Mapa Kultury - Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym

Autor wpisu: AK
Data publikacji: 28.12.2010
Okres historyczny: PRL 1944-1989

Główne wejście do Ogrodu znajduje się od się od strony ul. Krzemienieckiej. Podkreślone jest poprzez aleję 100-letnich majestatycznych lip „przebijających” się przez ogrodzenie i wychodzących w stronę ulicy jakby chciały „złapać” przechodnia i wciągnąć go do swojego tajemniczego wnętrza.

Ogród Botaniczny usytuowany jest w zachodniej części miasta w dzielnicy Polesie, sąsiadując od północy z największym w Łodzi założeniem parkowym im. Józefa Piłsudskiego na Zdrowiu, od południa zaś z osiedlem Retkinia. Od wschodu ograniczają go ulice : Retkińska i Krzemieniecka, od zachodu natomiast rzeka Łódka.  Dziś ogród stanowi odrębny obiekt, jednak koncepcja jego utworzenia znalazła się projekcie ówczesnego Parku Ludowego na Zdrowiu, opracowanym w latach trzydziestych przez Stefana Ropowicza, Naczelnika Plantacji Miejskich. Niemniej jednak prace nad realizacją Ogrodu rozpoczęto dopiero po zakończeniu II wojny światowej. Z inicjatywy profesorów Jana Muszyńskiego i Jakuba Mowszowicza otwarto w 19.09.1946 Ogród Roślin Leczniczych (1,3 a później powiększony do 6 ha) pod nadzorem naukowym Zakładu Farmakognozji i Upraw Leczniczych UŁ i Akademii Medycznej. Ogród pełnił głównie funkcję dydaktyczno-naukową. Korzystali z niego uczniowie, studenci i naukowcy. 

Wkrótce potem, 1947r ogłoszony został powszechny konkurs na opracowanie projektu Ogrodu Botanicznego w Łodzi, którego zwycięzcą zostali Wł. Niemirski i A. Zielonko. Niestety praca nie doczekała się realizacji służąc jedynie jako podstawa do sporządzenia następnych koncepcji projektowych. Dopiero w 1967 przystąpiono do budowy Ogrodu wg projektu H. Tomaszewskiego zachowując istniejące kwatery drzew i ich pojedyncze egzemplarze. Ostatecznie rok 1973 można uznać za oficjalne otwarcie Ogrodu dla społeczeństwa. Liczył on wtedy 20 ha, na których mieściły się następujące działy : flory polskiej, alpinarium, systematyki roślin zielnych, jedynie niewielką część zajmowała zieleń parkowa. Z upływem czasu ogród stopniowo powiększano tak, że w dniu dzisiejszym jego powierzchnia osiągnęła 64 ha.

Na przełomie lat 1972 i 1973 stworzono w Łodzi Park Kultury i Wypoczynku, w którego obrębie znalazły się Ogród Botaniczny, Park Ludowy, Ogród Zoologiczny, rezerwat leśny Polesie Konstantynowskie, oraz okoliczne tereny na zachód i północny zachód od wymienionych obiektów.

Dziś Ogród Botaniczny jest samodzielną jednostką pod względem administracyjnym (od 1.01.1992r), podległą Urzędowi Miasta Łodzi, nadal jednak stanowiąc kompozycyjną i funkcjonalną część kompleksu parkowo-rekreacyjnego na Zdrowiu.

Ogród położony jest na ogół na płaskim terenie (wysokości względne wynoszą ok. 11m). Lokalne zagłębienia w terenie i zbiorniki wodne to pozostałości po wyrobiskach po glinie.

Z uwagi na to, że Ogród powstawał stopniowo poprzez dołączanie coraz to nowych obszarów posiada on dość zróżnicowany układ kompozycyjny. Główną oś, jakoby „kręgosłup” założenia stanowi usytuowana na wprost głównego wejścia, licząca sobie 100 lat Aleja Lipowa (pomnik przyrody). Niemal równolegle do niej rozchodzą się w głąb Ogrodu dwie, wytyczone po linii prostej drogi, które wraz z rozległą rabatą bylinową zamykają obszar w obrębie, którego zlokalizowano zieleń parkową. Stanowi on centralną część założenia, którego środkiem ciężkości są cztery kaskadowo połączone zbiorniki wodne otoczone rozległymi trawnikami z luźnymi kępami drzew i krzewów.

Od głównych alei odchodzą kręte, wijące się dróżki i ścieżki łączące część parkową ogrodu z tzw. działami, czyli obszarami o zróżnicowanej gatunkowo roślinności, odmiennej estetyce i kompozycji, przenikających się wzajemnie lub kontrastujących z najbliższym otoczeniem.

W Ogrodzie wyróżnione zostały następujące działy:
I.    Ogród japoński (pow.2ha)
II.    Systematyka roślin zielnych (pow. 1,5ha)
III.    Alpinarium  (pow.2,5 ha).
IV.    Biologia roślin  (pow.7ha)
V.    Kolekcja roślin ozdobnych  (pow. 2,1ha)
VI.    Zieleń parkowa (pow. 9 ha)
VII.    Rośliny lecznicze i przemysłowe  (pow. 5,7 ha)
VIII.    Flora polska  (pow. 9,2 ha)
X.      Zaplecze produkcyjno-socjalne i administracja
IX.    Arboretum  (pow. 18,7 ha)
 

Główne wejście do Ogrodu znajduje się od się od strony ul. Krzemienieckiej. Podkreślone jest poprzez aleję 100-letnich majestatycznych lip „przebijających” się przez ogrodzenie i wychodzących w stronę ulicy jakby chciały „złapać” przechodnia i wciągnąć go do swojego tajemniczego wnętrza. Jednocześnie silnie odczuwalny staje się wzajemny związek przestrzenny Ogrodu Botanicznego i parku na Zdrowiu. Już pierwsze kilka kroków zacienionym traktem, w sąsiedztwie potężnych pni i plątaniny konarów nad głową tworzących silne zbiegi perspektywiczne pozwala zorientować się, że ów niewątpliwie wyjątkowy pomnik przyrody stanowi główną oś kompozycyjną Ogrodu. Do furtki wejściowej wiedzie bardzo ciekawie zaprojektowana dróżka. Nie wiem, na ile jest to zamierzone, ale kwadratowe płyty ułożone są w takim rozstawie, który pozwala jedynie na bardzo krótki kroczek, a gdy chce się iść trochę szybciej, dajmy na to, co dwie płyty należałoby po prostu skakać. Być może celem takiego zabiegu było spowolnienie tempa chodu odwiedzającego Ogród, by dłużej delektował się głębią perspektywy monumentalnej alei. W pierwszej chwili nawet takie wymuszone dreptanie wydaje się być zabawne, ale po jakimś czasie staje się irytujące (na szczęście nie jest to długi odcinek).

Budyneczek przy wejściu jest jedną z bardzo nielicznych kubatur na terenie Ogrodu i tak jak pozostałe nie zachwyca formą, która mogłaby być bardziej atrakcyjna wpisując się w stylistykę miejsca. Raczej przypomina przystanek autobusowy w jakiejś górskiej miejscowości (ale funkcję ochrony przed deszczem spełnia wzorowo).

Sama strefa wejściowa jest bardzo ciekawie pomyślanym punktem, stanowiącym pewnego rodzaju „rozdroże”, w którym stykają się różne przestrzenie, a każda z nich oferuje innego rodzaju atrakcje. Długa, prosta oś szerokiej, betonowej alei wyprowadza na rozległą przestrzeń trawników i łąk ścielących się u podnóża szarych betonowych bloków „szaf” osiedla Retkinia. Stare lipy kuszą tajemnicą dzikich lasów, z którymi sąsiadują, a park japoński „atakuje” swoimi finezyjnymi formami (zwłaszcza tą ogromną kulą grabu pospolitego) i bogactwem kolorystycznym. Wzrok wyraźnie ciąży w stronę tej różnorodności próbując w jakiś sposób ją usystematyzować, ogarnąć. Jednak równie obfite pod względem kompozycyjnym dalsze plany skutecznie to uniemożliwiają. Może, dlatego za każdym razem najpierw podążam w tę stronę.

Nie jest to typowy ogród japoński, który stanowi odbicie wielowiekowej wschodniej tradycji. Bardziej jego nazwa związana jest z nagromadzeniem na tym obszarze gatunków japońskiej i chińskiej flory. Posiada jednak pewne jego elementy, np. świadome wykorzystanie wody, nawierzchni itp. Jego sercem są dwa stawy stanowiące kontrast dla otaczającej je roślinności. Ich spokojne duże płaszczyzny wprost „atakowane” są poprzez niejednorodne formy drzew i krzewów oraz zdecydowane barwy pierwszych kwiatów. Cały ten materiał roślinny sprawia dla mnie wrażenie czegoś w rodzaju „statycznego żywiołu”. Mam wrażenie, że jak odwrócę się do niego plecami, to te drzewa i kwiaty zaczynają się poruszać: skakać, tańczyć, wirować. A gdy znów spojrzę w tamtą stronę nagle zastygają, ale już w innym układzie. Dodatkowo, jeśli jednocześnie się obserwuje i zmienia własne położenie, to każde spojrzenie, każdy widok jest diametralnie inny. Całość jest dla mnie niesłychanie dynamiczna pod względem wizualnym (trochę kłóci się z koncepcją ogrodu japońskiego, który stanowi miejsce kontrolowanego spokoju i wyciszenia, służy medytacji) równoważona w pewnym stopniu przez spokojne powierzchnie wody. W ten sposób każdy widok rozpościerający się z okalających je alejek składa się dwóch równoważących się elementów: spokojnych dużych płaszczyzn i rozczłonkowanych, bogatych pod względem formalnym kształtów. Odczuwa się tą próbę dążenia do równowagi pomiędzy pustką a pełnią, spokojem a dynamizmem (choć w okresie wiosennego kwitnienia ta szala przechyla się w stronę kolorystycznego szaleństwa).

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie jako nawierzchni ścieżek luźno ułożonych kamiennych płyt, które zdążyły już poprzerastać mchami, doskonale komponując się z otoczeniem (jaka odmiana po betonowych i asfaltowych alejach). Daje to uczucie poruszania się po naturalnym, choć stabilnym podłożu. Idzie się raz po twardym, innym razem po miękkim, a pod nogami szeleści trawa. Powietrze poza silnym zapachem wodnej roślinności, która dopiero podnosi się po zimowym obumarciu, wypełnia śpiew licznego ptactwa. Niestety tą niemalże arkadyjską atmosferę dosłownie rujnuje hałas nieustannie pędzących po ul. Krzemienieckiej samochodów. I nie ma takiego miejsca w tej części Ogrodu, do którego te odgłosy by nie docierały (może jedynie w niedziele). Ten sam problem tyczy się również położonego w sąsiedztwie alpinarium.

Alpinarium jest kompozycyjnie i wizualnie zespolone z ogrodem japońskim. Elementem łączącym jest woda w postaci stylizowanej „górskiej rzeki” wijącej się pomiędzy skalnymi wzgórzami, która następnie cicho szemrząc wpada kaskadowym wodospadem do stawów. Zgoła inna jest jednak roślinność, owszem, zróżnicowana gatunkowo, ale utrzymana w jednym, typowo górskim charakterze. Przeważają strzeliste wertykalne formy iglaków, które wraz ze skalnymi zboczami tworzą w pewien sposób niedostępną i surową przestrzeń. Charakterystyczna jest jej nieokreśloność, pustka wbija się wijącymi się korytarzami w skaliste wzgórza tworząc kręte labirynty wśród kosodrzewiny. Spacerowi nieustannie towarzyszy szum spływającej po kamieniach wody i silny zapach igieł (zwłaszcza po deszczu). Cztery skaliste wzgórza stanowią doskonałe punkty widokowe, z którym można obserwować inne okoliczne części Ogrodu.

Od strony wschodniej do alpinarium bezpośrednio przylega dział biologii roślin i dzięki wysokiemu drzewostanowi tworzy obszar zamykający kompozycyjnie zespół ogrodu japońskiego i alpinarium. Przestrzeń ukształtowana jest przez surowe formy drzew, które pozbawione liści bardziej przypominają zespół finezyjnych linii na tle szarej łódzkiej zabudowy niż bryły. Jednak brak alejek penetrujących ten obszar, kamienny murek jak i sam charakter tej przestrzeni nie zachęca do jej poznania. Przyjemnie się ją obserwuje ze szczytu wzgórza czując jej autonomię. W kompozycji całego Ogrodu ten obszar stanowi tło dla atrakcyjnych i zróżnicowanych formalnie ogrodu japońskiego i alpinarium.

Po zejściu ze wzgórza aleja strzelistych i delikatnych brzóz wyprowadza na rozległą, zalaną słońcem płaszczyznę trawnika, na którym zarysowują się różnego rodzaju figury geometryczne rabat kwiatowych, które wkrótce zdominują otoczenie kolorem. Starannie wytyczona aleja działu kolekcji roślin ozdobnych prowadzi przez środek układu. Zbiegi perspektywiczne dodatkowo potęgują ustawione jedna za drugą pergole obrośnięte kwitnącymi pnączami. Wszystko po to, aby wciągnąć zwiedzających w głąb tak, by mogli dokładnie przyjrzeć się starannie dobranym gatunkom kwiatów, delektować się ich barwą, formą kwiatostanów i liści oraz mieszanką zapachów. Przestrzeń jest wyraźnie odmienna od poprzednich. Nosi znamiona dyscypliny i organizacji, narzuca kierunek ruchu poprzez płaszczyznę prowadzącą w formie szerokiej alei i zbiegi perspektywiczne pergoli oraz rzędy wysmukłych iglaków.

Podążając narzuconym kierunkiem docieram do zamykającego Ogród, rozległego terenu łąk arboretum. Przecinają go mniej lub bardziej regularne alejki i ścieżki, a akcenty tworzą grupy drzewek i krzewów sterczące z traw. Teren jest różnicowany przez zbiorniki wodne i wzniesienia, z których otwierają się dalekie perspektywy na pozostałe części Ogrodu. Jednak ich proporcje i wzajemne odległości powodują, że uczucie monotonni jest dojmujące (choć jest to jedyna część Ogrodu, w której nadal prowadzone są nasadzenia, więc może obecny wygląd się zmieni). Jest to doskonałe miejsce do wypoczynku. Wzrok nie jest atakowany rozmaitością form, barw itp. Liczne ławki wzdłuż ciągów pieszych zapewniają miejsce postoju, gdzie można usiąść i cieszyć się słońcem, śpiewem ptaków i szumem traw.

Silnym kontrastem dla tej na pozór zwyczajnej i nudnej przestrzeni jest teren działy flory polskiej, który stanowi pozostałość po miejskich szkółkach leśnych i wyróżnia się bardzo bogatym i gęstym drzewostanem. Do wnętrza terenu prowadzi wydeptana w ziemi szeroka aleja otoczona wysokimi bukami tworzącymi swoisty układ tunelu. Potęguje to uczucie tajemniczości i zupełnej odmienności tej przestrzeni od widzianych wcześniej. Czuje się tu całkowite oderwanie od miasta, jego ryczących samochodów i widoku szarych, wielkich bloków. Dzięki gęstemu listowiu spacer odbywa się w półcieniu i lekkim chłodzie. Można zagubić się wśród pagórków i labiryntu pni, jak również posłuchać skrzeku żab przy gdzieniegdzie rozlewających się bagnistych stawach. W tej części Ogrodu najsilniej odczuwalny jest związek człowieka z naturą i jej oryginalnym charakterem, takim, jaki miała setki lat temu, gdy większą część Polski porastały właśnie tego rodzaju bory.

Przed wydostaniem się z tej gęstwiny na rozległą pustą przestrzeń w centrum ogrodu mija się jeszcze „strefę buforową” w postaci małego zagajnika. Pośród wysokich traw rosną tam rośliny wykorzystywane w przemyśle spożywczym i leczniczym. Pogrupowane są według działania terapeutycznego i każda z nich opatrzona jest odpowiednią informacją. Wiele z nich, zwłaszcza zioła wykorzystywane jako przyprawy, wydziela bardzo charakterystyczne zapachy przywołujące kulinarne skojarzenia.
   
Wreszcie po długim spacerze powracam do centralnej przestrzeni parku. Mijam Aleję Lipową by znaleźć się na rozległym trawniku urozmaiconym, co i raz nasadzeniami krzewów i drzew. W jego środkowej części znajduje się zbiornik wodny, przy którym można usiąść i odpocząć. Gdy rozejrzę się dookoła to moja przechadzka już nie wydaje mi się takim krótkim niewinnym spacerkiem. Ogród oferuje niesłychaną różnorodność przestrzeni nie tylko o różnych funkcjach i walorach dydaktycznych, ale również skrajnie odmiennych wartościach, estetyce i oddziaływaniu na odwiedzającego. Mnie osobiście taka propozycja się bardzo podoba i w sposób jak najbardziej pozytywny burzy moje odwieczne mniemanie o tym, że Ogród Botaniczny to jedynie starannie wygrabione rabaty i kwiaty, kwiaty, kwiaty….

 

Źródło:

Brookes, John. Projektowanie ogrodów. Warszawa, 2004. ISBN 83-7184-233-3
Krzemińska-Freda, Janina; Kurzac, Tadeusz. Ogród Botaniczny w Łodzi. 2004
Norberg-Schulz, Chrystian. Bycie, przestrzeń i architektura. Wydawnictwo MURATOR. Warszawa, 2000. ISBN 83-912841-3-1
Rasmussen, Steen, Eiler. Odczuwanie architektury. Wydawnictwo MURATOR. Warszawa 1999. ISBN 83-904692-9-4
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1099)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym
Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym
Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym
Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym
Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym
Spacer po łódzkim ogrodzie botanicznym

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter