Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Człowiek Orkiestra. Henryk Czyż

Autor wpisu: Marzena Wiśniak
Data publikacji: 09.12.2010

Henryk Czyż – dyrygent, kompozytor, pedagog, legendarny dyrektor Filharmonii Łódzkiej – choć był dzieckiem bardzo muzykalnym, miał zostać urzędnikiem.

Jego ojciec, dyrektor oddziału Banku Polskiego, wystarał się o stypendium dla syna. Bank płacił czesne za gimnazjum, ale pod kilkoma warunkami: chłopiec miał mieć bardzo dobre oceny w szkole, następnie ukończyć studia ekonomiczne w Brukseli, a później podjąć pracę w banku.

Jednak wojna pokrzyżowała te plany. A w trakcie okupacji umiejętności muzyczne (Henryk grał na kilku instrumentach) przydały się chłopcu bardziej niż dobre oceny: dzięki nim wydostał się z niemieckiego obozu pracy, a kiedy trafił do kolonii karnej w Sieriedniakach, dość szybko zamiast piłowania drzew dostał inne obowiązki: utworzenia zespołu artystycznego. W tym czasie Czyż podjął też prywatne studia muzyczne u Tadeusza Szeligowskiego (harmonia, kontrapunkt, kompozycja).

Kiedy wydawało się, że nic już go nie odwiedzie od muzyki, podjął studia… prawnicze i filozoficzne w Toruniu (w latach 1946–1948). Ale kilka lat później ukończył też Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Poznaniu (kompozycja w klasie Szeligowskiego oraz dyrygentura u Bierdiajewa). W trakcie swojej bogatej kariery dyrygował w wielu instytucjach muzycznych, równie często pełnił też funkcję kierownika artystycznego.

W Filharmonii Łódzkiej był pierwszym dyrygentem i szefem artystycznym dwa razy – pod koniec lat 50. i w latach 70. Szczególnie ciepło wspominał pierwszy pobyt w Łodzi – często opowiadał, że filharmonia miała wtedy świetnych pracowników (nie tylko muzyków, lecz także ekipę administracyjną oraz techniczną). Nie były to łatwe czasy: stawki najlepszych solistów i dyrygentów nie mieściły się w urzędowych rozdzielnikach. Kto chciał organizować ponadprzeciętne koncerty, musiał „twórczo” stosować przepisy. Za czasów Czyża dokonywano ponoć „grubych numerów”: organizowano kasowe koncerty jazzowe, a połowy z nich nie wpisywano do ksiąg rachunkowych. Niezaksięgowane pieniądze stanowiły rezerwę, dzięki której można było dopłacać do oficjalnych stawek zagranicznych artystów. Dyrektor Czyż jest w Filharmonii Łódzkiej wciąż wspominany, choćby za sprawą nazwania jego imieniem tutejszej Sali Kameralnej.

Łódź była tylko jednym z etapów jego kariery. Uznawał bowiem, że nie należy zbyt długo pracować z tym samym zespołem. Występował w niemal wszystkich krajach europejskich, Stanach Zjednoczonych i w Ameryce Południowej. Wiele też nagrywał – dla polskich i zagranicznych wytwórni płytowych. Był propagatorem muzyki współczesnej (m.in. twórczości Pendereckiego), ale również sam komponował. Nie unikał pracy dydaktycznej. Należał do niestrudzonych popularyzatorów muzyki wśród szerokiej publiczności. Opublikował wiele książek, których tematem była muzyka, ich tytuły m.in. Ucieczka spod klucza, Porcelanowy amorek, Jak z nut, Serkal i inne tizery, Tizery. Irytacje na głos solowy, Scriptease, Pamiętam jak dziś czy Niewczesne żarty. Prowadził też programy telewizyjne promujące muzykę – wiele osób do dziś wspomina wyśmienity cykl „Nie taki diabeł straszny”.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 894)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter