Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Potęga i piękno

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 30.11.2010
Okres historyczny: 1800-1914

Dolnośląskie rzeki, zwłaszcza te sudeckie, słyną ze swej nieujarzmionej natury. Spływając z gór ku kotlinom, wzbierają gwałtownie, występują z koryt, a wtedy ratuj się kto może...

Wobec potęgi natury człowiek jest bezsilny. Podejmuje jednak próby, aby tę naturę choć trochę okiełznać. Sposobem walki z żywiołem wody jest budowa zapór i zbiorników retencyjnych. Zważywszy na naturę tutejszych rzek, nie dziwi fakt, że najstarsze polskie zapory znajdują się właśnie na terenie Dolnego Śląska, a wybudowali je ówcześni gospodarze tych ziem, czyli Niemcy. Stąd solidność i trwałość budowli, które spełniają swą funkcję już sto, a nawet więcej lat.

Jedną z piękniejszych i najbardziej monumentalnych zapór dolnośląskich jest niewątpliwie tama w Lubachowie (zwyczajowo lokalizowana w pobliskim Zagórzu Śląskim). Wybudowano ją na rzece Bystrzycy w latach 1911–1914 w oparciu o system prof. Ottona Intzego, wybitnego niemieckiego konstruktora obiektów hydrotechnicznych, a według projektu Karla Engelberdta, pracującego wcześniej przy budowie tamy w Pilchowicach na Bobrze.
 
Lubachowska zapora została skonstruowana z kamieni spojonych betonem i licowanych okładziną z granitu. Mierzy 44 m wysokości, 29 m szerokości u podstawy i 230 m długości w koronie. Dzięki łukowemu wygięciu mur jest ściskany, a nie rozrywany naporem wody. Spacer drogą biegnącą koroną zapory dostarcza niezapomnianych wrażeń, zwłaszcza że tama po prostu wrasta w zbocze wzniesienia leżącego po jej drugiej stronie (można się o tym przekonać, zaglądając na stronę www.panoramy360.info, zakładka: Sudety).
 
Zapora, piętrząc wodę na rzece Bystrzycy, utworzyła zbiornik wodny nazwany Jeziorem Lubachowskim (niekiedy określa się go też mianem Jeziora Bystrzyckiego). Jezioro rozlało się na terenie niegdysiejszej Śląskiej Doliny (niem. Schlesierthal), której mieszkańców – górników pracujących w okolicznych kopalniach srebra – wysiedlono (pewne inwestycje niestety wymagają poświęceń; jedna wieś została poświęcona, aby w przyszłości przed żywiołem wody uratować wiele miejscowości). Jezioro rozciąga się na powierzchni 0,5 km² i mieści ok. 8 mln m³ wody. W najgłębszym miejscu do dna zbiornika jest aż 30 m. Jezioro ma nieregularny kształt, przypomina trochę konika morskiego (jeśli spojrzeć na niego z lotu ptaka). Z korony zapory widać zaledwie jedną jego część – tę najszerszą. Ciąg dalszy niknie za zakrętem. Z kolei z wieży zamku Grodno rozpościera się wspaniały widok na przełom Bystrzycy i ostatni odcinek jeziora, ale nie jesteśmy w stanie dojrzeć zapory, która skryła się występem góry za wcinającym się w zbiornik.
 
Zadaniem lubachowskiego zbiornika jest przede wszystkim ochrona przed powodziami, ale także zabezpieczenie w wodę mieszkańców Bielawy, Dzierżoniowa i Pieszyc oraz dostarczanie energii, którą generuje, mieszcząca się w odległości 900 m od zapory, elektrownia wodna Lubachów, wybudowana w 1916 roku. Wodę do elektrowni dostarcza się z jeziora podziemnym rurociągiem.
 
Swego czasu nad Jeziorem Lubachowskim kwitło życie turystyczne, zwłaszcza w Zagórzu Śląskim, gdzie można było wynająć domki letniskowe, skorzystać z plaży, wypożyczyć sprzęt wodny. Przez jezioro przerzucono stalową wiszącą kładkę dla pieszych. Dziś ośrodek Wodniak z nadbrzeżną restauracją o tej samej nazwie, cieszący się niegdyś dużą popularnością, to ruina odstraszająca turystów. Wisząca kładka też została zamknięta ze względu na zły stan techniczny. A i woda w jeziorze do najczystszych nie należy. Mimo to zbiornik ma bardzo dobrą opinię wśród wędkarzy. Być może ryby, nie mając innego wyboru, przyzwyczaiły się do takiego stanu czystości wody...
 
Niemniej warto tu przyjechać, żeby zachwycić się pięknym położeniem jeziora i oszałamiającą potęgą lubachowskiej zapory. Warto też sobie uświadomić, że zarówno zapora, jak i jezioro są wspólnym dziedzictwem Polaków i Niemców. I dobrze, gdybyśmy umieli z sympatią i szacunkiem pomyśleć o tych, którzy dali się wysiedlić ze Schlesierthal, żeby zapora w ogóle mogła powstać, jak i o jej budowniczych, którzy zdani byli przede wszystkim na siłę własnych rąk, bo nie dysponowali takim sprzętem jak my dzisiaj.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1339)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno
Potęga i piękno

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter