Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Podania związane z Piotrkowem Trybunalskim oraz okolicami

Autor wpisu: paweldudek
Data publikacji: 06.09.2014
Okres historyczny: Średniowiecze V-XV w.

W czasopiśmie "Literatura Ludowa" (nr 3 z 1962 roku) zebrano kilka podań z ziemi piotrkowskiej, przeczytajcie o tym jak powstało jezioro Bugaj, o piotrkowskiej farze i nie tylko.

O tym jak powstało jezioro Bugaj

W piotrkowskim klasztorze Dominikanek odbywała się uroczystość przyznania habitu dla bardzo pięknej zakonnicy. Zakonnica ta spodobała się obecnemu na uroczystości staroście. Postanowił on, że musi ją porwać. Pewnego razu przebrał się za kobietę i zajechał pod klasztor. Wywołał wówczas podobającą mu się zakonnicę. Gdy ta wyszła, przebrany starosta porwał ją i wywiózł za miasto. Gdy dojechali na miejsce, starosta zaczął wzywać swoją służbę do pomocy. Wtedy zakonnica, korzystając z zamieszania oraz nocnej ciemności, uciekła.

Starostę spotkała kara. On, jego pałac oraz wszystkie zabudowania zapadły się pod ziemię, a w tym miejscu pojawiło się jezioro, które ludzie później nazwali Bugaj.

O piotrkowskiej farze

Ponoć kiedyś, gdy król Łokietek musiał schronić się przed czeskim Wacławem, miejscowi przechowali go ponad kruchtą w dzwonnicy kościoła. W miejscu tym jednocześnie znajdował się skarbcem świątyni. Łokietek w późniejszym czasie odwdzięczył się za pomoc. Rozbudował kościelną wieżę, mury miejskie, był także budowniczym kościoła i klasztoru Franciszkanów.

O diabelskim wyroku

Pewna biedna wdowa została kiedyś skrzywdzona przez bogacza. Wytoczyła więc mu proces, aby sprawiedliwości stało się zadość. Bogacz przekupił jednak piotrkowskich sędziów i wygrał sprawę. Zdenerwowana wdowa rzekła wówczas: „choćby mnie diabli sądzili, sprawiedliwszy wydaliby wyrok”. Nastała noc i pod siedzibę sądu zajechały karety, z których wysiadło kilka dziwnych postaci w kapeluszach. Spod fraczków wystawały im ogony. Weszli oni do budynku sądu i ponownie rozpoczął się proces. Diabły, niczym adwokaci, przedstawili sprawę z obu stron. Następnie naradzali się. Tym razem wyrok był korzystny dla wdowy, diabły podpisały dokument, przystawiły nawet jakąś pieczęć. Nazajutrz ludzie oglądali wyrok, a w miejscu pieczęci widniały już tylko wypalone ślady po pazurach...

O kopcu gorzkowickim

W czasach potopu szwedzkiego jeden ze zdrajców polskich, niejaki Sadowski, próbował pomóc najeźdźcom w zdobyciu Jasnej Góry. W zamku gorzkowickim mieszkała wówczas jego niedoszła miłość (odmówiła mu pierścionka). Sadowski postanowił więc, że razem ze szwedami spróbują najechać także na ów zamek. Polacy po pewnym czasie musieli się niestety poddać. Otworzyli więc bramy zamku. Gdy Szwedzi z Sadowskim na czele przekraczali mury, wówczas wszystko wyleciało w powietrze. Polacy wysadzili się razem ze swoimi najeźdźcami. Ponoć proch podpaliła niedoszła wybranka Sadowskiego.

O Jasnej Górce

Niejaki Czerny, dziedzic okolicznych wsi, bardzo chciał zbudować na wzniesieniu kościół. Budowla miała przypominać częstochowski klasztor jasnogórski. Paulini, dowiedziawszy się o tym, nie dopuścili do budowy obiektu podobnego do swojego. Na miejscu tym powstał więc tylko mały kościółek w kolorze białym, a wzniesienie nazwano Jasną Górką.

Źródło: Literatura Ludowa, nr 3 z 1962 roku, s. 36-37.

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1051)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter