Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Skandal literacki w gmachu przy Miodowej

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 26.11.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Przy ulicy Miodowej w Warszawie drugiej połowy XIX wieku stał gmach Sądu Okręgowego. Co może mieć on wspólnego z literacką mapą kraju? Jak się okazuje całkiem sporo.

Na kulturalną mapę Warszawy wprowadziła sąd pisarka – gorszycielka Gabriela Zapolska. Kojarzymy ją głównie ze sztuką „Moralnosć pani Dulskiej” - dość bezpieczną, wesołą komedią. Lecz twórczość Zapolskiej bywała o wiele odważniejsza i mniej społecznie akceptowana.

Naprawdę nazywała się Maria Gabriela Korwin-Piotrowska. Urodziła się na Wołyniu, we wsi Podhale.

Jej debiut pisarski to opowiadanie „Jeden dzień z życia róży” (1881). Nie wzbudziło ono jeszcze kontrowersji. Co innego późniejsze utwory. „Kaśka Kariatyda” (1885-1886), „Przedpiekle” (1889), „O czym się nie mówi” (1909) i „O czym się nawet myśleć nie chce” (1914). Już same tytuły dwóch ostatnich mówią wiele. Zapolska porusza kwestie, których starano się unikać. Prostytucja, aborcja, choroby społeczne. Pisze wiele o kobietach, także o tych z najniższej klasy. Porusza problemy „spod kuchennych schodów” - problemy służących, pomywaczek, nieślubnych dzieci możnych panów i kobiet „z marginesu”.
 
Jej literacka przygoda z sądem miała miejsce w 1886 roku. Wtedy to, dokładnie 9 kwietnia odbył się przy Miodowej głośny proces. Zapolska przeciwko dwóm redaktorom – Aleksandrowi Świętochowskiemu (którego znamy głównie jako przodownika idei pozytywizmu) i Janowi Popławskiemu.
 
Sprawie kibicował tłum warszawskich czytelników i teatralnych widzów. Tym ostatnim Zapolska była bliska jako dramatopisarka i jako aktorka. Przed gmachem sejmu w niecierpliwym oczekiwaniu zgromadzili się także studenci, inteligenci, mnóstwo kobiet.
Jedni w obronie pisarki, inni - pomstując.
 
Młoda Gabriela miała wtedy zaledwie 28 lat. Zdążyła już jednak oburzyć wielu. Opuściła męża i mieszkała od trzech lat sama, dwa lata wcześniej opublikowała naturalistyczną nowelę „Małaszka”, a rok wcześniej – cały zbiór niepoprawnych nowel „Akwarele”.
 
Zaczęło się. Szykany, niepochlebne felietony. Najsłynniejszy to „Sztandar ze spódnicy” autorstwa ukrytego pod pseudonimem „Wiat” Jana Popławskiego. Zarzuca on autorce „romansowość i rozkiełznaną wyobraźnię”, a także czerpanie erotycznych scen z własnych rozwiązłych doświadczeń. Zarzuca też plagiat.
 
W odpowiedzi na to Zapolska pisze list otwarty w „kurierze codziennym”, a potem wytacza proces.
Reprezentuje ją rzecznik – obrońca Antoni Pilecki. Redaktorów Świetochowskiego i Popławskiego broni adwokat Szyff. W roli tłumacza przysięgłego występuje znany z procesu rewolucjonistów Franciszek Nowodworski.
 
Rozprawa upływa w tonie szyderczym. Świętochowski bryluje ciętym dowcipem, a wpatrzeni weń studenci chłoną ironię i elegancko podaną chłodną drwinę. Świętochowski to wszak ówczesne guru młodej inteligencji.
Zapolska chce za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę – grzmi publicysta - „ To jest skarga małości, która gwałtem chce zostać wielką!”.
 
Skarga pisarki zostaje oddalona. Studenci podnoszą się z ław i zaczynają gromkie oklaski.
„Sala sądowa to nie teatr” - upomina krzykiem przewodniczący.
 
A jednak.
 
Sala sądowa w owych dniach rozsławiła zarówno teatr, jak literaturę.
Gazety oczywiście sprawę kontynuowały. W obronie Zapolskiej wystąpił Adolf Dygasiński, Władysław Wścieklica (który zachowanie Świętochowskiego na sali rozpraw nazwał „katowskim dowcipem”), Ludwik Starszewicz, Teodor Jeske – Choiński, a nawet Bolesław Prus.
 
Świętochowski nazwał ich wszystkich miernotami, błaznami, lasecznikami, krzywymi karłami, liliputami, a w końcu mentami polskiego liberalizmu. Publiczność śledziła wątek z sadystyczną ciekawością.
 
Tak oto nieoczekiwanie gmach sądu stał się rodzajem mekki kultury. Nic bowiem tak nie zachęca do przeczytania dzieła jak narosły wokół niego skandal.

Źródło:

Tomasz Weiss, Wstęp [do:] Gabriela Zapolska, Moralność pani Dulskiej. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Wrocław 1986.
K. Beylin, Dni powszednie Warszawy w latach 1880 – 1900, Warszawa 1967
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1119)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter