Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

O poecie, któremu wiersz ocalił życie .

Autor wpisu: Natalia Szpiech i Anna Świtała
Data publikacji: 13.02.2012
Okres historyczny: PRL 1944-1989

Wybitny nyski poeta, Jerzy Kozarzewski, przeżył Powstanie Warszawskie, obozy w Oświęcimiu i Mauthausen, ale śmierć zaczaiła się na niego tuż po wojnie i czekała w stalinowskim więzieniu. Poeta skazany został na podwójny wyrok śmierci. Dzięki jednemu ze swoich wierszy uniknął jego wykonania.

 

Życie i wojna

 Jerzy Kozarzewski urodził się 21października 1913 roku w Trawnikach Lubelskich w rodzinie spokrewnionej z Cyprianem Kamilem Norwidem. Wychowywany przez matkę, dzieciństwo spędził w Piotrkowie Trybunalskim. Jerzy był absolwentem warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Swoją karierę zawodową rozpoczął  w zakładach zbrojeniowych w Stalowej Woli. We wrześniu 1939 roku dostał się do niewoli sowieckiej, jednak szczęśliwie udało mu się uciec z transportu. Działał w konspiracyjnym Związku Jaszczurczym, a następnie w Narodowych Siłach Zbrojnych. W 1943 roku zawarł związek małżeński z Magdaleną Bojanowską, młodą studentką medycyny, społeczną pielęgniarką Rady Głównej w Warszawie. To właśnie z jej powodu przybył w latach 50. do Nysy. O jej przeniesieniu na Opolszczyznę zadecydował nakaz pracy, którym Magdalenę przysłano tu w 1951 roku jako lekarkę.

Małżonkowie zostali rozdzieleni po raz pierwszy już w 1944 roku podczas Powstania Warszawskiego, w którym Kozarzewski brał czynny udział. Oboje dostali się do niemieckiej niewoli. Ciężarna Magdalena szczęśliwie dotarła do Piotrkowa, opuściwszy obóz przejściowy w Pruszkowie. Niestety, jej mąż trafił do Oświęcimia, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w Mauthausen. Kiedy wyszedł na wolność, wstąpił ponownie do struktur konspiracyjnych NSZ i podjął się zadania nawiązania łączności pomiędzy ośrodkami emigracyjnymi a krajem. W lecie 1945 roku rozpoczął pracę w Ministerstwie Przemysłu, lecz wkrótce potem został aresztowany.

 

 Wiersz, Tuwim i Bierut

 

Po wielomiesięcznym śledztwie, w „procesie Konrada”, nazwanym tak od konspiracyjnego pseudonimu Jerzego Kozarzewskiego, zapadł wyrok skazujący sześć osób na siedem kar śmierci. „Konrada”, jako głównego oskarżonego, skazano podwójnie. Wyrok prawdopodobnie zostałby wykonany, gdyby nie piękny wiersz, który Kozarzewski napisał w listopadzie 1943 roku pt. „Egzekucja”.

 

               Tyżeś to wybrał drogę, która mnie przywiodła pod bezimienną ścianę, skąd mnie śmieciem biorą.

Tyżeś to wybrał chwilę, bym, nie widząc godła, umiał krzyż Twój powtórzyć bez cienia  oporu.

Tyżeś to wybrał ciszę - tę przed salwą ciszę - bym mógł, jeśli bym zechciał, wielki głos Twój słyszeć.

(I oto stoję, Panie, z człowieczą niezgodą dla Twojego wyboru mojej boskiej drogi.

I nie umiem w Twej woli znaleźć się swobodą tak, by mnie bez przymusu, lotnie, niosły nogi.)

I zwieszam się z nadzieją w próżni pocieszenia, że przyjdą po mnie lepsze, zdrowsze pokolenia.

(Broń chrzęści za plecami. Czyż aż tego trzeba, żeby spojrzeć prawdziwie w głąb Twojego nieba…)

O daj mi, Panie, siłę w tej ostatniej chwili, bym umiał Ci zawierzyć, że mym wypełnieniem wszyscyśmy się do Ciebie o krok przybliżyli i nie odchodząc z ziemi opuścili ziemię.

I odpłać mi pewnością wielkość zawierzenia, a pytające słowa - czystością milczenia.

I dozwól, bym krwią obmył ciemną buntu plamę.


Amen

 

Ten wiersz, ufna modlitwa człowieka próbującego pogodzić się z nadchodzącą śmiercią, urzekł swoim przekazem innego poetę, Juliana Tuwima. To właśnie Tuwim poruszony do głębi poezją Kozarzewskiego napisał list do Bieruta, prosząc o łaskę dla skazańca. Tuwim przytacza w nim wiersz Kozarzewskiego, ale pomija niektóre fragmenty (to te zamieszczone w nawiasach). W swym liście pisał „Obywatelu Prezydencie! Mój wróg polityczny Jerzy Kozarzewski jest poetą, a w swej poezji osiągnął nie lada wyżyny: proroctwo i skruchę zawczasu wizyjnie przeczuwaną. I chociaż w swej pokorze on, zbrodniarz przeciw Rzeczypospolitej i jej narodowi, sam prosił Boga o zmycie plamy swego buntu własną krwią – to my dwaj – człowiek wyniesiony na najwyższą w Ojczyźnie godność i drugi człowiek – ja: poeta, my dwaj nie pozwolimy, aby ziemia polska splamiła się krwią człowieka, który się tak proroczo modlił i kajał..”. I dalej Tuwim, nie tylko udowadniał, że „kula, która by zabiła Kozarzewskiego, rykoszetem uderzyłaby w serce każdego poety polskiego”, ale także posunął się do kłamstwa, pisząc, że rodzina „Konrada” niosła w czasie wojny pomoc jego matce.

 

Nysa i muzyka

 

W ten sposób Kozarzewski uniknął wyroku śmierci i został skazany na dziesięcioletni pobyt za kratami, który spędził w więzieniach Mokotowa, Wronek i Rawicza. Następnie w 1955 roku przybył do Nysy, gdzie odnalazł nowy dom rodzinny, w którym czekały na niego matka, żona i córka. Bardzo pokochał to miasto i dbał o rozwój kultury na jego terenie. Stwierdzenie, że Nysa była jego małą ojczyzną jest jak najbardziej prawdziwe. Niestety, pozbawiony praw politycznych i naznaczony wyrokiem, nie mógł otrzymać pracy odpowiadającej jego kwalifikacjom i zainteresowaniom. Początkowo pracował jako księgowy  w szpitalu miejskim. W 1957 roku otrzymał propozycję zorganizowania od podstaw Ogniska Muzycznego. Podjął się tego zadania z pasją i poświęceniem, został dyrektorem nowej placówki, a praca  pochłonęła go bez reszty. Kolejnym zadaniem Kozarzewskiego stało się przygotowanie dokumentacji adaptacji na Szkołę Muzyczną zabytkowego kolegium św. Anny przy Rynku Solnym. Przygotowując się do objęcia stanowiska dyrektora tej tworzącej się placówki, podjął studia zaoczne. Niestety, 1 lutego 1962 roku Jerzy Kozarzewski został zdjęty ze stanowiska. Stracił pracę, która dawała mu wiele satysfakcji.

 

Przez całe życie Jerzemu towarzyszyła poezja, którą nazywał „notowaniem chwili”. Jednak dopiero u progu osiemdziesiątego roku życia zadebiutował publicznie jako poeta. Wydał dwa tomiki wierszy: „Dar codzienności” i poetycki przewodnik po Nysie - „Ślady z kamieni”. Pośmiertna publikacja całości jego twórczości pt. „Późne żniwo”, dopełnia wizerunku tego niezwykłego artysty.

Poeta zmarł w Warszawie 1 lutego 1996 roku. Został pochowany w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Powązkowskim.

Był człowiekiem wrażliwym, skromnym i niezwykle pracowitym. Ostatnią w życiu prośbę skierował do przyjaciół, aby zamiast kwiatów na jego grobie złożono ofiarę na rzecz Funduszu Pomocy Dzieciom Bieszczadzkim.

W 1992 roku otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Pośmiertnie przyznano poecie Nagrodę Artystyczną Wojewody Opolskiego za „poetyckie dokonania i kontynuację Norwidowskiej myśli w poezji”.

 

List

Jerzy Kozarzewski poznał treść wystąpienia Tuwima dopiero we wrześniu 1989 roku. Julian Tuwim oświadczył żonie skazanego, że jego list do Bieruta pozostanie w zalakowanej kopercie do czasu osiągnięcia pełnolecia przez córkę Kozarzewskich. Po śmierci Tuwima list został uznany za zaginiony. Obecnie dokumenty związane z historią interwencji Tuwima u Bieruta są dostępne w Muzeum Literatury w Warszawie.

 

 

 

Artykuł został opracowany przez Natalię Szpiech  i Annę Świtałę w ramach projektu uczniowskiego pt. „NA TROPIE SŁAWNYCH NYSAN” realizowanego w Gimnazjum nr 3 im. Żołnierzy Armii Krajowej w Nysie.

Źródło:

http://www.nasza.nysa.pl/o_nysie/poezja/kozarzewski.htm

http://archiwum.polityka.pl/art/kogo-uratowal-tuwim,374511.html

http://www.psm.nysa.com.pl/JerzyKozarzewski.htm

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1740)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter