Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Tam, gdzie rodzą się misjonarze

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 17.12.2010
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

Kiedy nad Doliną Rzeki Wałszy wstaje pogodny dzień, w otwarte okna klasztoru werbistów w Pieniężnie wdziera się radosny świergot ptaków, a po kątach snują się jak jedwab babiego lata cisza i spokój łąk, pól, lasów. Kiedy jesienne mgły otulają wszystko lepkim bladym tiulem, ta sama cisza, spokój i zapach zaoranej ziemi towarzyszą mieszkańcom tego miejsca. A gdy zimowe wichry zasypią lokalne drogi – włącznie z tą prowadzącą do miasta – ogromny, czerwony gmach klasztoru stoi spokojnie pośród białych pól niczym znak innego wymiaru.

 

Historia miasta sięga XII wieku, ale jego bardziej współczesne dzieje wiążą się nierozerwalnie z klasztorem stojącym dobre kilka kilometrów od miasta. Ten związek wydaje się na tyle mocny, że dziś już zasadniczo nie da się mówić o Pieniężnie, nie mówiąc o werbistach.
 
Zgromadzenie Słowa Bożego, popularnie zwane w Polsce zgromadzeniem misjonarzy werbistów, zostało założone w 1875 roku w Steylu w Holandii przez niemieckiego kapłana, św. Arnolda Janssena. Przez długi czas misjonarze szukali miejsca na założenie domu misyjnego na terenie ówczesnych Prus. W 1916 roku brat Zygmunt, kolporter czasopism wydawanych przez werbistów, otrzymał polecenie rozejrzenia się za odpowiednim miejscem. Spośród kilku propozycji wybrano posiadłość bezdzietnego małżeństwa Krugerów w miasteczku Mehlsack (obecnie Pieniężno). Gospodarstwo miało powierzchnię 75,5 ha ziem ornych oraz nieco ponad 10 ha lasu w niedalekich Podlechach. Niedługo potem niemieccy werbiści rozpoczęli starania o zgodę biskupa warmińskiego na osiedlenie się na jego terenie. Uzyskali ją dopiero w 1918 roku. Krótko potem sprowadzili się do Pieniężna i w 1920 roku rozpoczęli budowę domu misyjnego, jak nazywali swoje klasztory.
 
Dom budowano przez dziesięć lat w czterech etapach. Na przełomie 1930 i 1931 roku jako ostatnie oddano do użytku części skrzydeł południowego i północnego oraz kościół. Na patrona domu obrano św. Wojciecha, który zginął śmiercią męczeńską na ziemi warmińskiej.
 
W 1922 roku, krótko po ukończeniu pierwszej części budowy klasztoru, otwarto tutaj niższe seminarium duchowne i przyjęto pierwszych 21 uczniów (w 1929 roku werbiści mieli ich już blisko 250). Dalszy rozwój domu brutalnie przerwał wybuch II wojny światowej. Niższe seminarium zamknięto w zasadzie już na początku 1938 roku, otwierając w jego miejsce hitlerowskie seminarium nauczycielskie. Zakonnikom pozostawiono jedynie kościół i niewielką część mieszkalną. Gdy we wrześniu wybuchła wojna, utworzono tutaj niemiecki szpital polowy. Ostateczna konfiskata domu nastąpiła w 1941 roku – w kościele urządzono aulę, a resztę pomieszczeń zajęło wojsko. W 1945 roku dom przejęła Armia Czerwona wyzwalająca Polskę, a po wojnie, jesienią 1945 roku, wprowadzili się tutaj polscy werbiści. Dom był bardzo zniszczony, więc od razu rozpoczęto remont. Misjonarze nie tracili jednak zapału i ponownie otwarli niższe seminarium duchowne, a w 1948 roku, decyzją przełożonych Polskiej Prowincji Zgromadzenia, swoją działalność zainicjowało tu Wyższe Seminarium Duchowne.
 
Do dziś mury werbistowskiego klasztoru opuściło ponad 600 misjonarzy pracujących w ponad 50 krajach na wszystkich kontynentach. Praktycznie każdy polski werbista przeszedł część swojej formacji w murach pieniężnieńskiego seminarium.
 
Obecnie w klasztorze werbistów nie znajdziemy wielu bezpośrednich znaków przeszłości tego miejsca. Dziś jest to budynek nowoczesny, przystosowany do przyjmowania gości i grup wycieczkowych lub pielgrzymkowych. Ale spacerując korytarzami klasztoru zanurzonymi w półmroku nie sposób nie poczuć dziesiątków lat historii emanujących z ceglanych murów. Tutaj też, nawet nie rozmawiając z misjonarzami, czuje się ducha odległych krajów i kultur, ducha otwartości na świat i ludzi.
 
Oprócz kilku ważnych instytucji werbistowskich, takich jak Archiwum Polskiej Prowincji czy Referat Misyjny, zajmujący się szeroko pojętą animacją misyjną w Polsce, w klasztorze znajduje się również prawdziwa perełka tych ziem – Muzeum Misyjno-Etnograficzne. Jest to jedna z największych i najlepiej wyposażonych tego typu kolekcji w Polsce. Zgromadzono tu tysiące eksponatów (w większości podarowanych przez misjonarzy) prezentujących życie i kulturę ludów Azji, Afryki, obu Ameryk i Oceanii. W tym miejscu można przez chwilę namacalnie przekonać się, jak odmienne bywa rozumienie człowieka, świata i religii w krajach ogólnie określanych jako misyjne. To naprawdę niezwykłe uczucie, gdy, wysiadając z samochodu na klasztornym parkingu, widzimy wokół malownicze pola Warmii, czujemy na twarzy wiatr buszujący w zbożu, a potem nagle otwierają się przed nami obce światy, łypią na nas złym okiem maski Papuasów, wiją się na makatach chińskie smoki, mienią się w oczach kolorowe stroje Indian.
 

 

Z klasztorem werbistów i miastem Pieniężno jest chyba tak, jak ze starym małżeństwem – przeżyli ze sobą dziesiątki lat, wydaje się, że wszystko o sobie wiedzą, znają swoje ciemne i jasne strony, czasem na siebie ponarzekają, czasem się z siebie pośmieją, mają i ciche dni, kiedy nie chcą się znać. W rzeczywistości jednak żyć bez siebie nie potrafią. Bo Pieniężno nie byłoby już sobą, gdyby nagle zabrakło tu klasztoru, a i werbiści straciliby coś ze swego ducha, gdyby nagle ktoś wymazał im Pieniężno z życiorysów.

Źródło:

 

Koprowski Marek, Werbiści w Polsce na początku XXI wieku. Przewodnik, Warszawa 2008.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1216)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Tam, gdzie rodzą się misjonarze
Tam, gdzie rodzą się misjonarze

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter