Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kolędowanie z Konopielką

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 13.05.2012

 

-Dlaczego ten świat wciąż jeszcze istnieje? Bo w Knyszynie śpiewają konopielki! - takie stwierdzenie można przeczytać na stronie internetowej Podlaskiego Konsorcjum Konopielkowego.

Aby zrozumieć zasadność tego dziwnego na pierwszy rzut oka związku, musimy cofnąć się całe stulecia, a nawet tysiąclecia do tyłu i zobaczyć świat z perspektywy, z jakiej widzieli go starożytni Słowianie.

 

Posiadali oni własną kosmologię oraz mit o stworzeniu świata, który przywoływał postać Boga i Diabła. Pewnego razu Bóg zapragnął stworzyć świat i przywołał diabła nakazawszy mu przynieść garść piachu z dnia oceanu, z której umyślił stworzyć Ziemię. Diabeł owszem przyniósł, ale postanowił wyrwać się spod kontroli Boga i stworzył Ziemię niejako "w swoim imieniu". Za karę Bóg strącił go do przepaści o przykuł łańcuchem do korzeni Kosmicznego Drzewa.

 

Od tej chwili diabeł nieustannie próbuje się uwolnić z okowów i rozkuwa ogniwa łańcucha. Uwolnienie się diabła oznacza koniec świata, więc "siły dobrego" muszą go powstrzymywać. Diabeł ciężko pracuje nad uwolnieniem przez okrągły rok i na wiosnę jest bliski swego celu - od wolności dzieli go tylko jedno ogniwo. Uratować świat mogą tylko istoty gromowładne jak Perun, który posyłając pierwszy wiosenny grzmot scala łańcuch na nowo. "Siły dobra" nie działają jednak w odosobnieniu, ale potrzebują pomocy ludzi. Taką pomocą są różnorakie działania o charakterze magicznym dokonywane na Ziemi przez ludzi, a szczególnie śpiewanie pieśni konopielkowych. Pod ich wpływem łańcuch skuwający "złe moce" regeneruje się i świat może istnieć w dalszym ciągu.

 

Przez całe tysiąclecia na Podlasiu odbywało się wiosenne kolędowanie z Konopielką, kiedy to w latach 50.XX wieku proceder ten został zarzucony i na wsiach podlaskich umilkły konopielki. Dlaczego więc świat nadal trwa? Podlaskie Konsorcjum Konopielkowe ma na to tylko jedno wytłumaczenie: konopielki musiały być śpiewane w drugim, podziemnym obiegu, czyli w zaciszu czterech ścian. Nie bacząc jednak na moc tajnych konopielkowych kompletów Knyszyński Ośrodek Kultury wraz ze Stowarzyszeniem TRATWA postanowił sprawę wziąć we własne ręce i przywrócić tradycję wiosennego kolędowania. Od 2007 roku aktywizuje lokalne środowiska, organizuje warsztaty śpiewu i organizuje wiosenne kolędowanie, mając na uwadze nie tylko interes własny, ale też troskę o losy świata.

 

Kolędowanie kojarzy nam się przede wszystkim z Bożym Narodzeniem, jednak pierwotnie termin "kolędowanie" nie oznaczał śpiewania pieśni o stajence i żłóbku. Kolędami nazywano świeckie pieśni życzące, zawierające życzenia powodzenia i dobrobytu. Powszechnie wierzono w moc jaką posiada wypowiedziane słowo, a więc słowa o pomyślności, dobrobycie i spokoju miały przynieść pożądane skutki w nadchodzącym roku.

 

Wiosenne kolędowanie było powszechne na całym Podlasiu przyjmując nazwę Wołoczebne lub Włóczebne. Odbywało się ono w wielkanocną niedzielę bądź poniedziałek i przyjmowało postać odwiedzin dzieci u swoich rodziców chrzestnych, którzy obdarzali je malowanymi jajkami. Kolędowanie z Konopielką, które stanowi pewną odmianę Włóczebnego posiada o wiele starszą i bogatszą genezę. W Polsce kolędowanie z Konopielką znane było w miejscowościach położonych nad Biebrzą i Narwią, a szczególnie w Knyszynie i Tykocinie. Etnomuzykolodzy zauważają pewną regułę: konopielki śpiewane były w miejscowościach, gdzie nie śpiewano wiosennych ohulek, i na odwrót. Być może kolędowanie z Konopielką jest odpowiednikiem pieśni rohulkowych. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z młodymi dziewczętami, które mają moc niesienia urodzaju i dobrobytu.

 

Nazwa "konopielka" większości z nas kojarzy się jedynie z książką Edwarda Redlińskiego pod tym tytułem i niewielu z nas wie, że odnosiła się zwyczajowo do kwiatu konopi, który symbolizował kobiecość, a więc - moc rodzenia, płodności, obdarzania życiem. Kolędnikami konopielkowymi zostawali jedynie młodzi i jurni mężczyźni, którzy stanowili odpowiednik sił gromowładnych, mających moc poskromienia "Złego". Etnografowie upatrują w tym związków z prasłowiańskim kultem Jaryły, syna Łady i Daźboga, który opiekował się zasiewami i darzył powodzeniem w pracach polowych. Jego rolę w późniejszym czasie przejął św. Jerzy. Według legendy był on mocarzem, który pokonał smoka i tak właśnie przedstawiany jest na obrazach: jako wojownik na białym koniu, który włócznią przeszywa bestię.

 

Św. Jerzy pojawiał się również w samych pieśniach konopielkowych:" Gdzie święty Jerzy chodzi, tam żytko rodzi" (gm. Korycin). W treści pieśni pojawia się często motyw dziewczyny, która zbiera pawie pióra i wije z nich wianek na ślub lub wykonuje z nich kołdrę, oraz motyw owsa ( męski symbol płodności) czy koloru zielonego kojarzonego z wiosną. Szczególnie chętnie były nawiedzane domy, w których mieszkały dorastające panny - tym życzono rychłego zamążpójścia. Kolędnicy po odśpiewaniu pieśni składali gospodarzom życzenia powodzenia i dobrobytu a gospodarze obdarowywali kolędników jajkami, niekiedy również serem, ciastem, wędlinami czy butelką wódki, które wspólnie spożywano po zakończeniu śpiewów.

 

Knyszyński Ośrodek Kultury i stowarzyszenie TRATWA  z powodzeniem wskrzeszają dawne tradycje. Przed Wielkanocą organizowane są warsztaty wołoczenych pieśni, na które przychodzi sporo młodych mężczyzn. Pierwszego dnia świąt tworzą jak dawniej wesołe kampanie chodząc od domu do domu i śpiewają konopielki. Uczą się ich od takich ludzi jak pan Jan Konopko ze wsi Kruszyn, który w młodości aktywnie kolędował i pamięta mnóstwo tradycyjnych, archaicznych pieśni wołoczebnych. We wsiach i miasteczkach nad Biebrza i Narwią po wielu latach znów rozbrzmiewa głośny, męski śpiew a pani dyrektor Knyszyńskiego Ośrodka Kultury zaświadcza, że od kiedy przywrócono tradycję - nieszczęśliwe zdarzenia omijają ich miejscowości szerokim łukiem.

 

 

Źródło:

Artur Gaweł: "Zwyczaje, obrzędy i wierzenia agrarne na Białostocczyźnie od połowy XIX do początku XXI wieku", Księgarnia Akademicka, Kraków 2009.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1119)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką
Klędowanie z Konopielką

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter