Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Pałac w Łaszczowie

Autor wpisu: gok.laszczow@op.pl
Data publikacji: 13.01.2011
Okres historyczny: Oświecenie XVIII w.

Krótka historia pałacu w Łaszczowie.

Łaszczów swoją nazwę i powstanie zawdzięcza rodzinie, która w XV wieku osiedliła się w województwie bełskim. Przedstawiciel tego rodu kasztelan czerski Aleksander w połowie XV wieku zbudował tu zamek. Został on zniszczony przez Szwedów w 1702 roku. W 1770 roku dwa oddzielne budynki zamkowe sprzedano gminie żydowskiej. Jeden z nich zaadaptowano na synagogę, zaś drugi na szkołę żydowską. Do dziś zachował się, bardzo już zniszczony, budynek synagogi.

Ostatni potomek tego rodu Józef Antoni (1704–1748), biskup sufragan chełmski i koadiutor kijowski, w 1731 roku sprowadził do Łaszczowa jezuitów. 15 września 1736 roku położono kamień węgielny pod kościół, który miał zostać wzniesiony na wzór kościoła jezuickiego w Krasnymstawie. Nie wiadomo, kto był projektantem tego kościoła (być może wykorzystano plany krasnostawskie), lecz już po rozpoczęciu budowy Paweł Giżycki wprowadził pewne zmiany, mające nadać budowli zgrabniejszy kształt. Jednocześnie z budynkiem kościoła miało tu powstać kolegium. Za autorów tegoż projektu uważa się jezuitów – Pawła Giżyckiego i Tomasza Żebrowskiego. W latach 1753–1758 budową kolegium kierował ówczesny superior F. Ignacy Grodzicki. Jednakże śmierć fundatora na wiele lat przerwała prace, gdyż spadkobierca Franciszek Salezy Potocki postawił najpierw kościół parafialny, istniejący do dziś, a dopiero od 1751 roku wspierał budowę kolegium jezuickiego. W 1756 roku urządzono tymczasową kaplicę, prawdopodobnie w części budowanego kościoła. Równocześnie jezuici wprowadzili się do części nowego gmachu.

Budynek ten został wzniesiony na rzucie prostokąta, jest dwukondygnacyjny, podpiwniczony, z fasadą zwróconą na północ. Wszystkie pomieszczenia zostały sklepione kolebką z lunetami, korytarze zaś miały sklepienia kolebkowo-krzyżowe na gurtach.
 
Jezuicki kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP oraz Józefa i Ignacego Loyoli nigdy nie został ukończony, mimo że w momencie kasaty zakonu w 1773 roku jego mury były już w stanie surowym.

Równocześnie z budową kolegium powstał tu ogród wysadzony lipami i ozdobiony „żelaznymi altanami”. Resztki tych nasadzeń istnieją do dziś, m.in. fragment alei lipowej na wprost urzędu gminy. Przetrwały także pozostałości nasadzeń wyznaczających dawny dziedziniec, tworzących kulisy widoków na stawy rybne, łączące park w Łaszczowie z parkiem w Nadolcach.

Nowy właściciel Łaszczowa Franciszek Łukowski w latach 1818–1819 rozebrał mury świątyni, natomiast siedzibę jezuitów przejął na cele mieszkalne. Parter budynku przeznaczono na siedzibę sądu gminnego, piętro zaś do połowy XIX wieku zajmowała kolejna właścicielka Róża z Kosseckich, wdowa po Piotrze Szeptyckim wraz z córką Michaliną Władysławową Komorowską. Po śmierci Szeptyckiej dawna siedziba jezuitów znów stała pusta, aż do czasu osiedlenia się w Łaszczowie na stałe Aleksandra Szeptyckiego.

Podjęte prace adaptacyjne ograniczyły się do wnętrza budynku. Usunięto wówczas kuchnię z ogromnym paleniskiem i przesklepionymi piecami piekarniczymi. Przeniesiono ją do oficyny bocznej, w której nadbudowano piętro. Zasadnicza przebudowa gmachu kolegium miała miejsce w latach 1911–1912. Prowadzono ją według projektów architekta Teodora Talowskiego. Z przebudową tą wiąże się również nazwisko architekta tomaszowskiego Zwierzchowskiego, lecz może kierował on tylko pracami budowlanymi. W trakcie prowadzonych wówczas prac dobudowano skrzydło boczne, nadając rzutowi budynku kształt litery T. Od frontu i południa postawiono również niewielkie ryzality, mieszczące sienie i klatkę schodową. Od strony zachodniej dodano także niewielki aneks, mieszczący silnik i pompę. Wówczas też podzielono pierwszy korytarz biegnący wzdłuż budynku od strony północnej, dzięki czemu utworzono dodatkowy ciąg amfiladowy, co nadało budynkowi charakter rezydencji. Dekoracja elewacji budynku pozostała bardzo skromna. Składały się na nią lizeny, boniowania, wydatne gzymsy wieńczące oraz profilowane opaski wokół drzwi i okien. Całość budynku pokryto eternitem. Ściany wewnętrzne we wszystkich pomieszczeniach zostały pomalowane na biało, z wyjątkiem jednego pokoju na piętrze, w którym znajdowała się dekoracja malarska. Składały się na nią układy kwiatów pokrywające zarówno ściany, jak i sklepienie. Całość była utrzymana w tonacji czerwono-liliowo-różowej. Wyposażenie uzupełniały posadzki wyłożone parkietem klepkowym oraz prostokątne piece kaflowe, z kaflami w kolorach ciemnozielonym, szarozielonym, brązowym i ciemnoniebieskim. Oprócz pieców w pałacu było także kilka kominków.

Równocześnie z przebudową pałacu uporządkowano park, częściowo zmieniając też jego styl. Pozostawiono stare okazy, ale dodano nowych nasadzeń, wskutek czego utworzono założenie o charakterze parku krajobrazowego.

Ta jeszcze całkowicie niewykończona siedziba została zniszczona podczas pożaru 29 czerwca 1915 roku, kiedy to wycofujące się wojska rosyjskie podłożyły ogień. W latach 1916–1917 najstarszą część budynku zabezpieczono, nakrywając ją prowizorycznym dachem, a w 1926 roku rozebrano nowe skrzydło, które najbardziej ucierpiało na skutek pożaru. Oficyna ocalała z pożogi w okresie międzywojennym służyła jako zastępczy dom mieszkalny.

Podczas II wojny światowej wojska niemieckie rozebrały resztki murów kościoła, a uzyskany materiał użyto na budowę drogi do Dołhobyczowa. Ruiny kolegium-pałacu pozostały puste i opuszczone. I tak jest do dziś.

Z pięknego założenia ogrodowego zachowały się tylko pojedyncze okazy krajowych gatunków, takich jak dęby szypułkowe, klony, modrzewie, świerki i topole. Niestety, nie ma już tzw. egzotów, jakimi niegdyś mógł poszczycić się ten park, to jest drzew octowych, chlebowych, czy świętojańskich. Obecnie park składa się ze swobodnego układu zieleni, bez określonego podporządkowania kompozycyjnego. Na uwagę zasługują przede wszystkim pojedyncze egzemplarze drzew: lipy szerokolistnej, dębów szypułkowych, kasztanowca białego czy modrzewia.

Źródło:

„Zamojski Kwartalnik Kulturalny”, numer 2/1996 (48).

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,1 (głosów: 1355)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter