Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Dęby Wisielców z Dąbrowy Górniczej

Autor wpisu: szkieletek
Data publikacji: 12.03.2014
Okres historyczny: Oświecenie XVIII w.

Historia ta miała miejsce wiele, wiele lat temu, gdy w miejscu dzisiejszych osiedli mieszkaniowych, zabudowań oraz huty szumiały dziewicze, nie tknięte toporem lasy i rozciągały się nieprzebyte bagniska. Przez Starą Dąbrowę wiódł wówczas uczęszczany trakt kupiecki, łączący Śląsk i Będzin z Olkuszem i Krakowem.

 

Obecne Zagłębie Dąbrowskie należało wówczas do jednego z najbardziej niebezpiecznych miejsc na tej trasie. Co gorsza, nie istniał praktycznie żaden alternatywny szlak, przez co ludzie byli po prostu zmuszeni podróżować przez te tereny.
Bardzo złą sławą cieszyły się wówczas zwłaszcza pewne rosnące przy drodze, stare i rozłożyste dęby...

W pobliżu miejsca, gdzie dziś znajduje się kolonia Staszic w Dąbrowie Górniczej, wśród podmokłych borów, przez które biegła pełna nierówności droga do Olkusza, zwana nie bez przyczyny Diabelską Ścieżką, znaleźli swe siedlisko okrutni rozbójnicy.
Nie było dnia, żeby nie opuszczali swej tajnej siedziby, by organizować zasadzki na podążających niewygodnym duktem kupców.

Po każdym takim napadzie na okolicznych drzewach można było znaleźć przynajmniej jednego wisielca. Rabusie rozprawiali się bowiem z broniącymi własności podróżnymi wyjątkowo bezwzględnie. Mordowali swe ofiary, wieszając je na gałęziach drzew, które z tego powodu zaczęto nazywać Dębami Wisielców.

Ludzie bali się tego złowrogiego miejsca i dokładali wszelkich starań, by minąć je jak najszybciej i w jak największej grupie. Na niewiele się to jednak zdawało, gdyż banda zbójecka była na tyle liczna, zgrana i wyćwiczona, że potrafiła sobie poradzić nawet z uzbrojoną ochroną kupieckiej karawany. Rozbójnicy pozostawali przez to bezkarni przez wiele lat. Ich sekretna siedziba, ukryta głęboko w pełnych zdradliwych moczarów lesie, rosła w siłę.

Zrabowane skarby okrutnicy w dużej mierze dzielili między sobą i trwonili na przyjemności życia, resztę jednak gromadzić mieli w obrębie specjalnie na ten cel usypanego kopca ziemnego oraz w znajdującej się nieopodal niego studni.

Zrozpaczeni i przerażeni kupcy, nie wiedząc, jak bronić się przed opryszkami, wystosowali pismo do władz do Krakowa. Z pomocą sprowadzonych żołnierzy udało się nareszcie namierzyć rozbójniczą kryjówkę, zdobyć ją i ująć przestępców.
I chociaż starannie przeszukano całą okolicę nikomu nie udało się odnaleźć ukrytych kosztowności. Nie natrafiono wśród niebezpiecznych bagnisk ani na tajemniczy kopiec, ani na sekretną studnię. Ponadto żaden z opryszków nie zdradził nawet jednym słowem miejsca, gdzie miałyby się one znajdować, wkrótce więc poszukiwań zaniechano.

Rozbójnikom wymierzono karę taką samą miarą, jaką oni odmierzali swym ofiarom.
Wszystkich, bez wyjątku, po krótkim procesie powieszono wzdłuż wiodącego do Krakowa traktu, na złowieszczych Wisielczych Dębach. Odtąd kupieckie karawany bezpiecznie i w spokoju przejeżdżały Diabelską Ścieżką i teren dzisiejszego Zagłębia Dąbrowskiego przestał im się źle kojarzyć. Jednak tajemnicze skarby na zawsze pozostały ukryte w ziemi wśród podmokłego lasu, który w tym miejscu rośnie zresztą po dziś dzień.

Starych dębów już oczywiście nie ma, zostały wycięte podczas budowy porządnej, utwardzanej drogi olkuskiej, jednak legenda o rozbójnikach pozostała żywa wśród starszych mieszkańców Dąbrowy Górniczej.

Kto wie, może komuś z Was, podczas spaceru (chociaż biorąc pod uwagę warunki terenowe w tym rejonie właściwszym określeniem będzie „podczas przedzierania się”) natknie się któregoś dnia na tajemniczy kurhanik albo na dziwne, przypominające studnię zagłębienie i tym samym zostanie odkrywcą legendarnej, zbójeckiej fortuny?

Zabierając się za poszukiwania należy jednak pamiętać, że rejon ten zbył w XIX i XX wieku wielokrotnie przekształcany ludzką ręką i jest dziś miejscem obfitującym w różnego rodzaju hałdy, nasypy i relikty biedaszybów, które łatwo można pomylić z poszukiwanymi obiektami. Przed podjęciem wyprawy trzeba się zatem bardzo poważnie zastanowić, czy warto gonić za starym, ludowym wierzeniem.
Moim zdaniem – zawsze warto, nawet jeśli to tylko bajka.

 

Źródło: Marian Kantor – Mirski, Z przeszłości Zagłębia Dąbrowskiego i okolic

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 863)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

Dęby Wisielców z Dąbrowy Górniczej
Dęby Wisielców z Dąbrowy Górniczej

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter