Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Kapitan Borchardt

Autor wpisu: Uczniowie Gimnazjum nr 8 wchodzącego w skład Zespołu Szkół nr 7 w Gdyni, wpis powstał w ramach programu CEO Literacki atlas Polski, oprac. Agnieszka Nowakowska
Data publikacji: 26.01.2011

Znaczy kapitan, Szaman morski czy Krążownik spod Somosierry – to lektury obowiązkowe ludzi zakochanych w morzu. Jednak ich autor Karol Olgierd Borchardt, kapitan żeglugi wielkiej, nie uważał siebie za pisarza, ale żartobliwie mówił o sobie jako o „piśmiennym marynarzu”.

Urodził się w Moskwie, w klinice swojego ojca – lekarza. Kiedy miał rok, jego rodzice rozstali się i Karol wyjechał z matką do Paryża. Jak sam pisał, po kilku latach jego matka „z przerażeniem stwierdziła, że mogę zostać Francuzem. Mówiłem doskonale po francusku, po polsku znałem jedynie »Katechizm małego Polaka«, powtarzany bez specjalnego zrozumienia za matką. Do roku 1911 udało się mej matce tyle zaoszczędzić, że wróciliśmy do Wilna”. Borchardt dość szybko opanował język ojczysty – mówił miękką polszczyzną rodem z Wileńszczyzny.

W 1925 roku dostał się do Szkoły Morskiej w Tczewie i jako jej uczeń często bywał w Gdyni. W sierpniu 1939 roku wypłynął jako starszy oficer w ostatni rejs ćwiczebny „Daru Pomorza”. Na pokładzie statku miał swoją kabinę, wprawdzie pozbawioną luksusu, ale wyposażoną w niezbędne sprzęty – małą komódkę i łóżko. Obecnie na statku-muzeum „Dar Pomorza” można zwiedzać to pomieszczenie.

W czasie wojny ranny Borchardt znalazł się w Anglii. Długo przebywał na zasiłku dla bezrobotnych, próbował też zorganizować polskie szkolnictwo morskie. Do Gdyni powrócił w listopadzie 1949 roku. Chciał opiekować się chorą matką i dla niej zostawił w Anglii żonę i ukochaną córkę Danutę.

W Gdyni zamieszkał na Kamiennej Górze, w willi przy ulicy Mickiewicza 16. Było to dwupokojowe, skromnie urządzone mieszkanko na trzecim piętrze. Kazimierz Małkowski pisał: „do mieszkania wchodziło się po tzw. sztormtrapie. Nazywał je kapitańskim mostkiem, albo częściej Siódmym Niebem, z którego przez siedem okien roztaczał się widok na morze i miasto na cztery strony świata, lub, jak mówił, »jest panorama na 360 stopni«”. Na „domu Borchardta”, w którym pisarz przeżył 37 lat, umieszczono tablicę pamiątkową.

Po powrocie do kraju Borchardt miał problemy ze znalezieniem pracy. PRL-owskie władze z jednej strony niechętnie patrzyły na ludzi powracających z Zachodu. Z drugiej bardzo potrzebowały oficerów, którzy wykształciliby młode kadry. Większość doświadczonych marynarzy po wojnie została na emigracji. Borchardta w 1949 roku zatrudniono jako wykładowcę w Państwowej Szkole Morskiej i Szkole Rybołówstwa Morskiego (obecnie to Akademia Morska w Gdyni). Był niezwykle oddany swojej pracy i studentom. Uczył od rana do wieczora, niekiedy także w niedziele, czasem bez wynagrodzenia. Pracował tam do listopada 1970 roku, kiedy przeszedł na emeryturę. Nie pozwolono mu jednak pływać w dalekomorskie rejsy – tylko w czasie letnich wakacji wyprowadzał w morze okręty wojenne i statki handlowe.

Ewa Ostrowska (dziennikarka, wydawca, wieloletnia asystentka pisarza) tak wspomina kapitana Borchardta: „Był to człowiek nieprzeciętny, o wielkiej wiedzy i autorytecie, szerokich i oryginalnych zainteresowaniach. (...) Wywierał ogromny wpływ na najbliższe otoczenie. Uczniowie (z nielicznymi wyjątkami, które zawsze się zdarzają) kochali go i wręcz za nim przepadali, ale i on nie liczył czasu ani pieniędzy i kiedy trzeba było, poświęcał im każdą wolną chwilę”. („Rocznik Gdyński” 1999 nr 14)

Karol Olgierd Borchardt zmarł 20 maja 1986 roku. Został pochowany na Cmentarzu Witomińskim obok swojej matki Marii Borchardt (z domu Raczkiewiczówna) w kwaterze S-839 A przy Czarnej Drodze. Granitową płytę pomnika ozdabia rzeźba „Głowa marynarza” autorstwa Ireny Loroch.

Borchardt otrzymał za swoją działalność literacką wiele nagród. Znaczy kapitan uznano za najlepszą książkę marynistyczną 20-lecia PRL, wielokrotnie ją wznawiano i przełożono na język czeski, a fragmenty – na rosyjski i bułgarski.

Źródło:

Małkowski Kazimierz, Bedeker gdyński, Gdańsk 1995.
Ostrowska Ewa, Kapitan własnej duszy. Borchardt znany i nieznany, Gdynia 2001.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,4 (głosów: 925)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Galeria

Kapitan Borchard
Kapitan Borchard
Kapitan Borchard
Kapitan Borchard
Kapitan Borchard

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter