Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Warszawa Mirona

Autor wpisu: AK
Data publikacji: 23.12.2010
Okres historyczny: PRL 1944-1989

„Kiedy Miron mi opowiadał co za oknem, co na spacerze – niemal to widziałam. Była to rzeczywistość przetworzona jego wyobraźnią. I ożywiała moją wyobraźnię. Początkowo zdumiewało mnie to. Potem przywykłam patrzeć jego oczyma.”
Jadwiga Stańczakowi, przyjaciółka pisarza

 

I rzeczywiście, Miron Białoszewski miał szczególne zamiłowanie do swojej warszawskiej rzeczywistości. Jego przyjaciele wielokrotnie wspominali opowieści o spacerach po stolicy, w których przywoływane były podwórka starych kamienic, place czy ulice, w okolicach których mieszkał. Te rzeczywiste miejsca na dobre zamieszkały też w jego tekstach, fikcyjne historie placyków i bloków przeplatały się z rzeczywistością, a historia z teraźniejszością.

Urodził się na w okolicach ul. Ogrodowej, na warszawskiej Woli. To tu mały Miron wybierał się na swoje pierwsze spacery, jeszcze uwieszony spódnicy mamy. Nalegał by odczytywała mu wszystkie nazwy mijanych ulic i szyldy sklepów.

Ulica Chłodna 40 to nie tylko ulubiony przez Mirona sklep muzyczny, w którym wraz z przyjacielem Stanisławem Prószyńskim słuchali trudno dostępnych podczas okupacji utworów. To także widok z okna na most łączący małe i duże getto warszawskie, którym co dzień przechodziło tysiące Żydów. Widok ten uwiecznił w jednym ze swoich pierwszych poematów „Jerozolima”.


Naprzeciw siebie zatrzaśnięte
żelaznym chwieją się lamentem
drzwi Małego Getta,
drzwi Dużego Getta — — —  (...)

We świt   dniem wzbierający
starcy zdławieni, czarni,
jakby łańcuchem kroków
                              związani
przechodzą...
               przechodzą...
               w głąb getta-gehenny — — —     (…)
Żydziak
wiekami strasznych chwil
wyschnięty na mumię
skrada się,
by nie widział tamten
i jedno rozumie:
„Jahwe...
buraki... kartofle...
cebula...
dla matki...
dla braci małych...”
 
Sinego potu krople,
ręka łachmany przytula,
„Jahwe!”
(…)
 
Tam — — w męczeńskim mieście
wśród ulic jasnych i złych
między posągi trupów
błądzą psalmiści
grając na strunach zardzewiałych drutów:
„...... Jerozolimo....”
 
Nie słyszy nikt.

(…)


Ulicę Poznańską, do mieszkania przy której przeprowadził się już po wojnie, również uwiecznił na papierze, tym razem w opowiadaniu pt. „Poznańska”. Dziś przy tej ulicy mieści się Fundacja im. Mirona Białoszewskiego.

Ostatnią ulicą, bardzo istotną z punktu widzenia jego biografii jest ul. Hoża 72. W mieszkaniu numer 2 mieszkała jego przyjaciółka, Jadwiga Stańczakowi.

„Jestem nadziany przeszłością” – mówił poeta sam o sobie. Swoje życie uważał za literacki projekt, w którym praktykę pisania łączył z praktyką chodzenia po mieście, „nieprzerwanym ciągiem przypominania sobie miejsc i zdarzeń”. Był uzależniony od czasu. Dla pisarstwa nie było ani początku, ani końca. Miała być jak wieczność – „nie przeżyłem początku, nie przeżyję też śmierci” – pisał. Życie i pisanie były jednym i tym samym, połączonym z wędrówkami poety.

 

Źródło:

Miron Białoszewski, Szumy, Zlepy, Ciągi., PIW, Warszawa, 1976
Hanna Kirchner, Miron. Wspomnienia o poecie, Tentem, Warszawa, 1996
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1518)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter