Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Łuk pamięci

Autor wpisu: Marzena Wiśniak
Data publikacji: 29.11.2010
Okres historyczny: III Rzeczpospolita po 1989 r.

Napiszę o jednym. O niezwykłym budynku, w którym mieści się filharmonia. Na wskroś nowoczesnym, ale próbującym zachować pamięć o tym, co stało tu wcześniej.

O tym miejscu mogłabym napisać wiele. Z różnych powodów. Na przykład ze względu na intensywną i wszechstronną działalność łódzkiej filharmonii – niewiele tego typu instytucji w Polsce może pochwalić się tak bogatą ofertą obejmującą nie tylko świetne koncerty symfoniczne, lecz także projekty z zakresu muzyki współczesnej, działania edukacyjne (nawet dla niemowlaków!), letni wędrowny festiwal, akcje społeczne. Ale napiszę tylko o jednym. O niezwykłym budynku, w którym mieści się filharmonia. Na wskroś nowoczesnym, ale próbującym zachować pamięć o tym, co stało tu wcześniej.

To „wcześniej” zaczyna się w 1887 roku, kiedy została ukończona budowa Łódzkiego Domu Koncertowego Ignacego Vogla. Od początku więc miejsce to było związane z muzyką. Niecałe 30 lat później zaczęła tu koncertować nowo powstała Łódzka Orkiestra Symfoniczna. Orkiestra trafiła pod skrzydła Alfreda Straucha. To on na początku lat 20. zmienił nazwę budynku na „Filharmonija”. Strauch rozpoczął działalność z dużym impetem i wielkimi ambicjami. W sali koncertowej swoje mikrofony zainstalowała łódzka rozgłośnia Polskiego Radia, która często transmitowała koncerty nawet na antenę ogólnopolską. W gmachu występowała nie tylko łódzka orkiestra, lecz także zespoły europejskie i gwiazdy znane szerokiej publiczności. Ale w owych czasach organizacja wydarzeń kulturalnych, bez powszechnego dziś wsparcia finansowego państwa, była obarczona znacznie większym ryzykiem niż obecnie. Alfred Strauch, przygnieciony problemami finansowymi, niespłaconymi kredytami i innymi trudami pracy, w 1934 roku powiesił się w holu filharmonii.

Trzy lata po wojnie budynek przeszedł na własność filharmonii i służył jej niemal 40 kolejnych lat. Ale w 1987 roku jego stan był już tak fatalny, że dalsze korzystanie z tej siedziby groziło katastrofą budowlaną. Przez kilka lat instytucja przenosiła się z miejsca na miejsce, by na dłużej osiąść przy ulicy Piotrkowskiej 243, w budynku niezbyt dostosowanym do typu prowadzonej działalności. Na szczęście pod koniec 2004 roku Filharmonia Łódzka mogła wrócić na ulicę Narutowicza do nowo wybudowanej siedziby.

A siedziba robiła wówczas wielkie wrażenie. Prasa pisała o „panoramicznych windach, szklanych ścianach, eliptycznych klatkach schodowych, podziemnym garażu i eleganckich pokojach hotelowych”. Gmach filharmonii otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Architektów Polskich za najlepszy obiekt wzniesiony ze środków publicznych za rok 2004 oraz II nagrodę w konkursie Budowa Roku 2004.

Dla mnie największą wartością projektu Romualda Loeglera stanowi zapisanie w fasadzie nowej filharmonii pamięci o budynku, który stał tu wcześniej. Charakterystyczny łuk wkomponowany w fasadę nowego budynku bardzo sugestywnie nawiązuje do wyglądu Łódzkiego Domu Koncertowego. Dzięki temu pamięć o budynku, który przez 100 lat służył łodzianom kochającym muzykę, ma szansę przetrwać w świadomości kolejnych pokoleń melomanów.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1033)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Galeria

Łuk pamięci

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter