Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Ohulki, wesnuszki, haiki i sadońki - pieśni wiosenne Podlaskich Rusinów

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 26.04.2012

Jak spędzali czas ludzie, gdy nie było jeszcze telewizorów i komputerów? Śpiewali. Mali i duzi, mężczyźni i kobiety, młodzież i starcy. Śpiewali wszyscy, wszystko i przy każdej okazji.

 Śpiewali przy pracy na polu, śpiewali jak z pola wracali, śpiewali na weselach i na pogrzebach, przędąc nici i kołysząc dzieci do snu. Wieczorami na wsiach podlaskich młodzież wylegała na ławeczki przy płocie, łączyła się w grupki i śpiewała. Nierzadko we wsi powstawało samorzutnie kilka takich śpiewaczych grup, a każdej duch rywalizacji nakazywał śpiewać piękniej i głośniej niż pozostali.

Latem śpiewy ciągnęły się do północy, a nawet dłużej. Takie grupowe śpiewy były jeszcze czymś normalnym w powojennych latach i trwały do końca lat 60. Skończyły się wraz z emigracją młodych ludzi do miast.

Repertuar śpiewaczy stanowiły często pieśni obrzędowe, wpisane w cykl następujących po sobie pór roku i świąt. Powtarzane przez stulecia przez kolejne pokolenia, przekazywane z dziada pradziada korzeniami tkwią w dalekiej przeszłości, niekiedy sięgając aż do prasłowiańskich, przedchrześcijańskich pieśni obrzędowych.

Do takich należą ohulki ( lub rohulki) śpiewane od Wielkanocy do Prowodów (prawosławne święto zmarłych przypadające tydzień po Wielkanocy). Śpiewano je głównie na wschodniej Białostocczyźnie ( okolice Bielska Podlaskiego, Hajnówki, Kleszczel, Siemiatycz, Sokółki).

Ohulki były śpiewane przez młode dziewczęta, które wychodziły na piaskowe pagórki koło wsi i tworzyły śpiewacze korowody. Tematem pieśni była budząca się do życia przyroda a wraz z nią uczucia pomiędzy chłopcami i dziewczętami oraz wszelkie komplikacje z nimi związane. Wszystkie ohulki śpiewane były na jedną melodię, co świadczy o tym, że były to pieśni związane z konkretnym obrzędem. Ta zasada powtarza się w innych pieśniach obrzędowych: każde święto, zajęcie czy okazja miała swoją melodię, którą śpiewano tylko i wyłącznie wtedy.

Po raz pierwszy ohulki opisał w 1846 roku historyk z Bielska Podlaskiego prof. Józef Jaroszewicz w artykule "Wiadomość o Kupalnicach na Podlasiu" („Ondyna Druskienickich Źródeł. Pismo zbiorowe", Grodno, 1846, zeszyt 1, str. 7-23).

"Kobiety i dziewczęta zebrawszy się na wybranym miejscu, biorą się za ręce i robią koło zwane "horod", a jedną spomiędzy siebie wpuszczają we środek, której dają nazwisko Rahulka.... Tak uszykowane zaczynają różne śpiewać piosnki... Jeden z takich śpiewów z pewnym obrzędem połączony i zwrócony do będącej w kole Rahulki, która myśl pieśni pantonimą wyrażać powinna.... Ta Rahulka bierze jedną z koła i tańczy z nią. Potem tę porzuca a bierze drugą, a gdy chór zaśpiewa "Pokiń tuju a wozmi druhuju..." bierze inną i tak następne... Po skończeniu tego chorovodu idą z kolei rozmaite pieśni:

Oj moja miła Rahulko,
Wstań barzo raniulko —
Oj moja miła Rahulko —
(ostatnie wyrazy po każdym powtarzają się wierszu)
Puojdy, puojdy po wodu raneńko,
Umyj, umyj biłoje liczeńko,
Włoży biłoju koszuleńku,
Nawołoczy różowoju sukońku,
Nałoży pończoszki nowy,
Obuj czerewiczki ponsowy,
Torhowy fartuszok prypaszy,
Rusuju kosu zaczeszy,
Puojdy z pannoju w tanok,
O moja miła Rahulko! "

Następnie Rohulka wybierała którąś z dziewcząt i tańczyła z nią pośrodku koła, a korowód śpiewał:" zostaw tę, a weź inną" i Rohulka wybierała kolejną dziewczynę do czasu, gdy korowód zaśpiewał: "Poskacz po ogródeczku, kocha kocha piękną pannę".

Józef Jaroszewicz opisuje wielka miłość Podlasian do śpiewu i muzyki, która towarzyszy ludziom od narodzin aż do śmierci. Zauważa, że tematyka pieśni związana jest z porami roku i przyrodą, która stanowi natchnienie i źródło ludowego folkloru.
 

"Jak w lesie nie hukać i śpiewać, kiedy echo tak wiernie powtarza każdy odcień twojego głosu? Przysłuchasz mu się jakby czyjemuś obcemu i chętka cię bierze coraz więcej iść z nim w zawody. A jeśli jeszcze kto odśpiewa naprawdę w oddali, zawiązuje się walka śpiewna, pobudzająca do coraz większej ochoty. Jak-bo to echo gra w lesie cichym wieczorem lub rankiem, jakże zachęca do śpiewu. I dziwić się, że Podlasianie są takim narodem śpiewnym! "

W niektórych wsiach koło Puszczy Ladzkiej młodzież na śpiewanie ohulek zbierała się na leśnych polanach, na innych jak np. w Kożynie panny wypływały na śpiewy łódkami na rzekę Łoknicę. Korowodom, śpiewom, zabawom i żartom w tygodniu paschalnym nie było końca.

Tydzień ohulkowy kończyły Prowody podczas których śpiewano pieśni specjalnie na tę okazję. Po Prowodach nie śpiewano już ohulek, ich miejsce zajmowały pieśni wiosenne nazywane wesnuszki, haiki, pieśni zozulki, sadońki lub borodajki które śpiewano aż do dnia Zielonych Świąt. Opowiadały one o wiośnie, przyrodzie budzącej się do życia pod wpływem ciepłych słonecznych promieni, radości i oczywiście o miłości. Gdy pełen radości i nadziei czas wiosenny ustępował pracowitemu, letniemu okresowi żniw milkły wesnuszki. Nadchodził czas pieśni żniwnych.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1018)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter