Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Daleka podróż w nieznane

Autor wpisu: opolanka
Data publikacji: 06.12.2012
Okres historyczny: II wojna światowa 1939-1945

„Już nie mieszkacie na ziemi polskiej, tylko na ukraińskiej. Tu jest Ukraina i musicie opuścić ten teren, musicie wyjechać na zachód” – usłyszeli zimą 1945 roku Polacy, mieszkańcy Biłki Szlacheckiej – wsi położonej 20 km od Lwowa.

  Na nic zdały się ich protesty, błagania. Władze kładły coraz to większy nacisk, ludzie bali się wojska, a także Ukraińców, którzy mieli się wprowadzić na ich miejsce. Chcąc nie chcąc, musieli opuścić swe rodzinne strony i udać się w podróż, której celu nie znali. 

  Wagony towarowe były ciasne. W jednym jechało kilka rodzin wraz z rzeczami, które udało im się spakować. W niektórych jechały także zwierzęta - konie i bydło. Droga była długa i męcząca, panowały nieludzkie warunki. „W podróży jedno małe dziecko się zabiło, coś tam się załamało w wagonie i ono spadło” – wspomina Maria Wilk. Ludzie płakali, modlili się, zastanawiali jak to dalej będzie…
  23 kwietnia 1945 dotarli na stację Opole - Wschód. W tamtym dniu nad miastem latały samoloty wroga, „tu front, strzały już słychać, w nocy taki ogień” – opowiada Eugenia Łacna. Wykończeni biłczanie znów poczuli strach o własne życie. Na stację przyszedł do nich delegat PUR i polecił im kilka miejsc, gdzie mogą zamieszkać, wśród nich wymienił wioskę Grodziec. Domy tam były puste, zupełnie tak, jakby na nich czekały. Kresowiacy po kolei zajmowali kolejne gospodarstwa.
  Zdawać by się mogło, że po kilku latach pobytu w Grodźcu wysiedleńcy przywykną do nowego miejsca, nowych zwyczajów panujących na tych ziemiach. Tak się jednak nie stało. Żyli na walizkach, wciąż marzyli o powrocie na ojcowiznę. Tęsknili za domem. W okolicach 1960 roku dowiedzieli się, że o powrocie na Kresy mogą zapomnieć, ich majątki są teraz w posiadaniu Ukraińców. Wtedy też uznali tę ziemię za swoją. Tu musieli zostać, rozwijać się i zacząć nowe życie.
  Dziś, uczestnicy tamtych zdarzeń oraz ich potomkowie wciąż pamiętają o swoich korzeniach. Przekazują opowieści z pokolenia na pokolenie, by kultywować tradycje kresowe oraz by pamięć o ich pochodzeniu przetrwała kolejne lata.
  7 marca 2005 roku powstało Stowarzyszenie Nasz Grodziec, którego członkowie m.in. starają się upowszechniać historie przodków, a także podtrzymywać kulturę kresową. W Grodźcu działają dwa zespoły folklorystyczne: Zespół Jutrzenka oraz Zespół Grodziec. Co jakiś czas odbywają się przedstawienia nawiązujące do tradycji i kultury kresowej. Wiosną bieżącego roku wydana została książka kucharska pt. „Kuchnia mojej babci. Kresowe przepisy kulinarne z Grodźca”, w niej znajdziemy 112 przepisów, które przyjechały do Grodźca wraz z wysiedlonymi biłczanami. W planach jest już kolejna książka – album fotografii pt. „Śladami naszych przodków”. Pamięć o korzeniach kresowych jest w Grodźcu ciągle żywa.

Konkurs
 

Źródło: -archiwalne nagrania Stowarzyszenia Nasz Grodziec strona internetowa: http://www.grodziec.eu/

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,5 (głosów: 891)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter