Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

"Busłowe łapy" czyli o przywoływaniu wiosny słów kilka

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 27.03.2012

-Zwiastowanie NMP to było dawniej wielkie święto - opowiada pani Walentyna Marcinowicz z Krasnej Wsi na Podlasiu - w tym dniu nikt nie pościł, nawet jeśli święto wypadało w piątek. Nikt też nie pracował, bo w takie wielkie święto, jak głosi tradycja, to nawet ptaszki gniazd nie wiją. Jedzono więc mięso, weselono się i pilnie wypatrywano oznak wiosny a szczególnie powrotu bocianów. Aby przyspieszyć ich przylot wypiekano i spożywano "busłowe łapy" ( tłum. biał bocianie łapy)

 

Pani Walentyna prowadzi warsztaty pieczenia takich łap w Muzeum Wsi Białostockiej i przy okazji opowiada o dawnych zwyczajach. Busłowe łapy wykonane są z ciasta drożdżowego, mają postać trójkątów które rozcina się i formuje cztery bocianie palce. Takie łapy dawniej pieczono w każdym wiejskim domu na Podlasiu. Dzieci od tego dnia mogły wreszcie wyjść z izby i bawić się na świeżym powietrzu. Wybiegały na łąki i gdy udało im się zauważyć bociana radośnie krzyczały :" busioł! busioł!"

 

Bociany od zawsze cieszyły się sympatią Słowian. Ich przylot zwiastował nastanie ciepłych dni i prawdziwej wiosny. Wierzono że w zagrodzie gdzie gniazdują bociany - będzie się szczęściło a w dom, na którym bociany uwiły gniazdo nigdy nie strzeli piorun. Gospodarze starali się zachęcać bociany do osiedlania się na swoich domach i aby ułatwić im to zadanie zaciągali na budynki stare brony lub koła, na których bociany wiły gniazda. Niekiedy do gniazd wkładano upieczone "busłowe łapy" które miały skłonić bociany do osiedlenia się w swojej zagrodzie.

 

Gospodynie oprócz "busłowych łap" formowały z ciasta także brony, bułeczki w kształcie bocianich jaj a także inne narzędzia rolne: pługi, sochy, grabie. Miało to zapewnić urodzaj i powodzenie w pracach polowych. Artur Gaweł, autor książki "Zwyczaje, obrzędy i wierzenia agrarne na białostocczyźnie od połowy XIX do początku XXI wieku" upatruje źródła tych zwyczajów w przedchrześcijańskich obrzędach towarzyszących przesileniu wiosennemu. Dni, które wyznaczały przejście do nowego cyklu były uważane za szczególnie ważne. Ich obchodom towarzyszyły liczne zabobony, wróżby i działania mające zapewnić powodzenie, nic więc dziwnego że początek nowego roku wegetacyjnego uważano na szczególnie istotny.

 

Chrześcijaństwo przejęło nieco ze starożytnych zwyczajów ustanawiając w tym dniu święto Zwiastowania - od tego dnia ziemia zostawała niejako pobłogosławiona do rodzenia plonów, można więc zacząć było prace polowe. Przed datą 25 marca obowiązywał zakaz prac związanych z "naruszeniem" ziemi, szczególnie orki, siewu i grodzenia. "Otwarcie" ziemi w dniu Zwiastowania znalazło odbicie w nazewnictwie - święto było nazywane Matka Boską Roztworną, Matką Boską Zagrzewną ( bo słońce zaczynało zagrzewać ziemię) lub Matką Boską Strumienną ( bo za jej przyczyną topniały lody i zaczynały płynąć strumienie).

 

Niektórzy badacze kultury ludowej w obchodach 25 marca dopatrują się śladów dawnych wierzeń prasłowiańskich, które uważały ptaki, a szczególnie bociany za wcielenie dusz zmarłych. Powrót bocianów z ciepłych krajów utożsamiano z powrotem dusz z mitycznego "Wyraju". Obrzędowe pieczywo miało stanowić symboliczną ofiarę składaną duchom przodków oraz duchom opiekującym się polami i zasiewami. W niektórych wioskach np. w Starym Masiewie koło Puszczy Białowieskiej znany był zwyczaj zanoszenia "busłowych łap" na pole i zakopywania okruchów do ziemi, co może przypominać składanie ofiary w celu zapewnienia powodzenia wegetacyjnego. Noga czy tez łapa to cześć ciała która miała styczność z ziemią, a tupanie miało sprowadzać bogactwo i dobrobyt. W pieśniach ludowych często pojawia się motyw kozy, która "tupie" po polu:" gdzie koza chodzi tam żyto rodzi, gdzie koza tupie, tam żyta siedem stogów" - śpiewano w bożonarodzeniowych kolędach życzących.

 

Pani Walentyna pamięta jeszcze jedną wróżbę związaną z przylatującymi bocianami. Ich pojawienie się we wsi wiązane było z przychodzeniem na świat dzieci. Wierzono że w tym domu, gdzie usiadł pierwszy bocian niedługo pojawi się nowe dziecko.
To się zawsze sprawdzało, może dlatego że dawniej we wsi mieszkało wiele młodych małżeństw?- żartuje pani Walentyna. Teraz, kiedy w Krasnej Wsi zostali sami emeryci zaprzestano takich obserwacji. Niewiele osób zajmuje się również wypiekaniem busłowych łap.

 

Warsztaty wypiekania busłowych łap zorganizowane przez Białostockie Muzeum Wsi w Osowiczach odbyły się po raz pierwszy. Pieczono zarówno łapy, jak i bułeczki w kształcie bron oraz bocianich jaj. Pozostało już tylko wyglądać pierwszych bocianów.

 

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1235)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Galeria

Busłowe łapy
Busłowe łapy
Busłowe łapy
Busłowe łapy
Busłowe łapy
Busłowe łapy
Busłowe łapy

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter