Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Walentynki po staropolsku

Autor wpisu: AK
Data publikacji: 14.02.2011

Czternasty lutego, któremu patronuje święty Walenty, nie zawsze był w Polsce obchodzony jako dzień zakochanych. Tradycja ta przywędrowała do naszego kraju z kultury anglosaskiej, gdzie obyczaj wysyłania kartek walentynkowych wiąże się z legendą o samym świętym Wale

Święty Walenty był biskupem Terni, żył w III wieku. Został stracony około 259 roku przez ścięcie mieczem, na rozkaz rzymskiego cesarza Klaudiusza. Według legendy święty Walenty, zamknięty w celi, wzruszony prośbami dozorcy o przywrócenie wzorku niewidomej córce, napisał pełen otuchy i błogosławieństwa list, podpisany „Od Twojego Walentego”. Zdążył go przesłać tuż przed ścięciem.
 
W Anglii przyjęła się zatem tradycja wysyłania sobie kartek miłosnych podpisanych tajemniczym „Twój Walenty”. Jednak święty Walenty wcale nie jest patronem zakochanych, jak się obecnie uważa. A przynajmniej nie tylko. W tradycji polskiej był on patronem chorych, opiekunem ludzi w czasach zarazy, cierpiących na podagrę, osób dotkniętych bólami głowy, porażeniami czy „rzucawką”, czyli epilepsją, niegdyś zwaną także chorobą św. Walentego.
 
W związku z tym również obchody dnia świętego Walentego bardzo różniły się od tego, z czym obecnie kojarzymy ten dzień. Na Kurpiach odbywały się obrzędy wotywne w intencji chorych, nazywano je małym odpustem. Na nabożeństwa kościelne przynoszono ulepione ręcznie woskowe wota – ofiary, czyli inaczej osiarki. Miały one formę serduszek, rąk, nóg lub zwykłych krążków i kulek. Przynoszono je do kościoła w intencji chorych, cierpiących na bóle głowy, ataki epileptyczne, choroby umysłowe, a także w intencji chorowitych niemowląt. Ofiarnicy, trzymając wota w rękach lub przy czole (w czepcach), trzykrotnie obchodzili ołtarz, zbierali kurz z desek i wcierali go na przykład w bolące skronie, oczy, uszy, lub stawy i prosili o zdrowie dla siebie i bliskich. Proszono o spokojny sen, szczęśliwy i lekki poród, ustąpienie bólu w głowie, ochronę przed epidemią i pomorem bydła.   
 
Także 14 lutego warto pomyśleć o ludziach chorych i życzyć im i sobie dużo zdrowia, a nie jedynie miłości...

Źródło:

B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia. Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2007.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1647)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter