Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Miejsce mijane po drodze

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 17.12.2010

Obwodnice miast i miasteczek mają tę niezaprzeczalną zaletę, że pozwalają bez przeszkód i niepotrzebnej straty czasu pokonywać kolejne kilometry drogi. Dla mieszkańców zatłoczonych wcześniej miejscowości są wręcz wybawieniem od niekończącego się hałasu, oparów spalin i sznura samochodów uniemożliwiających przejście przez ulicę. Z drugiej jednak strony miasteczka i wioski będące perełkami architektury albo miejscowości, które po prostu warto zobaczyć, umykają nam zupełnie niezauważenie.

 

Tak właśnie się dzieje, gdy podróżujemy z Poznania na północ w kierunku Piły. Z ogromną szybkością, modląc się w duchu, by nie natknąć się na policyjny radar, przemykamy przez wielkopolskie wioski, nie przypuszczając, że wystarczy poświęcić kilkanaście minut i zjechać kilkaset metrów od głównej drogi, by natknąć się na niezwykłe ślady historii. Jednym z takich omijanych miejsc jest niewielka wioska Chludowo w gminie Suchy Las.
 
Historia tej miejscowości jest przykładem, jak zmienne potrafią być losy ludzi i miejsc. Pierwsza pisana wzmianka o Chludowie pochodzi z 1252 roku, kiedy to Przemysł I i Bolesław Pobożny ufundowali klasztor sióstr cysterek w Owińskach i przekazali okoliczne wioski na jego rzecz. Według źródeł pierwszą ksienią klasztoru była św. Jadwiga Śląska. Na przełomie XIII i XIV wieku mniszki wybudowały w Chludowie kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, który spłonął w 1710 roku. Niedługo potem oddano do użytku nową świątynię stojącą tutaj do dziś, choć kilkakrotnie odnawianą. Kościół, zbudowany z drewna modrzewiowego, na planie krzyża, zorientowany na wschód, jest najcenniejszym zabytkiem wioski. Wśród wielu starych przedmiotów kultu znajdziemy tutaj m.in. obraz z 1548 roku namalowany na desce lipowej i przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem oraz świętych Wojciecha i Mikołaja.
 
W czasie rozbiorów rząd pruski przejął ziemie mniszek, a krótko potem tereny te w niejasnych okolicznościach odkupił bogaty bankier, Zygmunt Otton von Treskov, który stał się w ten sposób właścicielem Chludowa. W XIX wieku wybudował tutaj pałacyk w stylu neorenesansu francuskiego, a wokół niego założył park w stylu angielskim. W 1922 roku właścicielem pałacyku i parku został przywódca Narodowej Demokracji, Roman Dmowski. To tutaj organizował spotkania patriotyczne i przyjmował delegacje.
 
W 1934 roku pałacyk i przylegające doń tereny odkupili od Dmowskiego misjonarze werbiści i po roku, po niewielkich przeróbkach, zaadaptowali na potrzeby domu formacyjnego i otworzyli tu nowicjat. Tutaj mieszkali m.in. o. Ludwik Mzyk, ogłoszony w 1999 roku błogosławionym w gronie 104 męczenników II wojny światowej, a także o. Marian Żelazek, wieloletni misjonarz w Indiach, dwukrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla (jego imieniem został nazwany chludowski zespół szkół).
 
W 1940 roku hitlerowcy utworzyli w pałacyku obóz przejściowy dla zakonników i księży z okolicy, a następnie zamieniono go na przychodnię i obiekt wojskowy. Po dużym pożarze w 1948 roku pałacyk został odbudowany w latach 1956–1958, ale stracił swój pierwotny charakter. Od 1978 roku na powrót mieści się tutaj nowicjat werbistów i od tego czasu wszyscy młodzi misjonarze w Chludowie rozpoczynają swoją formację zakonną.
 
W piwnicach domu werbiści urządzili Muzeum Misyjno-Etnograficzne, gdzie obejrzeć można figury hinduskich bóstw, unikatowe malunki na liściach, afrykańskie instrumenty muzyczne, a także odzież i broń Indian południowoamerykańskich.
 
Park ze stawem otaczający dom jest idealnym miejscem dla wszystkich, którzy szukają kontaktu z dziką przyrodą. Przestronne alejki prowadzą w głąb gęstwiny, gdzie można spotkać wiele gatunków ptaków, w pogodne poranki urządzających tutaj prawdziwy koncert. Podobno wiosną często zdarza się słyszeć nawet śpiew słowika i to nieraz przez większą część nocy. Dom znalazły tutaj także hodowlane gołębie, przepiórki, łabędzie, kaczki, gęsi, bażanty i pawie.
 
Chludowo widziane jedynie z okien samochodu niczym się nie wyróżnia spośród dziesiątków mijanych miejscowości. A przecież wystarczy chwila, by dotknąć tutaj prawdziwej historii. Być może nie tej najbardziej spektakularnej, ale przecież na historię i kulturę każdego narodu składają się – obok wydarzeń wielkich, globalnych, kształtujących losy pokoleń – także te małe, bardziej lokalne, niepozorne. A jednak żadną miarą nie wolno ich pomijać, bo zapominając o historii, w jakiś sposób powoli tracimy tożsamość. Jak powiedział Berthold Auerbach, kto nie jest zadowolony z tego co ma, nie będzie też potrafił być zadowolony z tego, co chciałby mieć.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 805)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter