Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Perfumy i człowieczeństwo

Autor wpisu: Ewelina Bartosik
Data publikacji: 25.01.2011
Okres historyczny: 1800-1914

Ernestyna Potowska-Rose jako pierwsza podjęła walkę o wolność kobiety w wymiarze totalnym. W swoich płomiennych mowach płeć nazywała „kolejnym szkodliwym przesądem – takim samym jak religia”. Dążąc do zniesienia wszelkich różnic – zarówno kulturowych, jak i społecznych – między światem kobiecym a męskim, użyła najprostszego i jednocześnie najmniej oczywistego w jej czasach argumentu: kobieta jest przede wszystkim człowiekiem.

Zaczęło się od bardzo niewygodnych pytań o naturę Boga. Mała dziewczynka, siedząc obok swojego ojca, uważnie śledzi wzrokiem kolejne wersy Talmudu. Bardzo często przerywa jednak lekturę, zdecydowanie kwestionując poszczególne fragmenty. Największy jej sprzeciw budzi zawarta w świętych tekstach rola kobiety – niby szczególna, ale prawie nic nieznacząca w stosunku do roli mężczyzny. Kobieta jest tłem, cichym, niedostrzegalnym głosem. Ojciec na wątpliwości małej dziewczynki odpowiadał: „Zrozumienie jest ci niedostępne. Jedyne, co do ciebie należy, to przyjąć to, co ci powiedziano”.
 
Kobieta nie tylko nie może zrozumieć spraw fundamentalnych – nie ma również prawa wyboru. Kiedy Ernestyna Potowska ma 16 lat, jej ojciec zmusza ją do poślubienia zupełnie obcego jej mężczyzny. Wtedy wydarzyło się coś, co na zawsze utwierdziło w młodej kobiecie postawę całkowitej niezależności. Postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie i… wygrała. Otrzymała rozwód i opuściła dom ojca. Nigdy już nie wróciła do małego polskiego miasteczka.
 
Siedemnastoletnia Potowska, porzuciwszy sztetl, wyruszyła do Berlina. Początkowo dysponowała bardzo skromnymi środkami na utrzymanie. Wkrótce jednak udało jej się opracować rodzaj całkowicie nowatorskiego dezodorantu do pomieszczeń w postaci papierków przyklejanych do ścian. Pomysł chwycił, więc, osiągnąwszy komfort finansowy, Potowska oddała się pogłębionym studiom nad Biblią i innymi tekstami wielkich religii. Już wtedy otwarcie przyznawała się do ateizmu. W owym czasie w większości krajów europejskich funkcjonowało antysemickie prawo zakazujące Żydom dłuższego pobytu na terenie danego państwa. Zapytana, dlaczego nie konwertuje się na chrześcijaństwo miała odpowiedzieć: „Nie po to oderwałam się od drzewa, by uczepić się gałęzi”. Pod wpływem lektury tekstów świętych zaczęła żywić głębokie przekonanie, że każda religia stanowi źródło opresywnej postawy wobec kobiet i szkodliwego podziału na „nas” i „obcych” – „lepszych” i „gorszych”. Jej priorytetem stało się wyzwolenie człowieka z wszelkich intelektualnych ograniczeń, do których zaliczała także dogmaty i wierzenia religijne.
 
W 1832 roku Potowska wyjechała do Anglii, gdzie poznała Roberta Owena. Twórca socjalizmu utopijnego był pod tak wielkim wrażeniem zdolności oratorskich młodej feministki, że poprosił ją o wystąpienie na jednym ze zjazdów radykałów. Razem z Owenem Potowska stworzyła organizację zrzeszającą zwolenników praw człowieka dla wszystkich ludzi – bez względu na narodowość, płeć, rasę czy pochodzenie klasowe (Association of All Classes of All Nations). Wtedy też ogłosiła swoją rewolucyjną definicję małżeństwa, będącego według jej słów „swobodną umową dotyczącą przyjaznego współżycia kochających się i rozumiejących nawzajem ludzi, gdzie kobieta nie będzie ekonomicznie uzależniona od męża”. Wkrótce, na jednym ze spotkań owenistów, Potowska poznała swojego przyszłego męża Williama Rose’a (zawarli oczywiście ślub cywilny!).
 
Anglia okazała się jednak zbyt ciasna, dlatego feministka wraz z grupą zwolenników Roberta Owena zdecydowała się wyjechać do USA. Tam założyła małą manufakturę produkującą wodę kolońską, a w swoim skromnym domku pod Nowym Yorkiem wraz z mężem otworzyła mały sklep.
 
Od 1837 roku Rose zaczęła podróżować po Ameryce, głośno wypowiadając się na temat abolicji, niewolnictwa, tolerancji religijnej oraz zrównania praw kobiet i mężczyzn. Jej poglądy wywoływały ogromne kontrowersje – w jednej z gazet wydawanych w stanach południowych pisano: „kobieta ateistka…tysiąc razy gorsza od prostytutki”.
 
Abolicjonistki i feministki połowy XIX wieku uważały, że to Bóg ze względu na swoje miłosierdzie inspiruje ich działania na rzecz praw człowieka. Rose odrzucała argumenty teologiczne – swoje przekonania opierała na ideach racjonalizmu i uniwersalizmu.
 
W 1849 roku Rose zaangażowała się w walkę o prawo zamężnych kobiet do własnego majątku. Wspierając inicjatywę sędziego Thomasa Hertella, któremu dekadę wcześniej udało się przeforsować rezolucję w tej sprawie, napisała ona pierwszą w historii petycję w obronie praw kobiet. Podpisało się pod nią tylko pięć osób. Jednak dzięki intensywnej agitacji Rose i popierających ją działaczek ostatecznie w 1849 roku udało się zmienić prawo.
 
Mimo ogromnych sukcesów, z niewyjaśnionych do końca przyczyn, zdecydowała się wraz z mężem opuścić Amerykę. Wciąż jednak pełniła funkcję pośredniczki między radykalnymi feministkami a abolicjonistkami z Europy i zza Oceanu.
 
Przed śmiercią Ernestyna Rose kategorycznie zakazała wniesienia swojego ciała do jakiegokolwiek kościoła czy kaplicy. Jej grób do 2002 roku był bezimienny, co zmieniło się dzięki staraniom powołanego w Ameryce stowarzyszenia nazwanego jej imieniem.

Źródło:

Bella Szwarcman-Czarnota, Mocą przepasały swe biodra. Portrety kobiet żydowskich, Warszawa 2006.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1170)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter