Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

"Jesień już panie a ja nie mam domu". Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Autor wpisu: Sylwia Omiotek
Data publikacji: 10.02.2011
Okres historyczny: III Rzeczpospolita po 1989 r.

Jeden z najważniejszych poetów pokolenia lat 60., jeden z nielicznych, którzy wypracowali własną, odrębną, natychmiast rozpoznawalną dykcję. Laureat Nagrody Literackiej Gdynia (2006 i 2009 rok) oraz nagrody Nike (2009 rok).

Jednym z głównych tematów poezji Tkaczyszyna-Dyckiego jest egzystencjalna bezdomność. Tym bardziej odczuwalna, gdyż kontrastowana z obrazami rodzinnego domu i krajobrazami dzieciństwa – ścieżkami lubaczowskimi, cmentarzami z grobami rodzinnymi Dyckich i Hryniawskich. Miejsca bliskie poecie są naznaczone śmiercią, a przez to – samotnością. W latach 90. wyszedł tom Nenia i inne wiersze, w którym pojawiają się wątki rozwijane przez poetę w całej jego późniejszej twórczości. Jednym z nich jest polsko-ukraińska tożsamość, powodująca poczucie obcości.  
 
 
znowu przyjechałem w przemyskie
pełne bogów polskich i ukraińskich
rodzina kurczy się coraz bardziej
a ja rozrastam w samotności
 
jestem jak poganin który nie ma
domu pośród swoich zmarłych
dzień rozpoczynam od krzyku
nieodrodny syn tych co poumierali
 
 
Wólka Krowicka znajduje się kilka kilometrów od granicy z Ukrainą. Matka (tragiczna bohaterka tej poezji) rozmawiała z synem po ukraińsku i w rzeczywistości był to jego pierwszy język (literaturę polską poznał dopiero jako nastoletni chłopak). Stąd poczucie językowego wyobcowania i uzurpatorstwa, które wprawdzie poezji wyszło na dobre (Dycki szuka etymologii słów, świadomie archaizuje), ale rodziło cierpienie. Podmiot liryczny szuka własnej tożsamości, ale jest ona rozdarta, nieuchwytna.
 
 
Gente Ruthenus, natione Polonus
ledwie mogłem złożyć egzamin z gramatyki
historycznej naprawdę z ledwością
wysłuchałem zatem ile wlezie zgryźliwości
moich profesorów lecz powiedz proszę
 
który Dycki nie odebrał ich gdy długo chodził
do lackich szkół i zimował chociaż innych przerastał
w przemyskim natomiast nie taka znowu
ze mnie głupia jucha: książek polskich
 
nie czytam choć jest ich w domu kilka tysięcy
wysłuchałem zatem impertynencji moich profesorów
lecz powiedz proszę który Dycki nie odebrał ich
dawniej kiedy nie dał się poinaczyć
 
 
W poezji Dyckiego dużo jest choroby i śmierci, odchodzi rodzina, przede wszystkim matka cierpiąca na schizofrenię, umierają sąsiedzi i przyjaciele. Bohater liryczny nieustannie kroczy za jakąś trumienką, obcuje z umarłymi, przeżywa żałobę. Ten kondukt żałobny chodzi właśnie drogą lubaczowską między bliskimi poecie wioskami: Lisimi Jamami, Wólką Krowicką, Borową Górą, Krowicą Hołodowską. Tak jak gdyby już tylko cmentarze i groby były czymś trwałym i pewnym.  
 
Wiersze zamieniają się w nieustanną litanię, obłędną medytację, nieustannie wracając do siebie samych, przywołują te same obrazy i frazy. Powtórzenia, szyk, przestawny i archaizacja języka są znakiem rozpoznawczym poety.

Źródło:

Joanna Giza-Stępień, „Życie jako literacki projekt tożsamościowy – poezja jako jedyne miejsce na ziemi”. O twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, [dostępne na:] http://www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=100&co=txt_3415

Jesień już Panie a ja nie mam domu. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki i krytycy, pod red. Grzegorza Jankowicza, Kraków 2001.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 1171)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Powiązane tagi

Galeria

"Jesień już panie a ja nie mam domu". Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
"Jesień już panie a ja nie mam domu". Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
"Jesień już panie a ja nie mam domu". Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter