Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Gdzie się podziały tamte kawiarnie

Autor wpisu: Marzena Wiśniak
Data publikacji: 29.11.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Informacje o dawno już nieistniejącej cukierni Aleksandra Roszkowskiego rozpalają moją wyobraźnię. Nie tylko dlatego, że jestem wielką miłośniczką kawy i słodkości, a kawiarnie i cukiernie to moje ulubione miejsca spotkań oraz czytania gazet i książek.

Przede wszystkim dlatego, że miejsce to było kwintesencją Łodzi, której dawno już nie ma: wielokulturowej, tętniącej życiem, rodzącej wielkie fortuny i talenty.

Cukiernia Roszkowskiego, którą dziś nazwalibyśmy raczej kawiarnią, mieściła się w narożnej kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 76, obok pasażu Meyera (obecnie to ulica Moniuszki). Kamienicę wybudował pod koniec XIX wieku kupiec tekstylny Mosze Aaron Wiener, a kilka lat później parter i piętro wynajął w niej Aleksander Roszkowski, cukiernik z Kujaw. Nieopodal znajdowały się dwa hotele (działający do dziś Grand i nieistniejąca już Victoria), dzięki czemu w kawiarni często gościli kupcy przyjeżdżający do Łodzi w interesach. Po sąsiedzku mieszkała rodzina Rubinsteinów – Artur Rubinstein, już jako sławny pianista, z nostalgią wspominał wizyty u Roszkowskiego.

Na przełomie XIX i XX wieku kawiarnia „Roszka”, bo tak ją potocznie nazywano, była najsłynniejszym tego typu miejscem w mieście. W okresie, kiedy prowadził ją założyciel, cukiernia zajmowała duże pomieszczenie na parterze budynku oraz pięć pokoi na pierwszym piętrze (w pokojach znajdowało się dziewięć stołów bilardowych oraz stół do gry w szachy i domino). W kawiarni dostępny był szeroki wybór gazet i pism, nie tylko polskich, lecz także zagranicznych. Ale przede wszystkim słynęła ona jako miejsce spotkań i rozmów prowadzonych w językach, które wówczas w Łodzi słyszało się na co dzień (polskim, niemieckim, rosyjskim oraz jidysz). Przy aromatycznej kawie spotykali się tu kupcy, przedsiębiorcy, dziennikarze, lekarze, adwokaci, artyści, inżynierowie. Tutaj wytworne panie z najlepszego towarzystwa prezentowały piękne, okrągłe kapelusze, przyzdabiane na dziesiątki sposobów. Słowem, wszyscy, którzy tworzyli życie społeczne i kulturalne Łodzi, zaglądali do „Roszka”. Dlatego to tutaj Reymont przez kilka miesięcy zbierał materiały do Ziemi obiecanej, podsłuchując rozmowy prowadzone przez fabrykantów i kupców. Stałych bywalców witał właściciel, zawsze elegancko ubrany, spędzający kilka godzin dziennie przy swoim stoliku usytuowanym naprzeciwko wejścia.
 
W 1913 roku Roszkowski sprzedał swoje cukiernie (należały do niego jeszcze dwie inne) i wyjechał do Szwajcarii. Nowemu właścicielowi nie udało się utrzymać renomy i klienteli. Wiosną 1921 roku lokalna prasa doniosła np., że w nocy w cukierni grasowały szczury, które dobrały się do tortów. Klienci przenosili się do nowo otwieranych lokali, kuszących innym, nowocześniejszym, stylem. Cukiernia trafiła w końcu w ręce kolejnego właściciela i zyskała nazwę Ziemiańska. Nowy właściciel, Józef Piątkowski, dorobił się majątku na nieco podejrzanych interesach prowadzonych z armią rosyjską. Pieniądze zainwestował w kilkanaście łódzkich kawiarni. Był to już zatem zupełnie inny typ przedsiębiorcy niż Roszkowski i zupełnie inna kawiarnia…

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 1588)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter