Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

O dwóch dziedzicach i Macieju

Autor wpisu: paweldudek
Data publikacji: 11.04.2014
Okres historyczny: 1800-1914

Jest to tekst ludowy pochodzący z okolic Sulejowa.

Opowieść tę spisał niejaki Zacheusz Misiurski. Znalazła się ona w trzecim numerze "Literatury Ludowej" z 1962 roku. Poniżej publikowane jest streszczenie autorskie wraz z oryginalnymi fragmentami.

Pewnego razu dwaj szlachcice zorganizowali wspólne polowanie. Byli to dziedzice z Owcar (zapewne chodzi o Owczary) oraz z Zarzęcina. Pokłócili się wówczas o to, czyj pies myśliwski jest sprytniejszy, bystrzejszy i szybszy.

- Głupi Twój pies - powiado jeden, - zreśtą wiadomo, jaki pan, taki kram. Tyś głupi - zawołał drugi dziedzic - ciebie by nawet mój dworak w kozi róg zapędził.

Kłótnia trwała by w najlepsze, gdyby nie pomysł bardziej wyrafinowany. Obydwaj dziedzice postanowili się założyć o pięć krów.

Dziedzic z Owcar następnego dnia, niepewny swojej wygranej, poszedł do niejakiego Macieja, nieco już starszego człowieka.

- Słuchoj stary, wim, ze nie dos sobie w kase dmuchać, boś z niejednego pieca chlib jodoł. Załozyłem się wcoraj z dziedzicem zarzęckim, że go pokonas w pomyślunku aż do trzeciego razu. W przysłym miesiuncu jade do Zarzęcina, pojedzies ze mnom. Jak wygras, dostaniesz najpiękniejsom krowe. Poradzis?

Wkrótce obaj pojechali do Zarzęcina na ucztę. Stary Maciej pierwszy raz siedział przy stole ze swoim panem.

Do sali wkroczyła służba z daniami. Każdy otrzymał dużego szczupaka, a Maciejowi podano zaledwie małą rybkę. Ten wziął swoje danie i przyłożył do uszu - raz do lewego, raz do prawego, coś przy tym szepcząc.

Gospodarz zapytał:
- O cem to do noj mówis?
- Prose jaśnie dziedzica, miałem ojca rybaka, który sie w casie powodzi w Pilicy utopił. Pytałem, cy go gdzie nie widziała.
- I co ci powiedziała?
- Ze ona nie wi, bo sie dopiero w tem roku urodziła.
- Mas tu duzego scupaka, moze on ci powie.

Maciej w oka mgnieniu zjadł swoje nowe danie. Dziedzic Zarzecki powiedział wówczas, że pierwszy element zakładu wygrał jego przeciwnik wraz z Maciejem.

Następnym daniem była zupa. I tym razem Maciej wygrał, zdobywając punkty dla swego pana. Jak to zrobił? Otóż każdy z gości otrzymał łyżkę. Każdy oprócz Macieja. Maciej poradził sobie bez niej, wydłubując w bułce dziurkę i w ten sposób zasysając płyn do ust. Następnie powiedział z satysfakcją:

- Jo juz zjodłem swoją, a teroz wy zjedzcie wase łyzki.

Gospodarz posmutniał, bo wiedział w tym momencie, że Maciej i jego pan z Owcar po raz drugi okazali się lepsi.

Trzecim daniem było mięso. Każdy otrzymał pieczone prosię z nadzieniem. Wszyscy czekali w jaki sposób Maciej zacznie jeść to danie. Ktoś nawet powiedział, że to co wyczyni w tej chwili Maciej, będą musieli zrobić pozostali. Stary podwinął ogonek pieczonego prosiaka, wsadził tam palec, wyciągnął i oblizał...

Następnie rzekł:
- A teraz po kolei, opróc mojego dziedzica, zacynajcie.

Wstał, obrócił się plecami i zaczął odpinać spodnie...

Wtedy dziedzic Zarzecki krzyknął przerażony, że Maciej dla swojego pana wygrał. Zarzecki prosił przy tym, żeby już nie kończyć haniebnej uczty...

Konkurs

Źródło: Literatura Ludowa, nr 3 z 1962 roku

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1094)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter