Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Gombrowicz we Wsoli

Autor wpisu: Uczniowie Zespołu Szkół Publicznych im. Witolda Gombrowicza we Wsoli, wpis powstał w ramach programu CEO Literacki atlas Polski (2006), oprac. Maja Rzeplińska
Data publikacji: 22.11.2010
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

Wsolę dzieli od Warszawy tylko 90 km, od Radomia – jedynie 10. Witold Gombrowicz często przyjeżdżał tu do swojego brata Jerzego na wakacje. Lubił to miejsce. Lubił piękny i wygodny pałac położony tuż przy głównej drodze, tenisa, ping-ponga z przemiłą bratową Aleksandrą, zwaną przez przyjaciół Olenią, jazdę na rowerze, brawurowe partie szachów z niezwykle błyskotliwym i dowcipnym Jerzym, słowem to wszystko, co różniło się od jego warszawskiej egzystencji.

Majątek stanowił posag żony Jerzego Aleksandry, córki Władysława Pruszaka. Po ślubie, w czerwcu 1924 roku, młodzi małżonkowie zamieszkali w pałacu i prowadzili bogate życie towarzyskie. Porucznika Jerzego odwiedzała cała rodzina, najczęściej jednak bywał tu Witold. Przyjeżdżał latem i zostawał zazwyczaj na dwa–trzy tygodnie, choć zdarzało się, że gościł do późnej jesieni.

Ze wspomnień służby wyłania się obraz Gombrowicza z tamtych lat. Młodego panicza doskonale pamiętał m.in. stangret Michał Romanow:   „Witold, owszem chłopak niebrzydki, tylko że średniego wzrostu, szczuplutki, delikatny na buzi jak panieneczka. Bardzo spokojny, cichy. (…) Jego pokój ciągle był w papierach, niedopałkach papierosów – cały czas nic nie robił, tylko pisał nocami. Potem blady jak upiór wstawał o jedenastej, dwunastej, kiedy normalni ludzie dawno mieli za sobą połowę dnia” (Siedlecka 2003:36).   Kiedy służący zapytał kiedyś panicza, co tak nocami pisze, w odpowiedzi usłyszał – powieści. Potem okazało się, że to tu, we Wsoli, powstała pokaźna część Ferdydurke (zob. Gombrowicz 2004:8).   W majątku zawsze było dużo gości, ale Witold nie lubił tłoku. Nigdy nie grał w karty, nie polował, nie bawił się też jak większość panów. Nie jeździł do najlepszych przedwojennych restauracji w Radomiu, gdzie często bywał Jerzy. Stanisław Żak, jeden z jego biografów, napisał, że Gombrowicz „prawie nie pił alkoholu (…), ubierał się przyzwoicie, ale pod troskliwym okiem i presją ojca” (Żak 2000:107).   Władysław Miazga, lokaj Jerzego Gombrowicza, i pozostali służący mogą dużo więcej powiedzieć o innych gościach. Pisarz nigdy się z nikim nie spoufalał, dla służby grzeczny i niewymagający, ale i niedający napiwków. Nie zaczepiał dziewcząt służących w kuchni, nie żartował. Był zupełnie inny niż jego brat, który z każdym się napił, pożartował. Tylko jedno ich łączyło: obaj nie interesowali się gospodarstwem, więc wkrótce majątek podupadł. Zapewne dlatego od połowy lat 30. Witold coraz rzadziej pokazywał się we Wsoli.   Po wojnie majątek przeszedł w posiadanie państwa. Kolejno urządzano tu posterunek milicji, dom starców, dom opieki społecznej dla dorosłych. Wreszcie październiku 2009 roku we Wsoli otwarto muzeum Witolda Gombrowicza.

Źródło:

Gombrowicz Witold, Listy do rodziny, Kraków 2004. 

Siedlecka Joanna, Jaśnie panicz. O Witoldzie Gombrowiczu, Warszawa 2003.

Żak Stanisław, Witold Gombrowicz. Autobiografia – autokreacja - legenda, Kielce 2000.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1492)

Komentarze (1):

AR, 22.11.2010
Gombrowicz wielkim pisarzem był.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Galeria

Gombrowicz we Wsoli
Gombrowicz we Wsoli
Gombrowicz we Wsoli
Gombrowicz we Wsoli

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter