Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Publiczne łazienki nad Wisłą

Autor wpisu: Marta Konarzewska
Data publikacji: 10.01.2011
Okres historyczny: Oświecenie XVIII w.

W Warszawie stanisławowskiej słynny był pewien pałacyk. Wybudował go w 1776 roku kasztelan łukowski Jacek Jeziorski tuż nad Wisłą, przy ulicy Dobrej. Mieściły się tam... publiczne łazienki, a właściwie publiczny dom schadzek.

 

Napis frontowy zgodnie z ówczesną poetycką modą głosił:
 „Sprawiedliwego króla są to skutki rządu
Że tam teraz są domy, gdzie nie było lądu”.
 
Słynny inflancki podróżnik Fryderyk Schulz tak pisał o tym przybytku:
 
„Warszawa ma publiczne łazienki, na których jeszcze wielu większym miastom
niemieckim zbywa. Jedne z nich położone są nad samą Wisłą i dosyć porządnie wyglądają. Składają się one z podniesionego piętra jednego, podzielonego na małe gabineciki, w których mieści się jedna lub dwie wanny. Przez wszystkie przebiegają rury z zimną i ciepłą wodą. Wanny są wprawdzie drewniane, ale bardzo czysto i porządnie utrzymywane. Kąpiel kosztuje cztery złote polskie razem z potrzebną bielizną. Kanapka, na której po kąpieli się odpoczywa, stoi tu także. Obie płci przyjeżdżają się tu często kąpać, a nie potrzebuję nawet mówić o tym, że się nikt nie sprzeciwia, jeśli dwie osoby płci różnej do jednego wchodzą gabinetu. W istocie łazienki często służą za miejsce schadzek dla nieszczęśliwych, uciśnionych kochanków, którym tu nic nie przeszkadza. Jest przy tym kawiarnia i winiarnia; i na galerii od ulicy panującej nad Wisłą można sobie kazać podać, co się podoba. Jeśli się nie mylę, mogłem zmiarkować, że usłużny gospodarz w pewnych godzinach stara się o to, aby gościom samotnym na miłym towarzystwie po gabinetach i na galerii nie zbywało”.
 
Jak podaje Antoni Magier, wzdłuż ulicy Bednarskiej „kasztelan wymurował podłużny dom z małymi pomieszkaniami, które zostały przez kobiety publiczne zajęte”.
 
Całą posesję Jezierskiego rozciągającą się między ulicami Dobrą, Bednarską, Karową a Wisłą nazwano potocznie Kasztelańskiem.
 
Zarówno łazienki, jak i „dom” odwiedzało wielu mieszkańców Warszawy oraz przyjezdnych, mimo to w stronę Jezierskiego posypały się garściami złośliwości.
 
Przykładem jest ten oto anonimowy wierszyk:
 
Zagadka o kasztelanie Jezierskim
 
Przy wiślanym moście
Traktuje francą goście;
Za Sasa był kapitanem,
Dziś ostatnim kasztelanem.
 
Bronił kasztelana m. in. Franciszek Zabłocki, pisząc z zamaszystą lekkością i libertyńską ironią króciutki utwór, którego puenta brzmi:
 
W to miłe i ja często wkradłszy się zacisze,
Wielbię z twymi nimfami ciebie, Epikura,

Stąd i ten sławie twojej wiersz święcony piszę.

 

Źródło:

Warszawa wieku oświecenia, wybór i opracowanie Jana Kotta i Stanisława Lorentza, Warszawa 1955.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 641)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Może zainteresują Cię jeszcze:

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter