Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Alfred Bielec- mielecki rzemieślnik

Autor wpisu: Szymo
Data publikacji: 29.04.2015
Okres historyczny: PRL 1944-1989

Alfred Bielec był znanym w regionie artystą rzemieślnikiem. Za swoją działalność uzyskał honorowy tytuł Mistrza Rzemiosł Artystycznych, który w latach 70-80tych za znaczący dorobek zawodowy nadawał Minister Kultury. W tych czasach, żeby zostać rzemieślnikiem trzeba było praktykować w prywatnym zakładzie i zdawać egzaminy.

Historia zawodowa Alfreda Bielca była początkowo związana z WSK PZL Mielec, gdzie pracował jako tokarz i grawer. Po pewnym czasie zrezygnował z pracy na WSK i postanowił zostać złotnikiem.

Przez trzy lata uczył się zawodu u mistrza złotnictwa w Dębicy i w Łodzi. Zdał egzamin mistrzowski i założył swój zakład w Mielcu. Zaczął tworzyć niezwykłe przedmioty min.: pierścionki, obrączki, kolczyki. Realizował także specjalne zamówienia dla Kościoła min. naczynia liturgiczne: kielichy czy relikwiarze (A. Bielec stworzył relikwiarz bł. Karoliny Kózka, który znajduje się w Sanktuarium w Zabawie k. Tarnowa) – Mój tata był człowiekiem renesansu. Był nie tylko złotnikiem, ale także grawerem, metaloplastykiem, oraz konstruktorem.

Ojciec wykonywał sobie nawet narzędzia. W naszym domu w pracowni taty, jest taka mała tokarka i tę maszynę w całości zbudował mój ojciec. Warto dodać, że tata wszystko robił ręcznie. Wracając do konstruowania: chyba największym dziełem taty było zaprojektowanie cytomamobusu Fundacji SOS Życie z Mielca – opowiada Kinga Bielec – córka Alfreda Bielca.

Żona Alfreda Bielca, Łucja w 1990 roku założyła w Mielcu fundację „SOS Życie”, która poprzez badania profilaktyczne, ratuje życie i zdrowie kobiet chorych na raka piersi i raka szyjki macicy. Alfred Bielec bardzo zaangażował się w działalność tej fundacji. Cytomamobus, który został zbudowany pod podstawie projektu Alfreda Bielca, był na tyle innowacyjny, że stał się bazą dla kolejnych cytomamobusów powstających w całym kraju.

Alfred Bielec pracował jak średniowieczny mnich. Nigdy nie korzystał z komputera. - On nie poddał się tej rewolucji cyfrowej. Wszystkie projekty rysował na swojej desce kreślarskiej. Miał wybitne umiejętności jeśli chodzi o rysunek techniczny. Pozostawił po sobie kilkaset rysunków różnych projektów. – opowiada K. Bielec

Alfred Bielec jako złotnik słynął w Mielcu z „zakuwania kamieni szlachetnych” w metalu. W latach 80tych była moda na tworzenie pierścionków z kamieniami. W tym czasie zaprojektował i zrealizował kilka tysięcy pierścionków. Osoby, które zamawiały te pierścionki bardzo często podkreślały, że przedmioty, które tworzył Alfred Bielec miały coś wyjątkowego. Potrafił zaprojektować pierścionek pod konkretny kamień i gust klientki. – Tata robił wszystko: pierścionki, wisiorki, kolczyki, sygnety, broszki, bransolety. Realizował też bardzo dużo biżuterii dla Romów. Miał bardzo dobrą opinię w regionie więc do jego zakładu przyjeżdżali ludzie z okolicznych miast. – opowiada K. Bielec

W zakładzie Alfreda Bielca realizowano także zamówienia specjalne: płaskorzeźby, tablice pamiątkowe. Dziś w Mielcu możemy podziwiać wiele takich realizacji min.: popiersie St. Konarskiego na budynku I LO, znaki zodiaku oraz popiersie M. Kopernika znajdujące się na fasadzie II LO, popiersie Wł. Sikorskiego z Tuszowa Narodowego a także drzwi wejściowe do Bazyliki Mniejszej Św. Mateusza. Te ostatnie uznawane są za wybitne dzieło metaloplastyczne.

W 2013 roku umiera Alfred Bielec. W jego pogrzebie uczestniczyło setki Mielczan. Dziś, dwa lata po śmierci taty, Kinga Bielec postanowiła zrobić coś z rzeczami osobistymi Alfreda Bielca.

- Pomysł na dokumentowanie tego, co robił tata pojawił się znacznie wcześniej. W 2009 roku uczestniczyłam w projekcie fotograficznym. Musiałam zrobić kilka zdjęć opowiadających jakąś historię. Wczesnym rankiem pojechałam do domu rodziców i sfotografowałam rzeczy osobiste taty. Kiedy oglądałam te zdjęcia – to postanowiłam, że będę na bieżąco fotografować pracę mojego taty – opowiada K. Bielec

Teraz po latach Kinga Bielec uważa, że właśnie w taki sposób poznała bliżej swojego Ojca. Zdjęcia rzeczy osobistych Alfreda Bielca fotografowała jeszcze przez kolejne cztery lata. Przez ten czas nie powiedziała ojcu o tym co robiła. Dopiero na początku 2013 roku namówiła tatę na zrobienie zdjęcia-portretu. Na dwa tygodnie przed śmiercią ojca Kinga postanowiła powiedzieć Alfredowi o swoim małym projekcie. Tata Kingi bardzo pozytywnie zaakceptował pomysł zebrania i opracowania archiwum, dotyczącego jego pracy zawodowej. Niestety Kinga nie zdążyła spisać osobistych wspomnień taty. Alfred Bielec umarł…

- Po pewnym czasie od śmierci taty spędziłam dwa tygodnie w jego piwnicy, gdzie znajdowały się różne rzeczy . Zaczęłam to wszystko porządkować. Sprzątając tą piwnicę dokopałam się do całego zakładu złotniczego. Było tam dosłownie wszystko min. palniki, narzędzia specjalistyczne. Wtedy stwierdziłam, że z tym trzeba coś zrobić. – komentuje Kinga Bielec

Kinga postanowiła, że uporządkuje i skataloguje całą dokumentację, oraz przedmioty osobiste związane z Alfredem Bielcem. W taki sposób, chce stworzyć archiwum społeczne. – z tym pojęciem „archiwum społeczne” spotkałam się w warszawskim Ośrodku Karta. Fundacja Ośrodek Karta już od wielu lat tworzy archiwa społeczne. Zbiera opowieści zwykłych ludzi, zdjęcia, listy, dokumenty i przechowuje to w swojej warszawskiej siedzibie. To samo robią ludzie w całej Polsce, aby zachować cenne dziedzictwo – tłumaczy K. Bielec

Archiwa społeczne powstają po to, aby dokumentować historie życia zwykłych ludzi, a także historie danego regionu. Te historie są ważne dla konkretnych osób czy miejsc i właśnie tym się różnią od archiwów państwowych – gdzie pomijane są historie prywatne.

APEL!!

Kinga chce spisywać opowieści osób, które znały Alfreda Bielca. Zaplanowała wizyty u rzemieślników, którzy przyjaźnili się z jej ojcem. Alfred Bielec, przez pewien czas tańczył w Zespole Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”. Kinga obecnie ustala dokładnie w jakich to było czasach. – Chce odwiedzić także uczniów mojego taty, czyli te osoby które uczył zawodu. Będę szukać też osób u których to mój tata się uczył – tłumaczy K. Bielec. Najciekawszym etapem prac nad tworzeniem archiwum Alfreda Bielca będzie możliwość spotkania się z osobami, które zamawiały różne przedmioty w jego zakładzie złotniczym. Kinga apeluje do wszystkich, którzy mają biżuterię zrobioną przez Alfreda Bielca, aby zgłosili się i zechcieli opowiedzieć historię przedmiotu, który posiadają.

Kinga Bielec zaprasza do współpracy: (nr kom) 601 050 954

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1366)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter