz zaś jako w dzień twojego wesela i imienin kochanej mamy, z dobrym moim towarzyszem i stołownikiem Zielińskim, wychyliliśmy parę toastów. Oby się one spełniły!”

Przeniesienie do Omska
Prawie po ośmiu latach Adolfa Januszkiewicza przeniesiono do Omska. W związku z planowaną wyprowadzką nie kupował niczego, żeby nie narażać się na dodatkowe koszty. Z tym, co zgromadził, zrobił tak: „Dom ze sprzętami i koniem odstąpił Gustawowi Zielińskiemu, którego mama pokocha jak syna, jeżeli kiedy będzie wracał przez Dziahylnę [Dziahylnia – majątek Januszkiewiczów na Litwie – przypis B.C.] do swojéj rodziny”.

Gustaw Zieliński pozostał jeszcze w Iszymie, ale nie na długo – w roku 1842 – otrzymał zezwolenie na powrót do kraju. „Jednym z takich wypadków było przyjście uwolnienia dla Gustawa Zielińskiego. Adolf wziął w sierpniu urlop na dni kilkanaście, pojechał do Iszymu podzielić się radością ze swoim przyjacielem, pożegnać go i wyprawić w drogę z poleceniami do Dziahylny, gdzie był dawno zapowiedzianym, a później serdecznie przyjętym gościem”.

Powrót Gustawa Zielińskiego do kraju
Januszkiewicz przygotował różne upominki dla swojej rodziny. Zabrał je Gustaw Zieliński, który wstąpił do domu Januszkiewiczów z wieściami od syna. W 1853 roku nadarzyła się okazja, by Januszkiewicz przeniósł się do pracy do Niżne–Tahilska w Europie. Już nie był w Azji, a na Starym Kontynencie... Już bliżej domu...

„Obok zatrudnień na korzyść umysłową światłéj publiczności Niżne–Tahilska, ówczesny ruch literacki w kraju naszym nie był obcy Adolfowi. Przechodziły przez jego ręce pierwsze płody pióra Syrokomli, Deotymy [Jadwiga Łuszczewska 1834–1908, autorka powieści Panienka z okienka – przypis B.C.], Zygmunta Kaczkowskiego. Dawał o nich swoje zdanie, ciesząc się z nowych talentów i trwożąc się. Znaczną część tych nowości piśmiennictwa był winien nieustającej pamięci przyjacielskiéj Gustawa Zielińskiego, o którym także znajduje się wzmianka ciekawa dla przyszłych historyografów naszéj literatury tegoczesnej, ale wypada ją poprzedzić inną, objaśniającą stosunek dwóch przyjaciół”.

„...z większym workiem rymów niż groszy”
„Miałem przyjemność – pisał Adolf do matki i brata – otrzymać list od Gustawa... Dzięki Bogu, wyzdrowiał już zupełnie ze swojéj kilkoletniej febry i powodzi mu się wybornie. Żeby wam dać wyobrażenie o tym biédnym poecie, którego widzieliście wracającego z Syberyi z większym workiem rymów niż groszy, przytaczam tu koniec jego listu...”

„– Co wy na to? Jak trzymacie o moim przyjacielu i o niżéj na podpisie wyrażonym, który na taką przyjaźń zasłużył? Może powiecie: wart pałac Paca, a Pac pałaca [generał Michał Ludwik Pac zbudował w Dowspudzie na Suwalszczyźnie pałac w stylu gotyckim, budynek ten dał początek przysłowiu – przypis B.C.]; cóżkolwiek bądź, list ten niezmiernie mię uszczęśliwił, bo słodka to rzecz, odebrać podobny dowód przyjaźni i pamięci serca za okazywane z mojéj strony przysługi, kiedy ja, choć również wygnaniec, w lepszém wszakże byłem położeniu. Odpisałem mu jak przystało i podziękowałem z głębi duszy, zapewniając go, że mię bynajmniej nie zdziwił swoim postępkiem, jako zgodnym zupełnie z jego szlachetnym zawsze sposobem myślenia i czucia”.

W innym liście Gustaw Zieliński donosi, że: „Sam on nic nowego nie drukował w tych czasach. Pisze tylko, że chce puścić w świat dalszy ciąg swych stepów. O téj nowéj pracy tak się wyraża: Ja zaś odpisałem, że nic to wszystko nie pomoże, i jeśli po przeczytaniu znajdę co nie w duchu zwyczajów kochanych moich Kirgizów, natychmiast wypalę straszną krytykę i dowiodę poecie, że nie ma wyobrażenia o tym narodzie i jego poezyi”.

Jak z zegarkiem Patka było?
„Gustaw przysłał mi pyszny zegarek złoty Patka w Genewie [Patek szwajcarska firma produkująca zegarki – przypis B.C.] – powiadał jednego razu. – Bardzo jestem wdzięczen mojemu niegdyś towarzyszowi wygnania za ten dowód przyjaźni, bo moje oba stare zegarki iść przestały i niemasz komu ich tu naprawić, a dobry czasomiar jest niezbędny do pilnowania się w rozlicznych moich obowiązkach”.

Powrót Januszkiewicza
W 1856 roku Januszkiewicz otrzymał ułaskawienie. Gdy nadeszło pismo, był już bardzo chory. Jeszcze przez rok mieszkał w Dziahylnie. Zmarł w 1857 roku. Prawie połowę życia przeżył na emigracji. Został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Źródło:

Anna Stogowska, Wpisany w epokę, Płock 1996.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1024)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Gustaw Zieliński
Adolf Januszkiewicz

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter