Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Pani Prowidencja

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 15.12.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Wdzięczne wieczory, rozkoszne me chwile,
Które w Czemplińskich domu trawię mile,
Jak słodkie dla mnie tam powaby macie,
W tym złe, że nazbyt prędko upływacie.
Przyjemna ludzkość, spokojność łagodna,
Przezorna grzeczność, wesołość swobodna,
Przystojne względy dla kazdej osoby
Są tego domu szacowne ozdoby.
            (Wieczory)

Tak pisał ksiądz Franciszek Bohomolec, słynny artysta czasów polskiego oświecenia o domu państwa Czemplińskich, gdzie bywał częstym gościem.

Do WW.J. Państwa Jana i Prowidencji Czemplińskich, konsyliarzów J.K. Mości” - tak zadedykował swój utwór.

Małżeństwo Czemplińskich należało do szanowanych lecz także obmawianych małżeństw warszawskich.
Powodem plotek i dociekań  była ogromna różnica wieku między panem Janem i panią Prowidencją. Gdy wydano ją za maż za tego świetnego i poważanego lekarza, dziewczyna miała zaledwie piętnaście lat. On zaś – już ponad pięćdziesiąt i był podwójnym wdowcem.

Panna Prowidencja podobno niezwykłej urody, ale i pełna „przedziwnego wstrętu do młodych” wyszła za Czemplińskiego bez nacisków.

Ślub i całe wesele – miała opowiadać swoim wnukom – odprawiło się bardzo suto  i przyzwoicie, i ja nic miny nie straciłam; dopiero gdy wieczorem matka mnie odwiozła do pana młodego, a wymówiwszy te słowa: <>, sama odeszła, struchlałam. (...)”.

Jak przyznaje, było to jednak tylko pierwsze wrażenie i potem nigdy tego małżeństwa ani ciążącej na nim różnicy wieku nie żałowała.

„... śmiało powiedzieć mogę, że wtenczas dopiero, kiedy umarł mąż mój, żałowałam pierwszy raz, iż tak znaczna różnica wieku była między nami” - utrzymywała.

Czemplińscy z dziećmi (których Prowidencja urodziła podobno osiemnaścioro) mieszkali w czteropiętrowej kamienicy na Rynku Starego Miasta.
Państwo zajmowali pierwsze piętro, córki z guwernantką drugie, trzecie przeznaczono dla małych dzieci, a czwarte dla synów. Mansarda mieściła służbę, a parter – sklepy.

Co dzień rano – jak wspominała jedna z córek – o godzinie siódmej schodzili się wszyscy do sypialnianego rodziców pokoju i tam ojciec głośno modlitwy odmawiał; potem wyjeżdżał do chorych...”.

Tymczasem Prowidencja... przykład dobrych matek,
Ma baczność na dom i na grono dziatek

   - uzupełnił poetycko te wspomnienia Franciszek Bohomolec.

Źródło:

S. Szenic, Cmentarz powązkowski 1790 – 1850. Zmarli i ich rodziny, Warszawa 1979
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 967)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter