Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Ślepy Maks

Autor wpisu: Marzena Wiśniak
Data publikacji: 29.11.2010
Okres historyczny: PRL 1944-1989

„Ślepy Maks” to jedna z legendarnych łódzkich postaci. Bezwzględnie rządził tutejszym światem przestępczym, ale ubodzy bałuccy Żydzi zawsze mogli liczyć na jego pomoc, kiedy spotkała ich jakaś niesprawiedliwość. Dlatego niektórzy nazywali go Alem Capone, a inni widzieli w nim raczej łódzkiego Robin Hooda.

Dorastał w tej części Łodzi, którą nazywano „ściekiem miasta”, zamieszkiwanej głównie przez ubogą ludność żydowską. Rodzina Bornsztajnów mieszkała przy ulicy Wąskiej, której dziś już nie ma. Ojciec Maksa trudnił się ostrzeniem narzędzi. Któregoś dnia ostrzył nóż na ulicy i nie usłyszał w porę zaprzęgu, który pędził wprost na niego. W ostatniej chwili odskoczył, ale było już za późno. Młody mężczyzna, właściciel zaprzęgu, zaczął okładać batem stratowanego Żyda. Natychmiast zrobiło się zbiegowisko. Przybiegł też stójkowy, który uznał, że skoro elegancki pan bije nędznie ubranego człowieka, to widać ten ostatni coś przeskrobał. Kilkakrotnie uderzył więc Bornsztajna pałką po głowie. Zdzielił też pałką chłopca, który przebił się przez tłum gapiów i bardzo przeraził na widok ojca leżącego nieruchomo w kałuży krwi.

I chociaż wszyscy wiedzieli, że śmierci Bornsztajna winien był młody Goldberg, syn bogatego Żyda, wdowie i jej dzieciom nie udało się uzyskać żadnej rekompensaty. Wtedy Maks zaprzysiągł zemstę. Jakiś czas później natknął się na tego samego stójkowego, który chciał ukarać młodego Bornsztajna za rozpowiadanie, jakoby to właśnie on zabił jego ojca. W wyniku spotkania z butami stójkowego, podbitymi gwoździami, Maks stracił oko. Prawdopodobnie straciłby również życie, bo stójkowy miał rewolwer, gdyby nie nagła pomoc chłopaka, który wyskoczył z ciemnej wnęki w bramie. Ponieważ stójkowy próbował udusić Maksa, ten wystrzelił z pistoletu podsuniętego nogą przez nieznajomego. Bornsztajn po raz pierwszy zabił człowieka, wtedy też zaprzyjaźnił się ze Staszkiem Ponetą. I tak rozpoczęła się jego przestępcza kariera.

Maks został zawodowym złodziejem. Jego gang okradał wagony stojące w pobliżu Dworca Fabrycznego. Bornsztajn ożenił się z córką Arona Goldberga, który również działał w tym „biznesie”. Był to ten sam Goldberg, który przyczynił się do śmierci jego ojca. Podczas hucznego wesela koledzy pana młodego zabili Goldberga. Maks przejął cały majątek teścia, bo córka była jedyną spadkobierczynią zmarłego. Bornsztajn nie miał już żadnych konkurentów w przestępczym podziemiu.

W latach 30. Maks założył Biuro Próśb i Podań „Obrona”. Bornsztajn skutecznie rozwiązywał problemy swoich klientów. A to błyskawicznie odnalazł skrzypce Stradivariusa, które ukradziono słynnemu skrzypkowi, kiedy przyjechał do Łodzi. A to sprawił, że szybko znalazła się torba położnej, która nocą szła do porodu i została napadnięta. Tak o tym pisał łódzki dziennikarz Jakub Gordon: „Biuro broni biednych i pokrzywdzonych. Podania pisane na Sienkiewicza są skuteczniejsze, bo stoi za nimi Ślepy Maks. To nasz łódzki Robin Hood”. Spełnianie dobrych uczynków nie przeszkadzało Bornsztajnowi kontynuować przestępczej działalności, był on także oskarżonym w wielu procesach.

Niemal natychmiast po wybuchu wojny uciekł na Wołyń. Odmówił przyjęcia obywatelstwa radzieckiego, za co został zesłany do Kazachstanu. Udało mu się przeżyć. Po wojnie wrócił do Łodzi. Mówi się, że podjął współpracę z UB. Ale nie ma na to jednoznacznych dowodów. Mieszkał w kamienicy przy ulicy Gdańskiej 26. Podobno był portierem, podobno handlował złotem w Grand Hotelu. Powojenne życia Maksa to więcej pytań niż odpowiedzi. Jego ostatnia żona, która wciąż żyje, niechętnie rozwiewa te zagadki, boi się rozmów z dziennikarzami, twierdząc, że jej męża wystarczająco już skrzywdziły nieprawdziwe opowieści.

Rzeczywiście, Maks już za życia stał się legendą. Śpiewano o nim piosenki, pisano książki i artykuły. Powstał też program telewizyjny. Dziś Maks bywa bohaterem gier miejskich opracowywanych przez młodych miłośników Łodzi. Ot, taki nasz łódzki „Zły”.

Źródło:

Lewandowski Konrad, Perkalowy dybuk. Powieść kryminalna retro, Poznań–Wrocław 2009 (literacki, dość daleki od faktów, obraz Ślepego Maksa).
Mostowicz Arnold, Ballada o Ślepym Maksie, Łódź 1998.
Mostowicz Arnold, Łódź moja zakazana miłość, Łódź 1999.
Ochocki Adam, Reporter przed konfesjonałem, czyli Jak się w Łodzi przed wojną robiło gazetę, Łódź 2004.
 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1252)

Komentarze (1):

Przemysław Bogusławski, 03.04.2014
Maks Bornsztajn był kryminalistą, który w biały dzień zastrzelił człowieka (na rogu Wschodnia/Pomorska). Łodzianie byli tak sterroryzowani, że znalazło się kilka "świadków" na niewinność Maksa, który rzekomo miał wypalić do swojego adwersarza 6 razy w obronie własnej! Z Robin Hoodem miał tyle wspólnego, co Kuba Rozpruwacz, zaś jego biuro próśb i podań było zakamuflowanym miejscem do wyłudzania długów.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter