Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Stworzenie świata według Słowian

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 13.01.2013

Czy to nie dziwne, że na liście obowiązkowych lektur szkolnych znajduje się mitologia grecka i rzymska, podczas gdy o mitologii słowiańskiej nasze dzieci nie dowiadują się wcale?

Ba, śmiem podejrzewać, że taka książka, nie licząc oczywiście opracowań naukowych - w ogóle w Polsce nie powstała. Nigdy nie spotkałam na księgarskich półkach żadnego popularnonaukowego ani literackiego opracowania naszych własnych, rodzimych mitów. Czy dlatego, że one nie istniały? Ależ skąd! Słowianie posiadali własny - rozległy, usystematyzowany i obejmujący cały kosmos system wierzeń, który tłumaczył im cały świat nie tylko widzialny, ale też duchowy.

Inna sprawa, że niewiele się z tego zachowało w formie pisanej. Tym niemniej, sporo odprysków dawnych mitów przetrwało w legendach, podaniach, czasem podmalowanych tak, by zachować poprawność polityczną. Swaróg zamieniał się w Boga, starożytny bóg Weles - w diabła, i tak to odgrywali swoje role pod zmienionymi nazwiskami przez stulecia. Etnolodzy i religioznawcy poddali analizie ludowe klechdy i podania, i dzięki temu mogli odrestaurować z grubsza niektóre słowiańskie mity. Tak było z mitem o stworzeniu świata, który w dość podobnej formie występuje na rozległym obszarze Europy środkowo-wschodniej od Bułgarii, przez Ukrainę aż do wschodnich kresów Polski.

 

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, iż poganie wierzyli w jedynego Boga-Stwórcę. Nazywali go różnie - Świętowid, Rod, Swaróg. Był jedynym wiecznym i prawdziwym Bogiem.

-Jak to? - zakrzykniecie - przecież poganie wierzyli w wielu bogów! Tak, ale ci tak zwani bogowie zostali stworzeni przez Jedynego, aby mogli się zajmować pomniejszymi sprawami, którymi on sobie głowy nie chciał zawracać. Stworzył więc bogów od nieba i ziemi, lasów, rzek i nawet od pojedynczych kamieni, którzy odpowiadali za swoje odcinki pracy. Przy okazji oczywiście rywalizowali, kłócili się, żenili i rozwodzili, a prawdziwy Bóg mógł zająć się prawdziwie boskimi sprawami, czyli podtrzymywaniem istnienia całego kosmosu. Hm...zaczyna robić się ciekawie.

 Stworzenie Świata

Wróćmy do stworzenia świata i posłuchajmy tego, co było dawno, przed wiekami, a nawet przed czasem gdy istniała ziemia, i przed czasem w ogóle. Istniało światło i wielki ocean, po którym pływał Jedyny i Prawdziwy Bóg pod postacią łabędzia.

 

Łabędź pływał po bezkresnym oceanie, trudno powiedzieć jak długo, ponieważ nie było jeszcze czasu. Była tylko wszechogarniająca, homogeniczna i niezróżnicowana woda. Nic się nie działo, bo niczego nie było. Sami powiedzcie - jak długo można pływać tak samotnie?

Łabędź po pewnym czasie ( choć trudno powiedzieć po jakim, gdyż czas jeszcze nie istniał) poczuł się znużony i samotny. Zauważył jednak, że dzięki światłu posiada cień na wodzie. Zapragnął coś uczynić, przełamać tę nudną monotonię. Rozdzielił swoje ciało od cienia. Był Bogiem, więc mógł zrobić co chciał. W ten sposób rozdzielił się na dwie części, na jasność i ciemność, na dobro i zło, na boga Swaroga i boga Welesa, lub - jak kto woli- na Boga i Diabła.

Swaróg uplótł sobie łódź ze światła i pływał po powierzchni, Weles zaś nurkował w głębiny i większość czasu spędzał pod wodą. I tak sobie spędzili znowuż kilka chwil, wieków lub tysiącleci - dokładnie nie wiadomo - kiedy znów oboje poczuli się znużeni. Jak długo można tak pływać i pływać bez celu?

W końcu uradzili, żeby stworzyć Ziemię. Swaróg musiał namawiać Welesa na ten numer, bo do stworzenia lądu potrzebny był piasek z dna oceanu. Weles miał zanurkować, aby go przynieść. Miał przy tym wypowiedzieć magiczną formułę: "W imieniu Swaroga i swoim", ale nie podobało mu się to, bo zapragnął stworzyć ziemię tylko dla siebie. Dwukrotna próba przyniesienia piasku z dna otchłani nie powiodła się, dopiero gdy za trzecim razem zanurkował i poprawnie wypowiedział magiczna formułę udało mu się chwycić garść piasku. Część ziarenek ukrył przed Swarogiem w buzi. No taki chytry był już od początku.

Swaróg wziął piasek i rozrzucił go po powierzchni wody, a tam gdzie upadły ziarenka zaczęły pojawiać się lądy. Ziarenka w buzi Welesa też zaczęły rosnąć, więc musiał je wypluć, a tam gdzie spadły powstały pagórki i góry. Świat który stworzyli był niewielki i z trudem mieścił ich obydwu, więc Weles, jak to Weles wpadł na plan pozbycia się kolegi. Gdy Swaróg zasnął - postanowił go utopić, wziął go więc na ręce i niósł do oceanu, ale im bardziej chciał Weles przybliżyć się do brzegu, tym bardziej on się oddalał. Wszechświat rósł i powiększał się. Gdy Weles zrozumiał, że pozbycie się Swaroga jest niemożliwe - zrezygnował. Gdy Swaróg się obudził, Weles doniósł mu z radością, że świat ciągle puchnie i powiększą się.

Początkowo byli z tego obaj zadowoleni, ale z czasem Swaróg zaczął martwić się, co stanie się gdy ziemia wyrośnie tak bardzo, że nie wystarczy nieba aby ją przykrywało? Weles nie przyjmował do wiadomości słów Swaroga i niczym się nie martwił, więc ten zaczął uważać, że Weles dziwny jest jakiś i pewnie coś ukrywa. Stworzył pszczołę, którą posłał na przeszpiegi. Weles w tym czasie stworzył z piany morskiej kozła, który dotrzymywał mu towarzystwa. Weles opowiadał mu o głupocie Swaroga, który nie wie o tym, że wystarczy stworzyć kij, którym należy uderzyć w cztery krańce świata by ten przestał się powiększać. Pszczoła przekazała Swarogowi treść rozmowy i Swaróg uczynił kij ukręcony z wody i światła. Wyznaczył nim cztery krańce ziemi i świat przestał się rozrastać. Wtedy Weles i Swaróg zaczęli się kłócić o panowanie nad światem. Świętowidowi kończyła się jego boska cierpliwość i szczerze mówiąc, miał już dosyć ciągłych sporów między Swarogiem a Welesem. Zawołał obu na dywanik i rozdzielił między nich świat. Swarogowi dostały się lądy, a Welesowi podziemia. Weles stał się panem krainy umarłych, a Swaróg panem ognia, słońca i ziemi.

 

-Ha... - pomyślałam sobie - uderzająco dużo podobieństw do odkryć współczesnej fizyki i matematyki! Jednorodna energia o najniższym poziomie entropii, czyli uporządkowania lub raczej nie-uporządkowania, wyewoluowanie świata z próżni, rozszerzanie się kosmosu...Zadziwiająco dużo wiedzy jak na prymitywnych pogańskich Słowian, mieszkańców pól i lasów, posługujących się narzędziami z krzemienia i drewna.

Źródło: Aleksander Gieysztor "Mitologia Słowian; Henryk Łowmiański "Religia Słowian i jej upadek"

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1193)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter