Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Ocalić od zapomnienia

Autor wpisu: Moczko Joanna
Data publikacji: 06.12.2012

Cmentarz żydowski i choleryczny, o których istnieniu wielu mieszkańców nie ma pojęcia. Miejsca, które mają piękną historię, którą warto opowiedzieć.

         Od wielu lat jeżdżę tędy autobusem do szkoły. Codziennie. Nigdy się nie zastanawiałam po co ogradzać taką dżunglę dużym, betonowym murem. No, bo po co? Przyroda, drzewa, roślinność, a zabarykadowane, jakby teren był, no nie wiem…. toksyczny?

         Kiedyś przejeżdżałam tam na rowerze. Pogoda była cudowna. Lato w pełni. Objechałam teren do połowy. Dalej nie mogłam. Budynki pewnych instytucji. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Żadnej bramy. Żadnego wejścia. Po licha ciężkiego, po co zamykać roślinność. Widok jak na jakieś więzienie dżungli.

        Jest jeszcze jedno dość dziwne miejsce. Zaledwie kawałek dalej. Jakieś sto metrów. Przy tej samej ulicy. Za przystankiem autobusowym. Z jednej strony fabryka, z drugiej budynek mieszkalny. Po środku mała alejka, a dalej widać jakby park, mały lasek drzew liściastych. Trochę dziwnie to wygląda, bo przecież mogłyby tam być domy. A tu drzewa.

        Jadę raz autobusem z mamą.
- Wiedziałaś, że tu są cmentarze?
- Co? - wyrwała mnie z zamyślenia - Gdzie?
- No tu, na rogu, gdzie ta kapliczka. Kolejny jest na tym przystanku przy Walecki. Naprawdę nie zastanawiało Cię nigdy, po co ktoś stawiał mur, żeby ogradzać drzewa?

         No tak. Cmentarze. No bo kto by na to wpadł. Kupa zieleni, żadnych grobów, pomników. Nic. Tylko chaszcze i krzaki, pnie drzew pokryte bluszczem. Bluszcz nawet zwisa z koron drzew niczym liany. Ot, taki mini las amazoński. I nawet niedaleko Odry. Las odrzański?

         Dorwałam komputer. Internet - skarbiec wiedzy. Wyszukiwarka: „Cmentarze Opola”. Myślałam, że są tylko trzy. Półwieś, Wrocławska i ten w Groszowicach. Znów Internet mnie zaskoczył.

        Cmentarz pomocniczy na rogu ulic Struga, Granicznej i Św. Jacka. Dawny trakt Groszowicki. Powstał w 1831 roku w ciągu kilku tygodni. Pochowano tam 83 osoby.
- Dlaczego taki ogrodzony i bez bramy? - mruczę do siebie pokręcając energicznie kółkiem od myszki.
Cmentarz powstał w wyniku epidemii cholery, która wybuchła w mieście.
- I wszystko jasne!

        Spoczywają tam dość znani ludzie. Wśród nich właściciel browaru na placu Piłsudskiego. Kiedyś to był Breslauerplatz. Właściciel nazywał się Wilhelm Thau. Miejsce swoje ma też Franz Adamczyk. „Królewski powiatowy tajny radca sądowy”.

         Ostatni pochówek odbył się około 1880 roku. Nagrobków dziś nie widać. Rozkradziono je po wojnie. Wchodząc na teren cmentarza dostrzega się tylko kilka części pozostałych po nagrobkach. Można gdzieniegdzie odczytać jakieś słowa. Po neimiecku. W jednym miejscu nawet ziemia zapadła się, tworząc dziurę wielkości zbliżonej do trumny. Chodząc tam trzeba uważać. Najlepiej nie chodzić w ogóle. Nie ma się pewności czy „po kimś” nie chodzimy.

         Przenieśmy się 100 metrów dalej. Cmentarz miedzy ulicami Walecki i Graniczną. Nie wiedziałam, że coś tak dużego ukrywa się w tamtym miejscu. Kirkut - cmentarz żydowski. Oficjalnie otwarty w 1822 roku. Jednak w październiku 1821 roku odbył się już pierwszy pochówek. Gimpel Pozner, nauczyciel zmarły 2 października. Piszą, że nagrobek istnieje do dziś. Nie mogłam tego sprawdzić, bo jedyna brama pozwalająca wejść na cmentarz jest zamknięta na kłódkę. Decyzja o tym pewnie zapadła po tym jak w czerwcu 2005 roku zdewastowano barokowy grób Maxa Frielandera.

        Na początku Żydów z Opola chowano w Białej Prudnickiej. Dopóki nie uzyskano zgody na cmentarz w pobliżu Opola. Tak właśnie powstał Kirkut w Nowej Wsi Królewskiej. Spoczywają na nim rabini, lekarze, kupcy, adwokaci i przedsiębiorcy. Najbardziej znaną, pochowaną tu osobą jest rabin Adolf Wiener. Honorowy obywatel Opola.

        Cmentarz zajmował teren od ulicy Walecki do Granicznej. Na nagrobkach znaleźć można inskrypcje w językach niemieckim i hebrajskim. Zachowało się 150 grobów. Wśród nich mogiła Margaliot Schnitzer z 1840 roku, babki sławnego podróżnika Emina Paszy.

          Ostatni pochówek odbył się koło roku 1960. Najmłodsza zachowana płyta nagrobna jest z roku 1940. „Właściciel”: Paula Sara Tockus. Cmentarz zamknięto w 1963. Sześć lat później wyburzono kostnicę, dom przedpogrzebowy i domek stróża od strony Struga. W zamian, na tej części cmentarza wybudowano budynek mieszkalny i warsztaty.

          Zapytałam mamę o te cmentarze. Opowiedziała mi historię o tym jak jechała autobusem jakieś 20 lat temu. Starszy pan siedział obok niej na siedzeniu. Mijali cmentarz.
- Pani, tu był cmentarz. Żydowski. Nadal jest. Tam za tymi budynkami. Pani, tak      zbezcześcić pamięć i miejsce kultu. Barbarzyńcy. Dom na cmentarzu postawić. Wie  pani co? Słyszałem, że oni tu szczęścia nie zaznali.
Tyle o owych cmentarzach mi mama powiedziała.

         Jadę do domu autobusem. Jest wieczór. Za przystankiem, na krawężniku dawnej alejki prowadzącej na cmentarz piją, palą, śmiecą, załatwiają swoje potrzeby…

 

"Konkurs"

 

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,5 (głosów: 1815)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia
Ocalić od zapomnienia

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter