Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Chrystek-tajemniczy symbol kolędowania na święto chrztu wody

Autor wpisu: ewa_zwierzyńska
Data publikacji: 08.02.2013

W podlaskiej wiosce Orzechowicze przechował się prastary zwyczaj, nieznany nigdzie indziej ani na Podlasiu, ani w Polsce. Na jego ślad podczas badań terenowych trafił etnograf i kustosz Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach pan Doroteusz Fionik. Przy okazji rozmów z najstarszymi mieszkankami wsi na temat kolędowania w święto Chrztu Pańskiego dowiedział się, że kolędnicy rozdawali słuchaczom tzw. "chrystki", czyli przyozdobione gałązki z dębu, który nie zrzuca na zimę liści.

Święto Chrztu Pańskiego zwane niekiedy Wodochryszcza lub Jordan obchodzi ludność wyznania prawosławnego. Świętuje się je 2 tygodnie po Bożym Narodzeniu. Podczas święta duchowni święcą wodę w studniach i naturalnych zbiornikach oraz rzekach. Poświęcona woda nabiera właściwości uzdrawiających. Wierni nabierają ją w butelki i korzystają niej przez cały rok. Używają jej do poświęcenia domu i całego obejścia a także piją w wypadku choroby.

Niegdyś święto Jordanu było świętem bardzo ważnym, ważniejszym nawet od Bożego Narodzenia. W wigilię Wodochryszcza spożywano uroczystą, postną wieczerzę, na której pojawiały się te same potrawy, co na stole bożonarodzeniowym - kutia, kisiel z owsa, grzyby, ryby, placki smażone na oleju. Święto to zamykało cykl trzech następujących po sobie ważnych świąt zimowych: Boże Narodzenie - Nowy Rok - Chrzest Pański, a także kończyło okres "świętych wieczorów" podczas których na wsi unikano wszelkiej pracy, szczególnie po zmroku. Każde z tym świąt poprzedzała uroczysta wigilia (postna na Boże Narodzenie i Jordan, mięsna i obfita przed Nowym Rokiem) a pierwszego dnia każdego z tych świąt odbywało sie kolędowanie.

Każde z tych świąt miało własną, charakterystyczną przyśpiewkę-kolędę, którą wykonywano tylko podczas tego konkretnego święta. Na Boże Narodzenie było to "Pane Hospodare, dnieś Chrystos rodiłsia", na Nowy Rok ( Hohotucha) śpiewano "Wasylowa mati" a na święto Jordanu "Panna Maryja". Na święto Joranu śpiewano:

"Panna Maryja na ołtarzu stała
dwa krzyże trzymała, a trzecim kadziła
Okadzajcie się ludzie, kto w cerkwi będzie
a kto nie będzie - Bogu świeczkę stawcie
a nam pieróg dajcie."

Przyśpiewkę kończył okrzyk:

"Klo! klo! klo! otwieraj panie okno
weź sobie chrystka, a nam daj pierożka!" (tłum. gwar.)

Po czym gospodarzowi wręczany był "chrystek" a kolędników obdarzano świątecznymi potrawami bądź pieniędzmi.

Od 2 lat Muzeum Małej Ojczyzny rekonstruuje i wskrzesza obyczaj kolędowania "na Wodochryszcza" podczas którego rozdaje chrystki. We wsi zbiera się wesoła gromada kolędników przebranych za zwierzęta ( koza, niedźwiedź), diabły czy królów na czele której maszeruje "gwiazdor" z kolędniczą gwiazdą. Kolędowanie na Wodochryszcza zachowuje żartobliwy i lekki charakter odbywającej się tydzień wcześniej Hohotuchy, ale żarty są nieco bardziej stonowane ze względu na duchowy charakter święta. Tym niemniej koza skacze, niedźwiedź szuka miodu, a diabełek wyczynia różne psikusy. Wszyscy kolędnicy niosą całe naręcza dębowych gałęzi z uschłymi, ale mocno trzymającymi się liśćmi.

Właściwie opowieść o chrystkach można by w tym miejscu zakończyć, ale tajemniczy symbol chrystka nie dawał mi spokoju. Skąd się wziął i co oznaczał? Według mieszkańców wsi Orzechowicze to symbol święta Jordanu, ale to tłumaczenie nie zaspokajało mojej ciekawości. Pomógł mi ślad prowadzący do serbskiego święta Bożego Narodzenia, którym jest "badnjak" czyli....gałązka dębu z uschniętymi liśćmi!  W wigilię całe mnóstwo dębowych gałęzi jest przynoszonych do domu, a następnie palonych przez cała noc z specjalnie roznieconym, obrzędowym ognisku.

Jak to się stało, że na podlaskich wsiach i w odległej Serbii mamy do czynienia z tym samym symbolem używanym podczas okresu świątecznego pierwotnie związanego z zimowym przesileniem słonecznym? Czy można pokusić się o twierdzenie, że podlaski Chrystok i serbski Badnjak posiadają jeden wspólny, prasłowiański korzeń? Co tak naprawdę symbolizuje Chrystok i dlaczego pojawia się podczas zimowych świąt? Dąb zrzucający swoje liście dopiero na wiosnę dziwił i zastanawiał. Dla naszych przodków był dowodem na moc i wieczną żywotność tego drzewa. Niektórzy etnolodzy kult dębowej gałązki wiążą w kultura praindoeuropejską. Jeśli tak, to mamy doczynienia tu w prawdziwą sensacją: oto gdzieś na wschodnich rubieżach Polski, w jednej jedynej wiosce przetrwały ślady obrzędu, który może liczyć sobie tysiące lat! Podlasie chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać swoją archaicznością.

Myślę, że przestudiowanie etnograficznego kontekstu i symbolu serbskiego Badnjaka może rzucić pewne światło na tajemnicę podlaskiego Chrystka.

Słowo "badnjak" specjaliści kojarzą z z niemieckim bad- "kąpiel, kąpielisko" oraz wedyjskim wężem Ahi Budhnij - pana śmierci i zaświatów. Słowiańskie wyobrażenia ludowe przedstawiają go jako cieknącego węża, zimną, podziemną rzekę. Bogowie wód i zaświatów personifikowani byli jako brodaci starcy: duchy lub bogowie zaświatów i śmierci. Ich symbolem były właśnie gałęzie dębów z poskręcanymi, suchymi liśćmi, które miały przypominać długie, wijące się brody. W dniu zimowego przesilenia słonecznego Badnjak był symbolicznie uśmiercany poprzez spalenie gałęzi w wielkim ognisku, by następnie odrodzić się na nowo jako młody bóg - Bożic. Ma to obrazować odrodzenie, regenerację świata i przyrody, która w okresie zimowym zamiera, by na nowo wrócić do życia wraz z "przybywaniem słońca". W pierwotnych obrzędach związanych z kulturą praindoeuropejską w czasie przesileń słonecznych "uśmiercano" swoich bogów poprzez spalenie lub utopienie, aby  bóg mógł zmartwychwstać jako młodzieniec mający siłę odradzania przyrody i niszczenia zła.

Etnograf Christo Wakarelski tak opisuje obrzęd Badnjaka: „W niektórych regionach badniak przynoszony jest do domu i kładziony do ogniska ceremonialnie. Kobiety przebrane w świąteczne ubiory witają go u drzwi wejściowych. Gospodarz wnosi pniak i pyta: „Czy obchodzicie młodego Boga?”. „Obchodzimy, obchodzimy. Prosimy serdecznie.” A niosący pniak – badniak mówi: „Ja wchodzę do domu, a ze mną Bóg”. Potem odnoszą go uroczyście do ogniska (...)  Po okadzeniu stołu kadzą też pniak, po czym kładą go do ognia, aby się palił, [...] dziewczynki śpiewają pieśni, w których „drzewko” odpowiada, że jest przeznaczone by rosnąć do nieba, aby po nim schodził „młody bóg” i przyniósł obfitość, życie, zdrowie i radość. "

W polskiej tradycji ludowej obrzęd badnjaka przetrwał w szczątkowej formie jako "podłaźnik, podłaźniczka" czyli jodłowe gałązki wieszane pod sufitem w okresie Bożego Narodzenia. Podłaźnikiem nazywano również młodego chłopca, który niczym młody Bożic drugiego dnia świąt przynosił do domu gałązkę lub drzewko zapewniając w ten sposób rodzinie zdrowie, szczęście i dobrobyt. Na pokrewieństwo obu zwyczajów wskazuje również fakt, że w niektórych rejonach zeszłoroczna podłaźniczka była palona, a popiołem posypywano pola, by zapewnić sobie urodzaj.

W tym kontekście podlaski chrystok może symbolizować owego młodego, nowego boga, który właśnie się narodził i przyniósł na świat nowe życie, nadzieję i dobro. Obdarzanie gospodarzy chrystkom miało zapewnić im błogosławieństwo i powodzenie w gospodarowaniu. Gałązkę drzewa dębowego wkładano za ikonę.
 

Źródło:

http://www.bogowiepolscy.net/nyja-nija-4.html

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1077)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter