Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Miraż, czyli rzecz o opuszczonym kinie

Autor wpisu: szkieletek
Data publikacji: 30.07.2013
Okres historyczny: III Rzeczpospolita po 1989 r.

W peryferyjnej dzielnicy dużego miasta, u zbiegu głównych dróg, wśród zieloności zdziczałego skweru, znajduje się zrujnowany budynek dawnego kina. Ogrodzony wysokim parkanem, z zamurowanymi oczodołami okien, cierpliwie czeka na przybycie mających go zrównać z ziemią buldożerów. A przecież miejsce to niegdyś tętniło życiem, pobudzało ludzką wyobraźnię i skłaniało do marzeń!

Przez dziesięciolecia mieszkańcy umawiali się tu na wagary lub na romantyczne randki, z zapartym tchem oglądali kultowe produkcje z zachodu, spędzali kulturalne wieczory, kontemplując ambitne produkcje albo zwyczajnie chodzili na kolorowe bajki dla dzieci.


Ponad stuletni budynek, który powstał z założenia jako dom kultury, a potem został przebudowany na wygodne, dźwiękowe kino, miał od początku niesamowitą siłę przyciągania. Niegdyś ustawiały się przed nim długie kolejki spragnionych doznań ludzi. I chociaż przemiany społeczno- ekonomiczne, pożar oraz bezlitośni zbieracze złomu sprawili, iż obiekt ten stał się dziś czymś na kształt pustej skorupy, zawalidrogą oczekującą na wyburzenie, nie trudno jednak odczuć, iż nieujarzmiona moc tego zapomnianego miejsca przyciąga do dziś z magnetyczną wręcz siłą.

Obok opuszczonego kina po prostu nie sposób jest przejść obojętnie.

*** 

- No to na razie, trzymaj się. Idę do pracy.
- Nie cierpię, kiedy masz na noc...
- Nic nie poradzisz, taki los. Co będziesz robić dziś wieczorem?
- Conan, nie gniewaj się, ale mam ochotę nie robić nic! Chcę otworzyć wino, położyć się na sofie i trochę poczytać. Od trzech miesięcy nie zdarzył mi się wolny wieczór, tym razem nie mam zamiaru go zmarnować.
- A co będziesz czytała?
- Chciałabym dokończyć "Miraż" Wojnarowskiego. To zbiór opowiadań o opuszczonym, nawiedzonym kinie.
- Tylko znowu nie siedź za długo...

***
Było dobrze po 21, kiedy w moim telefonie zadźwięczał sygnał SMS.
Nadawcą był ktoś nieznany – numeru nie było w bazie adresów.
Treść wiadomości brzmiała: "Złomiarze wybili otwory w oknach, kino jest dostępne. Pospiesz się".
Doskonale wiedziałam, o które kino chodzi. Poczułam przyjemne ciarki podniecenia, przebiegające po plecach.
- Całe szczęście, że nie zdążyłam otworzyć wina – pomyślałam, odkładając na bok książkę – po prostu muszę tam pojechać, cholera jasna. I to natychmiast! Conan mnie chyba zabije, ale co tam.
Pięć minut później mój mroczny krążownik szos, Archimedes, wiekowy i niezawodny wehikuł, który niejedną drogę przebył i niejedno widział, wystartował w czarną noc.
Oczywiście, jak na tego typu klimaty przystało, po niebie tradycyjnie przetaczała się burza. Pioruny biły ze wszystkich stron.
Uśmiechnęłam się kwaśno pod nosem i odpaliłam z odtwarzacza swoją ulubioną muzykę z filmu "Jak wytresować smoka", wpatrując się w rozmazaną ciemność, zmąconą jedynie regularnym ruchem samochodowych wycieraczek.
W głowie huczały mi nadal dopiero co przeczytane opisy z książki.

***
Sylwetka kina złowieszczo zamajaczyła w ciemności. Archimedes zgasił światła i niemal niepostrzeżenie przycupnął tuż obok. Już z daleka widać było, że nawet ogrodzenie, broniące dotąd dostępu do wnętrza budynku, gdzieś wyparowało bez śladu. Cóż, złomiarze byli bezceremonialni...
Rozejrzałam się pospiesznie – w okolicy było pusto i cicho, tylko krople deszczu szeleściły na liściach drzew.
Zapaliłam latarkę, włączyłam aparat fotograficzny, ustawiłam go na nagrywanie i przepadłam we wnętrzu opuszczonego kina.

***
Płynęłam wśród pełnej kurzu ciemności, rozgarniając otchłań pomieszczeń słabym snopem światła. Poczekalnia przywitała mnie nieprzychylnymi, uzbrojonymi w zęby rozbitego szkła witrynami, w których dawniej wieszano plakaty. Szkło, wymieszane z zadrukowanym papierem, zalegały na podłodze.
- Co tu jest napisane? „coś tam, coś tam...i Świątynia Zagłady”? A niech to! Indiana Jones!
Z załomu muru zamajaczyły wiodące w górę schody. Zdawały się być solidne, chociaż widać było, że przetoczył się przez nie pożar. Wspięłam się ostrożnie do pomieszczenia na piętrze. Pachniało celuloidem. Na podłodze walały się strzępy filmowych taśm.
- Ten pokoik musiał być kiedyś sercem kina. Wygląda na kabinę projekcyjną. W ścianie zachowały się nawet specjalne otwory - dla dodania animuszu relacjonowałam na głos samej sobie właśnie dokonane odkrycie.


Ostrożnie, jak niewidomy, posuwałam się dalej, wśród pokrytych sadzą ścian. Wróciłam na parter. W migotliwym świetle latarki dostrzegłam solidne, trójskrzydłowe drzwi. Uchyliłam je z pewnym trudem i przez powstałą szczelinę wślizgnęłam się do środka. Sala, mimo panujących ciemności, uderzała wyczuwalną w mroku ogromną kubaturą. Wkrótce przed oczami zamajaczyły nadpalone fotele, w perspektywie można było kątem oka dostrzec zwęglony ekran, zwisający w strzępach, jak podarte proporce dawnej chwały. Gdzieś spod podłogi dobiegał niepokojący odgłos płynącej wody. Byłam w dawnej sali kinowej!


Wtem w ciemności za moimi plecami rozległ się czyjś stłumiony kaszel. Przerażona omiotłam snopem światła z latarki rzędy zniszczonych krzeseł. Dopiero teraz dostrzegłam, że na jednym z nich ktoś siedzi. Ktoś, kto ulokował się w sposób odcinający mi drogę ewentualnej ucieczki.
Nie ze mną takie numery! W ułamku sekundy zmieniłam oświetlenie, ustawiając je na opcję "ślepej latarki", a z torebki wyciągnęłam nóż. Bezszelestnie, jak w niemym filmie, sunęłam w kierunku potencjalnego przeciwnika, gotowa zaatakować w każdej chwili. Osoba ta jednak zdawała się mnie nie dostrzegać. Ostrożnie przysunęłam się jeszcze kilka kroków bliżej, cały czas ściskając nóż w wyciągniętej ręce. Uniosłam nieco latarkę, by dostrzec twarz intruza.

***
To był Conan! Wyglądał, jakby spał.
Nóż z głośnym brzdękiem wyleciał mi z ręki. Conan otworzył oczy i spojrzał na mnie nieprzytomnie.
- Gdzie ja jestem?
- Ty idioto!!! Kretynie! Mogłam cię zabić!
- Chyba zasnąłem...
- Co ty tu w ogóle robisz?! Miałeś być w pracy!!!
- Tak naprawdę mam dziś wolne. Po prostu chciałem ci wykręcić numer, nastraszyć cię. To ja wysłałem SMS , byłem pewien, że pojawisz się w kinie niezwłocznie. Usiadłem na widowni, czekając na ciebie, ale wtedy stało się coś dziwnego. Musiałem zasnąć, a te moje sny...
- Co było z nimi nie tak?
- Były jak poprzeplatane ze sobą fragmenty filmów. Mógłbym nawet teraz podać ich tytuły!
Nagle z góry, z wysokości kabiny projekcyjnej, doleciał monotonny, jednostajny dźwięk. Jakby jakieś urządzenie przewijało zerwaną taśmę. Jednocześnie, za naszymi plecami, na spalonym ekranie, pojawiły się nieregularne błyski światła.
- To też jest część twojego genialnego pomysłu?
- Przysięgam, że nie! Nie mam pojęcia, skąd się to bierze! - Conan wyglądał na wystraszonego.
- Zwijamy się stąd - rozkazałam, ciągnąc go za kaptur bluzy.
Biegiem przemierzyliśmy spaloną salę kinową i wypadliśmy do poczekalni, przeskakując leżące na podłodze belki i pustaki. Z sali kinowej dochodziły stłumione dźwięki. Brzmiały jak zniekształcony, nierozpoznawalny dialog filmowy.
Przez otwór wybity w oknie wydostaliśmy się na zewnątrz. Burza zdążyła stracić na swej sile i zmienić się w zwykły deszcz. Niemniej jednak widok staruszka, siedzącego w ciemnościach na ławeczce przed kinem bez parasola, zaskoczył nas kompletnie. Minęliśmy go w pełnym biegu, nawet nie próbując szukać w mroku jego twarzy.
- Podobał wam się seans? - chichot starca dobiegł do mych uszu, kiedy w pośpiechu siłowałam się z kluczykami do Archimedesa, próbując jak najszybciej otworzyć drzwi - Stare kino ma nadal swoją moc. Niektórzy mówią nawet, ze jest NAWIEDZONE!

***

W roli kina "Miraż" wystąpił budynek opuszczonego, strawionego pożarem i przeznaczonego do wyburzenia kina "Uciecha" w Dąbrowie Górniczej – Ząbkowicach, jednak zdaje się, że w całej Polsce jest o wiele więcej tego typu miejsc, niegdyś tętniących życiem, dziś zapomnianych, lecz nadal pobudzających ludzką wyobraźnię.

 

"Konkurs"

Źródło:

Wojnarowski Zbigniew, Miraż

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 903)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
W opuszczonym kinie
Miraż, czyli rzecz o opuszczonym kinie

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter