Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kraina Koronkowych Okienek

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 06.03.2012

Aby dotrzeć do Krainy Koronkowych Okienek musisz jechać na wschód od Białegostoku, potem jeszcze na wschód, i następnie wciąż na wschód. Po drodze zauważysz, że miejscowości jest coraz mniej oraz że są one coraz mniejsze - to oznacza, że jedziesz w dobrym kierunku.

 

Potem wjedziesz w puszczę. Będziesz jechał i jechał tą puszczą jakieś kilkadziesiąt kilometrów. Kiedy już z niej wyjedziesz piknie ci komórka. Przeczytasz sms od białoruskiego dostawcy że minuta rozmowy będzie cię kosztować 4,94 PLN. Nie przejmuj się, nie znalazłeś się jeszcze za granicą, mimo że zatrzyma cię samochód wojsk pogranicza i poprosi o dokumenty. Między czasie wypytają się po co, gdzie i dlaczego oraz sprawdzą czy w bagażniku nie przewozisz uchodźców z Czeczenii. Granica unii europejskiej jest dobrze chroniona przed wschodnią dywersją.

 

Gdy będziesz uparty i wciąż będziesz jechał na wschód - skończy się asfalt. Wjedziesz na nieutwardzoną drogę. Zamiast prostych drzew zobaczysz wierzby rosochate, czarne, pokręcone. Podania ludowe bajały, że diabły w nich mieszkają, ludziom drogi plączą. Jest to możliwe, bowiem nie raz nie dwa zawracałam, kluczyłam, błądziłam. Taki diabeł boi się tylko wody święconej, ewentualnie GPS-a. Wokół rozciągać się będą stepy - bezludne, piaszczyste pagórki porośnięte sosenkami i kępami traw. To "stepy nad Świsłoczą" - tak nazwali te tereny rowerzyści którzy swego czasy organizowali rajdy po tutejszych szutrowych drogach. Rzeźba terenu jest pagórkowata, urozmaicona i bardzo malownicza. Kiedyś po tych stepach hasali konno Tatarzy polscy z łukami, teraz hula tylko wiatr. W dolinie zamajaczy ci się srebrna wstążeczka rzeki. To Świsłocz. Za nią - posiadłości łukaszenkowskie. Możesz sobie pooglądać przez lornetkę. Wokół Świsłoczy trzcinowiska i bagna.

 

Wśród tych stepów, pól, trzcinowisk i lasków nagle zobaczysz jakieś życie. Zza pagórka wyłoni się zarys domu, stodoły. Witaj w Krainie Koronkowych Okienek. Nie, nie miałam na myśli Krainy Otwartych Okiennic, ale właśnie - Koronkowych Okienek. Te dwie krainy różnią się jak północ i południe, jak wschód i zachód, jak dzień i noc. Te kilka wiosek nad Świsłoczą różnią się charakterem, budownictwem a nawet językiem od tych nad Narwią. Wioski "koronkowe" zamieszkuje ludność pochodzenia białoruskiego z odróżnieniu od "okiennicowych" gdzie mieszkają ruscy Podlaszucy. Kraina Otwartych Okiennic błyszczy kolorami, odnawianymi pieczołowicie domami, folderami turystycznymi i wioskami o wpisanie do indeksu zabytków. Kraina Koronkowych Okienek jest zapomniana przez Boga i ludzi, ciemna i surowa jak niemalowane drewno starych domów dogorywających gdzieś na końcu świata, już nikomu niepotrzebnych i bez nadziei na lepsze jutro.

 

Urok Krainy Koronkowych Okienek nie jest nachalny, wymaga skupienia i uwagi, aby wśród plątaniny roślinności i brązowo-burych desek wyłapać ślady dawnej świetności. Nie są to zdobienia oczywiste, raczej delikatne i skromne jak białoruska dusza, ale jeśli już ktoś je zauważy - potrafią zauroczyć. Zdobienia narożników nie są rozbudowane, toporne i proste, ale te wokół okien, szczególnie okienek szczytowych - bajeczne! Wykonane z pieczołowitością i pietyzmem przedwojennych rzemieślników odchodzą wraz w mieszkańcami drewnianych chatek w przeszłość, a dogorywając śpiewają swoje smutne białoruskie dumki. Jeszcze tu i ówdzie mignie postać człowiecza, zamieszkująca ten żywy skansen. Jeszcze jakiś chłop zaprzęgnie swego konia do wozu i zwiezie trochę gałęzi z lasu na opał, może nawet złoży je do szopy pokrytej słomianą strzechą, ale - komu to właściwie jest potrzebne? To tylko blady cień dawnego życia białoruskich wiosek nad Świsłoczą.

 

Nie łudzę się. Kraina Koronkowych Okienek jest zbyt odległa od uczęszczanych tras. Odcięta granicą od Grodna, ku któremu zawsze się zwracała pozbawiona została ośrodka, który miały siłę je podźwignąć. Jeszcze tu i ówdzie widać szkielet nowego domu z płyt OSB. Ktoś tu chce wrócić. Pewnie ktoś wiedziony sentymentem dzieciństwa spędzonego na stepach buduje sobie daczę letniskową. Bo któż inny chciałby tu przyjeżdżać? Wokół tylko cisza, cisza i wiatr. Czasem pies z kulawą nogą zaszczeka.

 

Gdzieś tam tli się nadzieja, że może jednak, że może ktoś zechce się pochylić chociaż nad jedną wioską. Niech to będą Świsłoczany. Może komuś zechce się pisać , interweniować, przekonywać, wciągnąć na listę zabytków. Przecież to żywy skansen! Takich zagród nie ma już nawet w Krainie Otwartych Okiennic. Czy jeszcze gdzieś na Podlasiu widzieliście słomiane strzechy? Żurawie do czerpania wody?

 

Jakaś iskierka jest. Nie widziałam nigdzie piękniej wykończonych okien. Podobno zdobienia zostały zdjęte ze dworu w Klepaczach podczas rozbiórki. Klepacze zostały 10 km za granicą, na Białorusi. Zdobienia zabrali chłopi i wykończyli nimi we wsi dwa domy. Jeden dom zachował się do naszych czasów. To dom-bliźniak we wsi Chomontowce. Mieszkańcy nowej połowy chyba docenili, zrobili według starego wzoru. Chciało im się. Fajnie, chociaż...robota rzemieślnicza jednak o klasę niższa. A może to moje subiektywne wrażenie?

 

Jeśli kiedyś będziecie zwiedzać Krynki i Kruszyniany, odwiedźcie Krainę Koronkowych Okienek. Z Krynek skierujcie się do Ozieran - Wielkich i Małych. Potem przez Rudaki pojeźdźcie do Chomontowców podziwiać zdobienia z polskiego dworu. Następna wioska to Bobrowniki. Znajduje się tu przejście graniczne z Białorusią. Na szczęście TIR-ów nie wpuszczono przez środek wsi, zbudowano wiadukt. Na górze została stara, drewniana wioska z kolorowymi domami i zielonymi sadami. Babcia niesie wodę ze studni i człapiąc po brukowanej ulicy widzi w dole kolejkę TIR-ów na międzynarodowej autostradzie chipy, skanery i komputery. Kompletny surrealizm.

 

Poruszajcie się wzdłuż granicy na południe. Po prawej zobaczycie bezkresne, przepiękne, pofałdowane pola i lasy, po lewej zabagnioną dolinę rzeki. Jeźdźcie do Świsłoczan, pogadajcie z mieszkańcami drewnianych chatek, usiądźcie sobie pod stodołą. Nie ścieszcie się. Popatrzcie na chmury i posłuchajcie jak w kwitnącym sadzie uwijają się pszczoły. Jeźdźcie aż do Mostowlan. Na pagórku za wsią stoi tam drewniana cerkiew. Odpocznijcie w jej cieniu i pomyślcie, że wasze dzieci prawdopodobnie już tego świata nie zobaczą.

 

 

 

 

 

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 710)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane tagi

Galeria

Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek
Kraina Koronkowych Okienek

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter