Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Józef Zaraś

Autor wpisu: olgabaron
Data publikacji: 03.11.2014

To chyba najsławniejszy z Kajoków. Prawdziwy weselny skrzypek, chodzący do końca po weselach, Józef Zaraś (1928-1998). Jego muzyka była często nadawana w radiu, co przysparzało mu zaproszeń na wesela i występy estradowe, na których towarzyszyła mu żona, pilnie bacząca, aby nie było o ten kieliszek za dużo. Józef Zaraś potrafił przystosować swój repertuar do wymogów współczesnych wesel. Grał modne przeboje, nic nie tracąc z urody swych mazurków i oberków.

Andrzej Bieńkowski, zeszyty etnograficzne, 25 sierpnia 1986 r.
 
Córka Zarasia opowiada, że często ojciec wraca z wesela i jeszcze gra, bo przypominają mu się jakieś oberki. Potrafi też w środku nocy zacząć nucić jakiś kawałek, wiercić się na łóżku, a w końcu wstać i grać. Przepędzają go wtedy z domu, bo „przecież dzieci śpią”.

Widzę, że Zaraś jest zakochany we wnukach i nawet przy graniu każdą wolną chwilę wykorzystuje, żeby się z nimi pobawić. Po zakończeniu nagrań pokazuję cały nakręcony film w telewizorze. Muzykanci są pełni dystansu do siebie, śmieją się z jakichś swoich śmiesznych zachowań utrwalonych na filmie.

 
Jest już 11 w nocy. Zaraś prosi mnie, abym pojechał z nim do sąsiedniej wsi, gdzie chce kupić od kogoś pralkę. Jedziemy tam wraz z jego żoną. Po dogadaniu transakcji Zaraś wyciąga wino, które wypijają z gospodarzem, i rozgaduje się. Mówi, że dawniej podobała mu się gra Józefa Kędzierskiego, ale teraz Kędzierski już nie gra.


On sam bierze teraz za wesele 28-30 tysięcy, dzielą pieniądze równo pomiędzy skrzypka, akordeonistę, perkusistę i saksofonistę lub trębacza. Pieniądze z „marszówki” też dzielą równo. Chodzi po weselach z młodym, mniej więcej trzydziestoletnim akordeonistą z Gałek. Przestał chodzić z Józefem Porczkiem, bo ten nie chciał się z nim dzielić po równo. Dawniej grał też z Adamusem, ale ten go wykorzystywał, nie mówił, ile zgodził za wesele. Raz przyjechali do Zarasia młodzi z jego zdjęciem prosto z wesela i zażądali, żeby jechał z nimi grać zamiast Kmity i Zaraś poszedł, a tymczasem Kmitę, jako uzurpatora, przepędzili – opowiada Zaraś. Wczoraj z kolei poszedł na wesele z zięciem, harmonistą, bo zięć pod jego nieobecność wziął zadatek, twierdząc, że grywa z Zarasiem. Na weselu okazało się, że zięć zna tylko kilka oberków i jak ktoś coś zaśpiewał, to nie potrafił tego odegrać. Goście zelżyli go strasznie i przepędzili. Na szczęście niedaleko był znajomy akordeonista, który z Zarasiem wesele dokończył, a zięć położył uszy po sobie i słowem się nie odezwał.

Mówi Zaraś, że ludzie go nagrywają i robią na tym ciężkie pieniądze i że ja też zarobię na nim ciężką forsę, ale jak on przestanie grać, to będzie już koniec muzyki ludowej.

Mazurek z płyty "Mazurki do wynajęcia"

Oberek ciągły z płyty "Mistrzowie harmonii. Triumf i porażka"

 

Źródło: Fragment pochodzi z książki Andrzeja Bieńkowskiego „Ostatni wiejscy muzykanci” wyd. Muzyka Odnaleziona

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 868)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Galeria

Józef Zaraś
Józef Zaraś
Józef Zaraś
Józef Zaraś
Józef Zaraś
Józef Zaraś

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter