Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kobiety Witkacego

Autor wpisu: AnnaKra
Data publikacji: 08.12.2010
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

Życie osobiste Witkacego do dziś owiane jest tajemnicą. Jego sztuce zawsze towarzyszyła kontrowersja – wiadomo o jego licznych eksperymentach z narkotykami, które miały wspomagać proces twórczy. W życiu uczuciowym Witkacy także nie stronił od przekraczania granic dobrego smaku.

Życie osobiste Witkacego do dziś owiane jest tajemnicą. Jego sztuce zawsze towarzyszyła kontrowersja – wiadomo o jego licznych eksperymentach z narkotykami, które miały wspomagać proces twórczy. W życiu uczuciowym Witkacy także nie stronił od przekraczania granic dobrego smaku.

Zwany Don Juanem Krupówek znany był z licznych romansów, „sieci zapuszczał szeroko, zaganiał aktorki, panny z ambicjami i doktorowe na wakacjach.” Wałęsał się po Zakopanem szukając miłości swojego życia. Ogromny uczuciem zapałał do aktorki Ireny Solskiej, w której urzekła go najbardziej burza rudych loków. Połączył ich burzliwy romans, ale nic ponadto. Zbliżał się już do 40-tki i nadal był „nieustatkowny”. Matka postanowiła wydać go za Elżbietę Eichenwaldównę, córkę współwłaściciela fabryki cykorii we Włocławku mając na względzie oczywiście głównie dobro materialne syna, który z zarabianiem pieniędzy kiepsko sobie radził. Zapomniała jednak, że był przesądny. Mariaż z „Królową Cykorii” udaremniła wróżka, do której udał się po poradę. Postanowił zaczekać na zapowiedzianą „zmianę biegu zdarzeń”, której miał się poddać. Wtedy właśnie poznał Jadwigę Unrug, ubogą arystokratkę sierotę, którą materialnie wspierał tylko stryj, Wojciech Kossak. W posagu poza oryginalną urodą i arystokratycznym pochodzeniem nie wniosła nic. Witkacy też nie miał za wiele, ale mimo wszystko postanowili się pobrać. Nie stać ich było nawet na obrączki.
Jednak ten, kto myśli, że była to wielka miłość od pierwszego wejrzenia, niestety po raz kolejny daje się zaskoczyć przewrotnemu artyście.
„Nie myśl, że dostałem bzika. Jestem zupełnie przytomny, ale ślub myślę wziąć po pijanemu, albo pod narkozą.” pisał do przyjaciela Malinowskiego.
Po prostu uznał, ze 38 lat to dostateczny wiek, by się wreszcie ustatkować. Jadwiga zaś, pozbawiona posagu, nie mogła liczyć za bardzo na inną partię, więc pewnie dlatego przyjęła jego oświadczyny po zaledwie paru dniach znajomości.
Artysta błagał ją co prawda, „by zrobiła to szaleństwo i za niego wyszła”, ale jako mąż miał swoje twarde warunki. Żadnych dzieci, żadnych ustępstw wobec swojej sztuki, dla „podniesienia statusu materialnego”. Życie w trójkącie z ekscentrycznym artystą i jego apodyktyczną matką w zakopiańskiej willi zupełnie rozwiało wszelkie nadzieje Jadwigi w związku z tym małżeństwem. Po dwóch latach na stałe wyprowadziła się do Warszawy i do Zakopanego już na dłużej nie wróciła. Spotykali się parę razy do roku, raz w stolicy, raz w Zakopanem. Udało się uniknąć rozwodu, lecz małżeństwo ich do końca życia pisarza scalały głównie listy. Gdy chciała go opuścić błagał „by go nie opuszczała, bo się zabije albo zwariuje”, obiecywał, że „obsypie ją pieniędzmi, będzie jadła same pomidory, będzie chodził z nią do kina”. Gdy dawała się przekonać pisał, że „jesteś moim tworem – nie istniałaś Koteczku, dopóki nie spotkałaś mnie”, wytykał każdy błąd w listach, sprawdzał, czy przeczytała polecane przez niego książki. Był dumny, że „wychował ją na wspaniałą, panie, kobitę.”
Z czasem małżonkowie przyzwyczaili się nowych ról – ona do bycia jego warszawską „menadżerką” od wszystkiego – organizacji wystaw i korekty tekstów literackich, on do pisania do niej płomiennych listów i romansowania z innymi kobietami, choć twierdził, że żona zawsze pozostała na pierwszym miejscu. Bo to ona tłumiła „stan nerwów jego nietęgi.”
„Nineczko Ty jedna, a poza tym dupy, i ofszem, ale to nie to”. Zawsze twierdził, że „swoboda to wielka rzecz” i że nie da się nigdy „wziąć na smycz”.
Była hrabianka Ewa Tyszkiewiczówna, córka adwokata Anna Oderfeldówna, Helena Czerwińska, Jadwiga Janczewska oraz odbita zakopiańskiemu fryzjerowi Maria Zatoryńska, młodsza od Witkacego o zaledwie 34 lata. No i oczywiście Czesława Oknińska-Korzeniowska, z którą połączył go burzliwy romans okraszony wieloma rozstaniami i powrotami i przejściowymi atakami depresji. Na kapryśną kochankę Witkacy utyskiwał żonie w listach chcąc namówić Ninę na wspólną Czesi adopcję.
„Ale jak jej nie ma, to ja nie żyję – jakby mnie zaciskano stryczek. Tak jest i na to rady nie ma.”
Przedstawił ją w towarzystwie artystycznym jako oficjalną kochankę. Po wybuchu wojny to ona towarzyszyła mu w ucieczce na wschód. Gdy Polska została zaatakowana przez Związek Radziecki podjęli razem decyzję o samobójstwie. On podciął sobie żyły, ona zażyła truciznę, ale udało się ja odratować.
Żona zaś do końca życia żyła w nędzy jako jedyny majątek przechowując jedynie listy-relikwie od męża, która on nakazywał jej niszczyć. W tym jednak go nie posłuchała...

Źródło:

wywiad Anety Augustyn z prof. Januszem Deglerem „Wysokie Obcasy Extra”, nr 3 grudzień 2010

Jadwiga Witkiewiczowa: Wspomnienia o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu. W zbiorze: Spotkanie z Witkacym. Red.: Janusz Degler. Jelenia Góra, Teatr im. Cypriana Norwida, 1979

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 908)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter