Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Dwór w Pentowie

Autor wpisu: Jerzy Samusik
Data publikacji: 23.11.2010
Okres historyczny: II wojna światowa 1939-1945

Z Tykocina do Pentowa, dawnego miejskiego zaścianka, jest bliziutko. Prowadzi do niego stary, nadnarwiański gościniec, obecnie pokryty asfaltem, więc nim się obejrzymy, już trzeba będzie zboczyć przy żeliwnym krzyżu na leśną drogę, wzdłuż której rosną pochyłe brzozy. Chwilę pojedziemy skrajem lasu, potem skręcimy w jego głąb i niespodziewanie znajdziemy się przed drewnianą bramą. Zwykle jest ona otwarta, więc gdy ją miniemy, wjedziemy na obszerną polanę – to prostokątny dziedziniec otoczony zabudowaniami gospodarskimi. Znajdujemy się na terenie rodzinnego dworku państwa Toczyłowskich.

Budynek jest drewniany, parterowy, ustawiony frontem na południe, w stronę podwórza. Na środku frontowej elewacji znajduje się ryzalit z kolumnowym gankiem i zadaszonym balkonem. Po kolumnach i po ścianach pnie się, sięgające dachu, dzikie wino.

Przed gankiem, zamiast podjazdu, przez zadbany trawnik biegnie żwirowa alejka, otaczająca klomb pełen aksamitek kwitnących we wszystkich możliwych kolorach. Po bokach rosną ozdobne jałowce, świeżo nasadzone żywotniki, bzy, jaśminy, czeremchy, lipy, wierzby, klony i kasztanowce. Nieco oddalone sosny, z wierzchołkami połamanymi przez wichury, dźwigają bocianie gniazda.

Majątek w Pentowie od ponad 100 lat pozostaje własnością rodziny Toczyłowskich. Nieistniejący już stary dwór otrzymał w posagu dziadek obecnego właściciela, Kazimierz, dzięki ożenkowi z córką bogatego fabrykanta z Białegostoku. Mieszkał w nim do początków I wojny światowej. W 1915 roku musiał ewakuować się wraz z rodziną do Rosji, a kiedy powrócił po ośmiu latach, zastał same zgliszcza i popioły. Zakasał jednak rękawy i na starych fundamentach postawił nowy, sosnowy dwór. Nie przejął się tym, że miejscowe sosny nie nadawały się na budowę solidnej siedziby. Korzystając z tego, że Narwią w owych czasach pływali flisacy, zakupił w Puszczy Białowieskiej stuletnie drzewa i spławił je wprost na swoje podwórze.

Kiedy w 1939 roku Rosjanie zajęli Białostocczyznę, Kazimierz Toczyłowski znowu spakował walizki i czekał na zsyłkę. Miał powody, aby się jej spodziewać: w okresie międzywojennym był burmistrzem Tykocina. Nim jednak enkawudziści zdecydowali się wywieźć go na Syberię, musieli sami uciekać przed wojskami niemieckimi. Kolejni okupanci zamieszkali we dworze, a Toczyłowscy tułali się, gdzie popadło.

Kazimierz Toczyłowski zmarł jeszcze przed zakończeniem wojny, pentowskie dobra pozostawił w spadku swojemu synowi Stefanowi, który podzielił się nimi z bratem Ludomirem i dzięki temu uchronił majątek przed parcelacją, jako że każdy z nich był właścicielem tylko 48 ha ziemi. W 1995 roku gospodarstwo odziedziczył syn Stefana, Bogdan. Początkowo zajął się hodowlą bydła, ale po kilku latach przekształcił ją na hodowlę koni, wśród których jego oczkiem w głowie stało się stadko koników polskich. Trudno mówić o hodowli bocianów, ale w Pentowo jest pod tym względem wyjątkowe – wokół dworu można wypatrzyć 27 bocianich gniazd. Zdecydowaną większość zbudowały same ptaki, a resztę posadowili gospodarz i członkowie Północnopodlaskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (PTOP). Gniazda są wszędzie: na dachach obór i stodoły, na słupach telegraficznych i słupach specjalnie do tego postawionych, na starych, wysokich drzewach – na niektórych nawet po dwa. Bociany zadomowiły się u państwa Toczyłowskich nie tylko dlatego, że mają tam gniazd pod dostatkiem i są hołubione przez gospodarzy, ale głównie z tej racji, że wkoło rozciągają się rozległe, nadnarwiańskie łąki, na których nie brakuje im pożywienia.

Sława Pentowa jako niepospolitego siedliska bocianów rozniosła się daleko i w czerwcu 2001 roku zostało ono oficjalnie uznane za Europejską Wieś Bocianią – pierwszą w Polsce, a siódmą w Europie. Tytuł ten przyznała mu niemiecka Fundacja Europejskiego Dziedzictwa Przyrody EURONATUR na wniosek PTOP. Bogdan Toczyłowski, tworząc bocianom jak najlepsze warunki do bytowania, nie zapomniał o miłośnikach tych ptaków. Dla nich wzniesiono 12-metrową wieżę obserwacyjną, z której można wygodnie podpatrywać życie bocianów, przez lornetkę zaglądać im niemal do gniazd, a wykorzystując teleobiektyw, robić zdjęcia trudne do wykonania w innych warunkach.

Od kilku lat dwór w Pentowie staje się coraz bardziej pensjonatem. Z całej Polski i zachodniej Europy przyjeżdżają tu miłośnicy ptaków. Bociany mają na podwórku, a inne ptaki mogą podglądać na nadnarwiańskich łąkach, rozciągających się szeroko tuż za dworem, i w leżących po sąsiedzku Parkach Narodowych: Biebrzańskim i Narwiańskim.

Dzięki temu, że dwór w Pentowie znajduje się w rękach jednej rodziny już ponad 100 lat, goście mogą również zobaczyć, jak wyglądało wnętrze szlacheckiej siedziby. Stoją tu stare piece z bogato zdobionymi zwieńczeniami, wiekowe szafy, kredensy, sekretery, lampy naftowe, zegar z 1875 roku, pianino uratowane z pierwszego dworu. Na ścianach wiszą obrazy pędzla Zygmunta Bujnowskiego, słynnego „Zycha”, który w latach 20. bywał gościem Kazimierza Toczyłowskiego i być może w cieniu dworskich drzew malował smutne, pejzaże nadnarwiańskie.

Przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia, oglądając znajdujące się w nich sprzęty, obrazy i fotografie, można dojrzeć, jak historia kształtowała ten dwór. To z pewnością wyjątkowe miejsce.

Metryczka:

autor: Jerzy Samusik, data wpisu: 2010-11-23 11:59:21


edycja: Jerzy Samusik, data edycji: 2011-01-14 13:59:43

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1189)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Galeria

Dwór w Pentowie
Dwór w Pentowie
Dwór w Pentowie

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter