Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Zemsta utopca

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 13.12.2010

Folklor śląski pełen jest niezwykłych opowieści o utopcach – wodnych stworach, które, zamieszkując rzeki, jeziora, stawy, studnie, a nawet przydrożne rowy, umilały sobie żywot topieniem ludzi i zwierząt, odpowiadały także za wylewy rzek i zatapianie łąk oraz pól. Ot, takie właśnie oślizgłe kreatury z nich były.

Choć trafiały się też wśród nich bardziej cywilizowane osobniki, które były skłonne pomagać ludziom, a nawet się z nimi zaprzyjaźnić, czego szczególnie pożądali młynarze, żyjący dzięki łaskawości wody obracającej młyńskie koło. Ale niech ktoś tylko spróbował utopca oszukać! Przyjaźń kończyła się natychmiast, a zemsta wodnego stwora była okrutna. Jeśli wierzyć ludowym opowieściom, utopce szczególnie upodobały sobie Śląsk Cieszyński, gdzie nazywano je wasermónami. Spotkać je można było i w Wiśle, i w Olzie, i w Brennicy. Jednym szkodziły, z innymi próbowały żyć w zgodzie, choć prędzej czy później wredna natura utopca dawała o sobie znać.

 
Historię wasermóna, który zemścił się okrutnie za to, że został wystrychnięty na dudka, wspaniale gwarą opowiedział Franciszek Żertka, chłopski filozof, śpiewak, kronikarz i gawędziarz z Górek Wielkich (bardzo ciekawa postać, już choćby z racji wieku, którego dożył – 99 lat; zmarł  w 1961 roku). Jego opowieści spisał w niewielkiej książeczce Jan Broda, miłośnik i popularyzator Śląska Cieszyńskiego. Opowieść Żertki nosi tytuł Zemsta wasermóna.
 
Na granicy Wiślicy i Ochab stał kiedyś młyn, w którym młynarzował niejaki Fukała. Wiodło mu się dobrze, interes przynosił zyski, a wszystko to dlatego, że umiał żyć w zgodzie z utopcami i traktował ich na równi ze swoimi pomocnikami. Jeden z utopców był szczególnie szykowny i robota paliła mu się w rękach, tak że gospodarze chcieli nawet, żeby jadał z nimi przy jednym stole. Ale ten nie mógł znieść, że ludzie znak krzyża czynią przed jedzeniem i po jedzeniu, więc jadał samotnie w specjalnie dla niego wyznaczonym miejscu.
 
Gdy Fukałom urodziła się pierworodna córka, Zuska, wasermón został jej aniołem stróżem i niańką. Kołysał, pilnował, usypiał, przynosił różne podarki ze swojego wodnego królestwa. Kiedy Zuska podrosła, a piękna była jak marzenie, okazało się, że utopiec strzela za nią oczami jak kawaler za panną. Pewnego dnia zdobył się na odwagę i wyjawił młynarzowi, że chciałby poślubić jego córkę. Młynarz, jak to usłyszał, to aż mu dech zaparło, ale nie dał nic po sobie poznać, bojąc się, że rozgniewa wasermóna i nie wiadomo, czym to się skończy. A że kuty był na cztery nogi, powiedział utopcowi, że najpierw pośle córkę do szkół do Cieszyna, a jak się już dziewczyna wykształci, to wtedy porozmawiają o ożenku. Wasermónowi zakochanie widać osłabiło czujność, bo wziął za dobrą monetę takie postawienie sprawy. I dalej wiernie służył swoją pracą młynarzowi.
 
Ten tymczasem posłał córkę do szkoły przy klasztorze Boromeuszek w Cieszynie. Tam dziewczę przy jakiejś okazji poznało młodego inżyniera i oboje młodzi zapałali do siebie głębszym uczuciem. Fukała ręce zatarł z radości i postanowił wyprawić córce weselisko. Ale jak to zrobić, żeby się wasermón nie dowiedział? Ogłosił, że z żoną wyjeżdżają na tydzień, oddając młyn pod opiekę młynarczykowi i jednej ze służących. Utopcowi, który dopytywał, dokąd gospodarze się wybierają, powiedział, że Zuska będzie właśnie zdawać egzamin, po którym przywiozą ją do domu. Oj, ucieszył się wasermón na te słowa! Już prawie czuł się zięciem Fukałów.
 
W Cieszynie odbyło się wesele Zuski. A we młynie młynarczyk, który gospodarzył pod nieobecność właścicieli i wiedział o rzeczywistym celu ich wyjazdu, w dniu zaślubin dziewczyny postanowił zorganizować wielką ucztę, żeby poświętować jak weselnicy. Przyszedł na ucztę i wasermón, który odczuwał jednak jakiś dziwny niepokój. Po północy, kiedy towarzystwo miało już dobrze w czubie, młynarczyk postanowił wznieść toast za młodą parę. Wtedy to utopiec usłyszał, że jego ukochana Zuska właśnie się wydała za innego. Kiedy poskarżył się zebranym, że przecież młynarz jemu obiecał córkę, został wyśmiany. Wściekłość go wtedy ogarnęła. Wyskoczył z młyna i tyle go widzieli.
 
A w nocy nieoczekiwanie rozpętała się straszna burza, deszcz lał się z nieba strumieniami. Przerażeni młynarczykowie skoczyli podnosić śluzy, a wtedy pioruny zaczęły strzelać we młyn, tak że w mgnieniu oka stanął on w ogniu. Wszyscy uciekli na wał przy Wiśle i stamtąd zobaczyli, jak wasermón tańczy na dachu budynku wśród płomieni, chichocząc jak sowa. Do rana nie było nawet śladu po młynie. Tak to zemścił się oszukany utopiec.
 
Gdy Fukałowie wrócili z wesela, młynarzowa załamała ręce nad nieszczęściem, jakie ich spotkało. Młynarz jednak pocieszył ją: „Nie płacz babeczko, jo już był downo na to przigotowany. Lepi co my pozbyli młyn niż naszą Zuzaneczke”¹. Ot, śląski stoicyzm...
 
„Dzisio już ni ma żodnych utopców. Kańsi uciykły i ludzie se mogóm chodzić do Wisły czy w Bładnicy sie okómpać. Utopce sie wykludziły, bo potoki i rzyki sóm rowne i piekne, a plosów w nich uż ni ma, tóż każ majóm miyszkać? A gdo by dzisio wierzuł w taki bajdy? Możne małe dziecka…”².
 
A co nam szkodzi pojechać i poszukać... Może się gdzieś jakiś utopiec zawieruszył i czeka na śmiałka, który da się wciągnąć w zabawę w zagadki. Jeśli trafi na nas, nie próbujmy oszukiwać, bo skończymy jako topielec.
 
Przypisy:
1. F. Żertka, Opowieści góreckiego stulatka, oprac. J. Broda, Górki Wielkie 1995, s. 60.

2. http://www.gwara.zafriko.pl/kat/podania_i_legendy/zbior_1

Źródło:

Żertka F., Opowieści góreckiego stulatka, oprac. J. Broda, Górki Wielkie 1995.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1333)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter