Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Wygnaniec z Doliny Olch

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 24.11.2010
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

Kiedy Joseph Wittig budował swój dom w słupieckiej Dolinie Olch, ludzie dziwili się, dlaczego budynek ma tak stromy dach. Modną formą były wówczas sześciany z płaskimi dachami, co miało też uzasadnienie praktyczne – takie dachy łatwiej opierały się sile słupieckich wiatrów.

Nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć, Wittig zażartował: „Żeby mi nikt tak łatwo jak do tej pory nie mógł wejść na głowę...”. W głębi serca pytał jednak sam siebie: „Czy istnieje dla mnie jakiś ratunek na wysokości, której dotyka szczyt mojego dachu?” O rozterkach budowniczego, jak również o pracy nad projektem domu możemy przeczytać w opowiadaniu Tajemnicze nakazy.
Skąd to pesymistyczne pytanie o ratunek? Ano stąd, że zaledwie dwa lata wcześniej, w 1925 roku Joseph Wittig został okrzyknięty „nowym Lutrem” i ekskomunikowany przez Kościół katolicki za zbyt postępowe poglądy teologiczne. Cały dorobek jego pracy naukowej został obrócony wniwecz. Musiał pożegnać się również z kapłaństwem. Gorycz wykluczenia musiała być ogromna.

Historia Josepha Wittiga to historia trochę jak z bajki, choć ze smutnym zakończeniem.

Urodził się w ubogiej wiejskiej rodzinie jako szóste z kolei dziecko. Jego ojciec był cieślą. W szkole podstawowej uczył się dobrze, choć nie należał do prymusów. Nie wiadomo, jak potoczyłaby się jego dalsza edukacja, gdyby pewnego dnia nie spotkał na swej drodze księdza Henryka Maya, który przybył do Słupca na kilkutygodniowe zastępstwo. Ksiądz musiał chyba dojrzeć potencjał tkwiący w chłopcu, gdyż postanowił przygotować go do egzaminów wstępnych do wrocławskiego Gimnazjum św. Macieja. W sześć lat później Wittig był już szczęśliwym abiturientem i mógł rozpocząć studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Swoją naukową ciekawość skierował ku historii kościoła starożytnego, archeologii i patrystyce.

W 1902 roku Wittig ukończył studia i jeszcze w tym samym roku został doktorem teologii. Rok później przyjął święcenia kapłańskie. W 1904 roku wyjechał na dalsze kształcenie do Rzymu. W 1909 roku uzyskał habilitację. W 1915 roku osiągnął najwyższy stopień naukowy – profesora zwyczajnego teologii. Ukoronowaniem jego kariery akademickiej było stanowisko dziekana Wydziału Teologii Katolickiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Niestety, już w parę lat później Jospeh Wittig stał się persona non grata. Myśli i idee zawarte w jego pismach teologicznych spotkały się z niezrozumieniem władz kościelnych. Gwoździem do trumny okazał się artykuł Zbawieni krytykujący oficjalną wykładnię Kościoła na temat grzechu i spowiedzi. Po jego ukazaniu się zapadła decyzja o ekskomunice, a większość prac Wittiga trafiła na indeks ksiąg zakazanych.

Wygnany przez Kościół profesor wrócił do rodzinnego Słupca, do tej „krainy cudów, krainy Boga”, jak ją nazywał. Zwolniony ze ślubów kapłańskich ożenił się z Bianką Geisler, córką burmistrza Bystrzycy Kłodzkiej. Urodziła im się trójka dzieci. Wittig nie przestał pisać, jeździł z prelekcjami do środowisk protestanckich w Niemczech, udzielał się w środowisku lokalnym. To właśnie wtedy powstał dziesięciotomowa Kronika miasta Nowa Ruda oraz wiele przepojonych religijnym duchem opowiadań o ziemi kłodzkiej.

W 1946 roku profesor w wyniku wcześniejszych starań został w końcu zwolniony z ekskomuniki. Radość nie trwała jednak długo. 1 kwietnia 1946 roku, w niespełna miesiąc po tej dobrej wiadomości, Wittig wraz z rodziną został zmuszony do opuszczenia swojego domu w Dolinie Olch. Wojna się skończyła. Dolny Śląsk przyłączono do Polski. Nie było tu już miejsca dla Niemców. Profesor opuścił rodzinną ziemię chory, na noszach, nie zdążywszy zabrać większości swoich manuskryptów. Rodzina Wittigów osiadła w miejscowości Göhrde w Dolnej Saksonii.

Wittig umarł na zawał serca w trzy lata później. Został pochowany na cmentarzu w Meschede (nie bez pewnych oporów proboszcza). W swoim wygnaniu z rodzinnej ziemi upatrywał kary za naruszenie pierwszego przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Wojna bowiem uczyniła bogiem naród...

Dziś w domu Wittiga w Dolinie Olch mieści się muzeum poświęcone jego życiu i twórczości, utworzone dzięki staraniom Fundacji Odnowy Ziemi Noworudzkiej. Od 2002 roku imię profesora nosi Szkoła Podstawowa nr 3 w Nowej Rudzie.

Źródło:

Behan Andrzej, Nowa Ruda. Przewodnik historyczno-turystyczny, Nowa Ruda [2007].
Joseph Wittig, człowiek – religia – kultura, red. L. Koćwin, Zielona Góra 2005.
Joseph Wittig i nasze czasy, Nowa Ruda 2002.
Joseph Wittig, śląski teolog i historiograf..., red. A. Marcol, Nowa Ruda 1997.
Marcol Alojzy, Josepha Wittiga teologia narratywna. Studium historyczno-krytyczne, Opole 1997.
Wittig Joseph, Kronika miasta Nowa Ruda, t. 1–10, przeł. A. Olkisz, Nowa Ruda 2006 i n.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1271)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter