Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Do Wróbla na „jednego"

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 26.11.2010
Okres historyczny: 20-lecie międzywojenne 1918-1939

 

Zna go dobrze Warszawa:
Pożyczał – nie oddawał,
nasienie drańskie;
a „poetyczne dale”
to były te skandale
w Małej Ziemiańskiej.
(Konstanty Ildefons Gałczyński)

 

To już zwykły truizm i oczywistość, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego literaci, malarze, dziennikarze, profesorowie i wszelkiej maści artyści zachodzili do Małej Ziemiańskiej. Ba! Przesiadywali w Ziemiańskiej.
 
Otwarto tę kawiarnię w 1918 roku, nieopodal Uniwersytetu Warszawskiego , przy ulicy Mazowieckiej 12. Czytali tu swoje wiersze i opowiadali facecje nie tylko najbardziej z tego znani Skamandryci. Także Leśmian, Fiszer czy Stryjeńska. Julian Tuwim mieszkał dosłownie naprzeciwko, a tuż obok mieściły się księgarnia Jakuba Mortkowicza, Zachęta, Filharmonia oraz Instytut Propagandy Sztuki. Istne centrum kultury.
 
W kawiarni pito kawę i zajadano śledzika w cieście, „na coś mocniejszego” chodziło się za to tuż obok, do miejsca, które już nie jest owiane artystyczną legendą. Do jadłodajni U Wróbla.
 
Knajpka ta nie należała do wyjątkowych. Już sam jej fronton wyróżniał się spośród pokaźnych, wielopiętrowych domów. Skromny, nie za ładny domek z mansardą, a na dachu sterczał wielki bocian. Nie świadczyło to o wybrednym guście gospodarza, ani nie wróżyło artystycznej klienteli. A jednak. Po „bosej” czarnej kawie w Ziemiańskiej wpadano tu na „jednego” z małą przekąską. Czasem odwrotnie – najpierw do Wróbla na tani obiad, a potem do Ziemiańskiej, na czarną.
 
W tej eklektycznej, „ptasiej” knajpce panowała szczególna atmosfera. Można było obserwować zażyły związek różnych warstw społecznych. Mimo to artyści i literaci cieszyli się specjalnymi względami. Stoliki były zawsze do ich dyspozycji, a porcje dostawali podobno – protekcyjne.
 
Chwalono podawane tam przepyszne flaki i pyzy. Tam także, jak w Ziemiańskiej, toczyło się intensywne życie towarzyskie oraz powstawały dzieła artystyczne. Uwiecznił ten fakt Zbigniew Uniłowski w powieści Wspólny pokój. Oto fragment:
 
„Otóż Dziadzia wyjechał na parę dni po tobie, wiesz, zawsze był tajemniczy – tak i teraz wszystko stało się niespodziewanie i momentalnie. Zrobił małe pijaństwo u »Wróbla«, raniutko, w ostatniej chwili, udziudziany kompletnie wsiadł do samolotu i poleciał do Gdańska. Miałem list od niego, potem posłałem mu swój poemat, pisany u »Wróbla«,  na karcie menu, na co mi odpisał gdzieś z Casablanki”.

 

Źródło:

Kruszewski Jan, Przed pół wiekiem w stolicy, Warszawa 1969
Uniłowski Zbigniew, Wspólny pokój, Warszawa 1988.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1478)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter