Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Autor wpisu: Agnieszka Nalepa
Data publikacji: 18.05.2013

Z Ulanowem związane są różne legendy. Jedna z nich to historia miłości Franciszka Grzesiaka pochowanego na ulanowskim cmentarzu, druga związana jest z miejscem, w którym dziś stoi pomnik Chrystusa Króla.

 

Ciekawa, lecz tragiczna historia miłosna dawnego mieszkańca Ulanowa - Franciszka Grzesiaka.

„ Spacerując cmentarna aleją często nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy w miejscu, z którym łączy się wiele wspomnień i wydarzeń z przeszłości. […]
Ważne jest, byśmy przechadzając się główną uliczką Ulanowskiego cmentarza zwrócili uwagę na otoczony płotkiem pomnik Franciszka Grzesiaka z 1903 roku. Kryje on w sobie bardzo ciekawą, lecz tragiczną historie miłosną. ”

Franciszek pochodził z zamożnej rodziny. Jego ukochaną była dziewczyna pochodzącą z biednej Ulanowskiej rodziny, Basia Rzepielówna. Rodzice chłopaka byli przeciwni temu związkowi. Zabraniali spotkań, posuwali się do intryg i pogróżek.


Zakochani zmęczeni tą sytuacją przygotowali plan, według którego spotkali się we Lwowie 4 października 1903 roku. Franciszek zabrał ze sobą rewolwer i dwa naboje. Pierwszy pocisk chłopak wymierzył w głowę Basi, a drugim śmiertelnie ranił siebie.
Okazało się, że rana dziewczyny nie była groźna. W rezultacie dziewczyna przeżyła i kilka miesięcy później urodziła córeczkę zmarłego Franciszka.

 

Legenda związana z miejscem, gdzie dziś stoi pomnik Chrystusa Króla, zaczyna się od tego, że w tym miejscu dawniej znajdowała się szubienica. Wieszano na niej opryszków i złodziei. Miejsce to podobno odwiedzały duchy.

Przekonał się rzekomo o tym jeden z mieszkańców Ulanowa, który w okresie międzywojennym miał spędzić tam noc, pilnując worków z kartoflami. Owinął się kocem i położył między workami. Jeszcze nie zdążył zasnąć, kiedy usłyszał turkot kół i tętent konia. Przestraszył się bardzo, gdyż droga, która tamtędy wiodła była piaszczysta i koła nie mogły wydawać takich dźwięków. Mężczyzna przeżegnał się i ostrożnie wyjrzał ze swojego ukrycia. Zobaczył stojącą na bryczce postać ubraną na czarno. Osobnik ten rozejrzał się, zaciął konia i zawrócił. Mieszkaniec Ulanowa, który przeżył te przygodę do końca swojego życia twierdził, że był to diabeł, który odwiedzał miejsce kaźni.

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1428)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter