Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

O Gdowie, który nigdy nie będzie miastem.

Autor wpisu: Franciszek Daniel
Data publikacji: 02.05.2013
Okres historyczny: 1800-1914

 Na końcu alei cmentarza parafialnego w Gdowie jest wysoki na 4 metry kopiec - mogiła 154 Powstańców Krakowskich.
W lutym 1846 r., kilka dni po bitwie, a tak naprawdę po rzezi dokonanej przez „Cesarskich” chłopów z udziałem wojska austriackiego - na przybyłych tu z Wolnego Miasta Krakowa oraz Wieliczki „Polskich” powstańcach - mieszkańcy Gdowa pozwozili obnażone ciała 154 powstańców i zagrzebali je w 3 gliniankach na pastwisku obok cmentarza, nie stawiając im znaku krzyża.

Dopiero pół wieku później, za zgodą władz Austro-Węgier, w formie zadośćuczynienia za “Kainowy grzech”, na mogiłach rozpoczęto sypanie kopca, włączając go w obręb powiększonego cmentarza. W 1906 r. uroczyście odsłonięto posadowiony na nim symboliczny pomnik – dzieło W. Samka z Bochni. Przedstawia stojącą pod krzyżem kobietę - “Matkę Ojczyznę” - opłakującą swoich synów oraz orła - “Powstańca Krakowskiego” - bezskutecznie próbującego poderwać się i wrócić do gniazda.

 Z meldunku dowodzącego wojskiem austriackim w bitwie pod Gdowem pułk. Benedeka: „(...)Kosynierzy, przyciśnięci do muru cmentarnego przez bandy chłopskie, próbowali rozpaczliwie się bronić. Szybko jednak stracili nadzieję i rzucili na ziemie kosy, błagając o litość. Niestety, na oprawcach nie robiło to najmniejszego wrażenia i zostali wycięci przez chłopów(...)”.


Z zapisu w księdze parafialnej proboszcza Gdowa ks. Kusionowicza: “(...)Powstańcy stanęli w Gdowie pod dowództwem pułk. Suchorzewskiego, który zostawia cały oddział i udaje się do folwarku Zagaje na śniadanie. Rozłożyli swe hufce powstańcy i oddają się bankietowaniu w karczmie i graniu w karty. W tym po dobrej godzinie przybywa oddział wojska austriackiego z kilkoma tysiącami bandy chłopów, uzbrojonych i pijanych. Konni powstańcy nie czekając ataku uciekają ku Wieliczce. Reszta zaś rzuca broń. Wtedy najokropniej, bez pardonu zamordowana zostaje, w małej części od wystrzału wojska, a w większości od cepów i wideł (...).


Z listu proboszcza z Dziekanowic do biskupa w Tarnowie:
„(...)Rząd galicyjski nie zdoła nigdy usprawiedliwić się przed sądem historii i przed sądem Boga z dokonanych mordów. Nigdy nie obmyje rąk z tyle przelanej krwi. Gdy powstańcy bez dowódcy, bez szyku i środków obrony - otoczeni ze wszystkich stron rzucili broń i błagali o litość - wojsko i chłopi z wściekłością zaczęli mordowanie bezbronnych(...) ”.

W mogile pod kopcem leży 154 powstańców. W bitwie pod Gdowem 26 lutego 1846 r. zginęło ich dużo więcej. Część powstańców próbowało uciekać gościńcem w stronę Dobczyc. Zostali doścignięci i zabici przez bandy chłopów. Leżą w Kunicach pod figurą (we wspólnej mogile z żołnierzami z II wojny światowej) oraz w Winiarach pod kapliczką w centrum wsi.


Straty wojska austriackiego – jeden koń ranny w nogę.

Rewolucja Krakowska była namiastką zaplanowanego na luty 1846 r. Wielkiego Powstania we wszystkich trzech zaborach równocześnie. Z powodu dekonspiracji i aresztowania przywódców, powstanie to nie wybuchło w zaborze rosyjskim, jak i w zaborze pruskim.


Galicja była częścią Austrii już od 1772 r. Podwładni miłościwie panującego „Cesarscy” chłopi w 1846 r. byli trzecim, a nawet czwartym pokoleniem żyjącym w CK. Świadomość patriotyczna polskiej wsi pozostała jedynie w dworach, oraz na plebaniach - wśród ludzi wykształconych. W czasie Rewolucji Krakowskiej, podpuszczone przez Austriaków bandy chłopów, dokonały potwornych rzezi na panach w całej Zachodniej Galicji. Wymordowanie pod Gdowem powstańców było jednym z elementów znanej wszystkim „Rabacji Jakuba Szeli”.

W następnym roku 1847 Gdów nawiedziła niespotykana epidemia cholery - zmarło wtedy prawie pół tysiąca mieszkańców - prawie połowa wsi!

W kolejnym 1848 r. glinianki na pastwisku odwiedziła matka jednego z poległych powstańców. Później często przypominano rzuconą wtedy klątwę dziedziczki z Przybrodza, która stojąc w miejscu pochówku powstańców, wśród nich jej syna , dowódcy kawalerii Michała Rottermunda (z tych Rottermundów co Konopnicka i Wisłocka) – miała powiedzieć: „Chłopi z Gdowa na zawsze będą mieć krew za paznokciami!” którą przetłumaczono, że chłopi tu na zawsze już będą, a Gdów (mimo miejskiej zabudowy oraz dominującej funkcji usługowej) nigdy nie będzie miał praw miejskich.
 

Źródło: Biblioteczka Wielicka zeszyt 43

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1057)

Komentarze (2):

Franciszek Daniel, 11.05.2013
Mieszkańcy wsi płacą niższe podatki niż w mieście - myślę, że to drugi, prawdziwy powód, że Gdów nie ma praw miejskich.

Franciszek Daniel, 06.05.2013
Należy koniecznie wyjaśnić - z pułk. Benedekiem i 400 osobowym, doborowym wojskiem austriackim, od strony Bochni przybyło ponad 4 000 obcych chłopów - chłopi z Gdowa uciekli za Rabę jeszcze przed wejściem do miasteczka powstańców i nie uczestniczyli w rzezi 300 osobowego oddziału powstańczego. Klątwa jest zdecydowanie niesprawiedliwa.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.
O Gdowie, który nigdy  nie będzie miastem.

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter