Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Sanniki na Mazowszu

Autor wpisu: goksanniki
Data publikacji: 24.03.2014

Sanniki na Mazowszu mają bogatą historię i znane są z wykorzystywania swoich atutów: związków z książętami mazowieckimi, odrębności etnograficznej (region zwany sannickim lub gąbińsko - sannickim) i związków z Fryderykiem Chopinem.

Kultywuje się tu tradycje, upowszechniając je wśród mieszkańców i pamiętając o nich przy tworzeniu oferty turystycznej. Przeszłość obecna jest w teraźniejszości i przekazywana w przyszłość.

Z dawnych czasów wspominane i zapisane są dwie legendy.
Pierwsza dotyczy nazw miejscowości sąsiadujących z Sannikami. Otóż onegdaj jeden z książąt mazowieckich urządził wielkie polowanie w okolicznych rozległych lasach i upolowano ogromnego dzika zwanego kiernozem, w miejscu gdzie dziś znajduje się Kiernozia (sąsiednia gmina). W powrotnej drodze dzika "osmolono", stąd nazwa dla wsi Osmolin (Osmolin należy do gminy Sanniki, ale w przeszłości miał prawa miejskie). Na sannickim dworze włożono kiernoza na sanie, a "gębano" go na następnym postoju, stąd nazwa Gąbin (sąsiednia gmina).

Tyle legenda. A na pewno wiadomo, że w średniowieczu Sanniki były osadą służebną książąt płockich i wyrabiano tu różnego rodzaju sanie, niezbędne do zimowego transportu. Ci dawni rzemieślnicy to tzw. "sannicy". W Sannikach był drewniany dwór, w którym często przebywali mazowieccy książęta. Zmarł tu książę Ziemowit VI, podobno otruty przez Gotarda z Rybna, któremu chciał uszczuplić ziemskie posiadłości.*

Inna legenda dotyczy kapliczki stojącej wśród sannickich pól. Nikt nie wie kto i kiedy ją zbudował. Podobno kiedyś, w miejscu gdzie stoi, objawiła się Matka Boska dziewczynce pasącej krowy. Od tego czasu było to miejsce cudowne, przychodzono tu po pomoc i uzdrowienie, doznając tych łask. Do czasu aż Żyd przyprowadził ślepego konia, prosząc o ratunek dla niego. Od tego zajścia, jak mówili, cuda się skończyły, bo była to obraza dla Bożej Matki. Ludzie jednak dalej czcili to miejsce, nawet powstańcy 1863 roku tam się zbierali.**

 


Konkurs

Źródło: * Janusz Szczepański "Sanniki i okolice", na zlecenie Urzędu Gminy w Sannikach, Wydawnictwo PTTK "Kraj", Warszawa 1987. GOK współpracował z autorem przy tym wydawnictwie. ** Tadeusz Baraniuk (etnograf Muzeum Mazowieckiego w Płocku) "Historia ulegendarniona" w "Gazecie Niedzieli Sannickiej" 5.06.1994 r, wydawca Gminny Ośrodek Kultury w Sannikach, druk Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Płocku.

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,5 (głosów: 1561)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter