Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Legenda o diable Borucie

Autor wpisu: Uczniowie Gimnazjum im. Czesława Miłosza w Topoli Królewskiej, wpis powstał w ramach programu CEO Literacki atlas Polski, oprac. Agnieszka Nowakowska
Data publikacji: 25.11.2010
Okres historyczny: Średniowiecze V-XV w.

Dawno, dawno temu w pobliżu zamku w Łęczycy mieszkał szlachcic. Nikt już nie pamięta ani jego imienia, ani nazwiska, ani herbu. Do tej pory przetrwała jedynie pamięć o jego nadludzkiej sile. Nie było sposobu, aby w czasie bójki zwyciężyć go czy to szablą, czy w jakikolwiek inny sposób.

Sąsiedzi szlachcica uważali, że tylko diabłu mógł on zawdzięczać taką moc. Nazwali go więc Borutą, bo szeptano, że to czart mieszkający na łęczyckim zamku musiał mu pomagać. A że mężczyzna ten nosił zawsze siwe ubranie, mówiono o nim Boruta Siwy.

Szlachcicowi bardzo ten przydomek odpowiadał, dumny był z niego niezmiernie. Niejeden raz twierdził, że ma taką siłę, że pokonałby samego Borutę i zabrał skarby, których diabeł pilnował w łęczyckim zamku. Ludziom wydawało się, że kiedy Boruta Siwy tak się przechwalał, w karczmie z komina słychać było szyderczy śmiech. Kompani, którzy niejedną noc przehulali z Borutą Siwym, mieli też wrażenie, że kiedy szlachcic wznosił toast za diabła Borutę (a robił to często, bo lubił sobie popić), dało się słyszeć niskie, przeciągłe: „Dziękuję!”.

Boruta Siwy miał niemały majątek. Ale cechował go też wielki apetyt życia – hulał, pił, wdawał się w bójki, procesował. Wkrótce zabrakło mu pieniędzy. Wtedy postanowił udać się do lochów łęczyckiego zamku, do swojego „miłego pana brata”, jak nazywał Borutę, żeby zabrać parę worków złota.

O północy wziął latarnię i szablę, a potem wszedł do zamkowych piwnic. Bardzo długo błądził w labiryntach korytarzy. W końcu wybił ukryte w murze drzwi i zobaczył wielką górę złota oraz drogich kamieni. Na jej szczycie siedział diabeł pod postacią sowy z iskrzącymi oczami.

Borucie Siwemu zrobiło się nieswojo. Przeląkł się, zaczęły mu się trząść kolana. Wyjąkał cichutko i pokornie: „Kłaniam się miłemu panu bratu!”. Sowa kiwnęła głową, a uspokojony tym szlachcic zaczął zagarniać kosztowności do worków. Wyładował wszystkie mieszki i kieszenie ubrania. Nawet do gęby nasypał sobie złotych monet. Ukłonił się z szacunkiem sowie i wyszedł z komnaty. Drzwi same się za nim zamknęły, ucinając mu piętę.

Boruta Siwy wrócił do domu bogaty jak magnat, ale słaby jak dziecko. Zaczął podupadać na zdrowiu, przestał wdawać się w bójki, bo nawet szabli w ręku nie miał siły utrzymać. A kiedy pewnego dnia pokłócił się z sąsiadem o miedzę, ten bez wysiłku powalił go i zabił.

Nikt nie chciał zamieszkać w domu Boruty Siwego. Mówiono, że sam diabeł mieszka w okolicznej wierzbie i pozostałe po szlachcicu skarby przenosi z powrotem do swoich lochów. Będą czekać na następnego śmiałka.

Bibliografia:

Sojka Anna, Podania. Legendy. Baśnie polskie, Poznań 1995.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,5 (głosów: 362)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Legenda o diable Borucie
Legenda o diable Borucie
Legenda o diable Borucie
Legenda o diable Borucie

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter


facebook facebook