Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

"Niebieskie ptaki" w Warszawie

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 25.11.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Wielkie gwiazdy odwiedzające Warszawę w drugiej połowie XIX wieku to nie zawsze byli najwybitniejsi artyści, czasem prezentowali publiczności sztuki naprawdę zadziwiające.

„– Pan nie był na Rossim?... – dodała, rumieniąc się jeszcze mocniej. – Rossiego nie widział pan? – powtórzyła patrząc mu w oczy ze zdziwieniem.
– Nie byłem, ale... będę...
– My z ciocią byłyśmy już na dwu przedstawieniach.
– Będę na każdym...
– Ach, jak to dobrze! Przekona się pan, co to za wielki artysta. Szczególniej znakomicie gra Romea, chociaż... już nie jest pierwszej młodości...”
(B. Prus, Lalka)

 
Zachwyt panny Izabeli Rossim pamiętamy chyba wszyscy. Niewielu z nas jednak pamięta, że ów Rossi – Ernest Rossi – był postacią autentyczną. Podobnie autentyczny był ów bałwochwalczy poklask. Włoski aktor rzeczywiście uwiódł Warszawę lat 80. XIX wieku, zaskarbił sobie ogromną sympatię polskich widzów i cieszył się tu niezwykłą popularnością.
Warszawa uwielbiała występy zagranicznych gości. „W naszym mieście – ironicznie komentował recenzent „Tygodnika Ilustrowanego” – przyjazd Sary Bernhard stał się ewenementem, wobec którego Bismarck ze swą walką parlamentarną i Gambetta ze swoim ministerstwem zbledli zupełnie”.
 
Pobytem gwiazd żyła cała stolica, a gazety rozpisywały się przy tej okazji o kiepskiej sytuacji polskich aktorów, zmuszanych do grania w byle jakich sztukach, i o polskim teatrze, wiecznie – nad czym ubolewano – niedofinansowanym. Naigrywali się krytycy z rodzimych filantropów i polskiego repertuaru.
 
W „Kurierze Warszawskim” pisano tak:
 
„I na tutejszych piaskach dojrzewałyby pomarańcze, ale, niestety! Klimat im szkodzi. (...) Grad w cieplarniach często wybija szyby, a na nowe nie mamy pieniędzy. (...) Niech no pan Rossi wystąpi kilkanaście razy w jednym z arcydzieł, które doczekały się tego zaszczytu, że je wygwizdano ... Może zechce nam pan Rossi przedstawić Żyda w beczce czy też coś podobnego”.
 
Wykazywano wiele zrozumienia dla polskich aktorów i ich artystycznych wysiłków. Obok Rossiego i Bernhard chwalono także Królikowskiego, Żółkowskiego, a nade wszystko – Modrzejewską.
 
Ubolewano natomiast nad zjawiskiem pseudoartystycznej szarlatanerii, której bohaterów Krasiński określił mianem „niebieskich ptaków”. Zaludniali oni salony warszawskie, oferując niski poziom rozrywki. „Nicponie, obiboki, nygusy uposażone w elektryczność i zewnętrzne obrazy talentu” – pisano o nich.
 
A byli to podróżujący kuglarze, którzy bawili publiczność kiczowatymi sztuczkami.
 
Była między nimi np. pewna Gruba Flora, która „na własnym biuście ustawiała tacę, na tacy samowar, dwadzieścia cztery filiżanki i miseczkę z wodą”. Była też niejaka mademoiselle Marie ze Szwajcarii, ważąca 172 kilogramy, „najokazalszej tuszy kobieta na świecie”. Można ją było oglądać przy ul. Trembackiej, za okazaniem biletu, rzecz jasna.
 
Bilety sprzedawano też w Hotelu Lipskim na pokaz „kobiety z brodą” – Marii Bacchi z Paryża. W cyrku Salomońskiego przy ul. Włodzimierskiej (dziś Czackiego) występowali natomiast pewien „amerykański ekwilibrysta” Walker oraz „wytatuowany Albańczyk”, przedstawiający się jako „człowiek z malowidłami i poematem na ciele”.

 

Źródło:

Prus Bolesław, Lalka, wydania różne.
Międzyrzecki Artur, Warszawa Prusa i Gierymskiego. Szkice z dawnej Warszawy, Warszawa 2007.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,5 (głosów: 1147)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Niebieskie ptaki w Warszawie

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter