Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Tragiczna Ledóchowska

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 29.12.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Aż do czasu pojawienia się na scenie Heleny Modrzejewskiej uważano ją za największa tragiczkę polską.

Józefa Ledóchowska zaczęła karierę aktorska niebywale wcześnie.  Już w wieku jedenastu lat weszła na deski Teatru Narodowego. Nic dziwnego, była córką Truskolaskich, dwójki wspaniałych aktorów ówczesnej Warszawy i Lwowa.

Mając dwadzieścia lat wyszła za mąż za majętnego ziemianina, późniejszego konsyliarza Policji w Księstwie Warszawskim, Stanisława Ledóchowskiego.
To małżeństwo jednak wkrótce majętnemu panu przestało się podobać. Ofiarował żonie znaczną sumę, w zamian za zgodę na rozwód i powrót do rodzinnego nazwiska.

Artystka spełniła pierwszą prośbę. Drugiej spełnić nie chciała. Do końca występowała pod nazwiskiem Ledóchowska.

Grywała zarówno w komediach, jak dramatach. Największy zachwyt budziła jednak w rolach tragicznych, z wielkiego światowego repertuaru. Wcielała się w postaci ze sztuk Szekspira, Woltera, Racine'a, czy Schillera.

Była pierwszą polska Lady Makbet. Podobno Anglicy specjalnie zjeżdżali do Polski, by oglądać ją w tej właśnie roli.

Byłą piękna, zdolna i ceniona.  Jak pisze Stanisław Szenic:

miała doskonałe warunki zewnętrzne, była wysoka, smukła, majestatyczna, oczy miała czarne, duże, wymowne, twarz, choć lekko oszpecona ospą, o rysach klasycznych; cała postać przywodziła na myśl posągowo piękną Rzymiankę. Aby zakryć ślady ospy, używała <<grubo blanszu i różu, przez co gra jej oblicza mniej miała wyrazu>>. Podejrzewano, że z tego też powodu trzymała się często głębi sceny, która w owych czasach gorzej była oświetlona”.

Po rozstaniu z mężem Józefa związała się z aktorem, z którym często grywała – Ignacym Werowskim. Ten wieloletni romans budził powszechne zgorszenie. Werowski bowiem był żonaty i miał dzieci.
Budził jednak także ciekawość i z racji swej burzliwości i neurotycznych charakterów kochanków, stał się kanwą wielu plotek i opowieści.

Kazimierz Wójcicki pisze na przykład:

... wpada do mnie Werowski około piątej godziny po obiedzie, w wielkim pomieszaniu, i mówi:
-  Zbieraj się ze mną, pomóż mi uratować Józię; ona w rozpaczy chce sobie życie odebrać, a może już nie żyje! - I zaczął rzewnie płakać.
-  A gdzież jej będziemy szukali? - pytam.
-  Ona napisała, że idzie się topić. Nad Wisłę! Nad Wisłę!
Ruszamy więc wozem, on biegnie do mostu, ja ku Rybakom. Zmęczony daremną bieganiną, już ciemnym wieczorem wracam, ale wstępuję do mieszkania Ledóchowskiej i dowiaduję się, że jest w domu, zdrowa, a przy niej Werowski i że się z sobą pogodzili...

 

Źródło:

K. W. Wóycicki, Pamiętniki dziecka Warszawy
S. Szenic, Cmentarz powązkowski 1790 – 1850. Zmarli i ich rodziny, Warszawa 1979
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1089)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter