Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Podróże po bajkach

Autor wpisu: Marta Marciniak
Data publikacji: 11.03.2011

"W kawiarnianych mrokach żyją całe grupy ludzi, tworząc charakterystyczną i specjalną publiczność, żądną ruchu nerwowego, co wionie ze szpalt zadrukowanej bibuły, spragnioną plotek wielkiego miasta, a przede wszystkim życia błyskotliwego, na falach drgającego światła, w arabeskach dymu, wśród nawoływań kelnerów".

 

Tak w 1910 roku Franciszek Jaworski rozpoczyna swój esej pt. W kawiarnianym dymie. Zastanawiam się, czy tak rzeczywiście powinnam rozpocząć ten tekst. I pisząc te słowa, próbuję zbliżyć się jak najbardziej do atmosfery kawiarnianej (dżin z tonikiem, naśladując Martę Podgórnik), nie takiej, jaką widzę ją na co dzień – w tłumie rozwrzeszczanych literatów, którzy nieustannie pragną nowych rewolucji. Staram się zbliżyć się do kawiarni, jakbym chciała ją oswoić. I mam ten laptop na kolanach, jestem w Oparach Absurdu, w pięknym lokalu na warszawskiej Pradze i zastanawiam się (laptop na kolanach – błąd, źle, kontynuacja absurdu i złego tonu), czy można przyrównywać tętniące życiem lokale sprzed stu lat, gdzie spotykała się cała bohema Warszawy, do trzeźwych wnętrz dzisiejszych kawiarnianych sieciówek, w których od czasu do czasu zagra w głośnikach Coltrane albo Miles?
 
Większość z nich nie narzuca się żadnym nastrojem, są rzeczowe i codzienne. I służą przede wszystkim zaganianym warszawiakom, szybkim spotkaniom trzydziestolatków, zaczynającym się od słów „No i co tam?”. Jednak nie wszystkie. Są w Warszawie miejsca, w których jeszcze spotykają się poeci, w których rozmawia się o sztuce i toczy się rozkoszne rozmowy o kolegach i koleżankach po fachu, o najnowszych debiutach, antologiach, odczytach, wystawach. Są miejsca, w których na chusteczkach jeszcze pisze się wiersze, ustronne i gęste od dymu papierosowego, ale również takie, w których odbywają się większe festiwale literackie, spotkania z autorami, koncerty. Na Chłodnej 25 nad barem jest takie zdanie Tadeusza Kantora: „Wszelką rewolucję artystyczną wywołują kawiarnie”. Czy może h&m i browar za 6 zł?
 
 
Sny zwierzęce, szczególnie miodowe, a w nich miesiące
 
Magiczna Praga, koronkowe sploty ulic, Dworzec Wileński, przy którym czyhają na ciebie złe przygody i niebezpieczne związki. Każdy tramwaj dojeżdża tam ze Starówki, spacer mostem w porach wiosenno-letnich jak najbardziej wskazany. Bieganie w deszczu i chowanie się w zaułkach i bramach kamienic – dla bardziej zaawansowanych, aczkolwiek niezapomniane. Te kręte uliczki z cerkwią po środku są aż gęste od poetyckich skojarzeń i zmysłowości.
 
W jednej z takich bram, za wielkim metalowym wejściem znajdziemy miejsce o nazwie Sen Pszczoły. I rzeczywiście wnętrze wygląda zupełnie, jakby było wielkim ulem z bajki – motyle i różnobarwne lampiony na sufitach, gołe ściany, kanapy wyściełane pluszem i wszystko wydaje się porośnięte jakby mchem, zamknięte w formalinie czasu, bo tu czas płynie wolniej, szczególnie gdy za udział w slamie wygrywa się 150 zł do wydania w barze. W Śnie właściwie codziennie coś się dzieje: koncerty takich zespołów jak Czarne Ciasteczka z Marcinem Świetlickim w roli głównej, spektakle, stand-up comedy, wernisaże, ale i na przykład jubileusze – setna i prawdopodobnie ostatnia legendarna Noc Poetów.
 
Pierwszy raz zetknęłam się z tą nazwą przez przypadek, mając 15 lat, kiedy wylądowałam na jakimś wernisażu w nieistniejącym już Le Madame. Pomyślałam sobie wtedy: jeżeli jakiś typ w wieku mojej matki może pisać wiersze, to czemu ja nie mogę? Nic wtedy z tego nie rozumiałam i nie przypuszczałam, że później ten typ stanie się moim guru poetyckim. Sama impreza miała dwa punkty kulminacyjne: autorski odczyt wierszy poety, który został zaproszony przez Staromiejski Dom Kultury, oraz Turniej Jednego Wiersza z pewną pulą nagród do zgarnięcia. Maj, poeci i Sen Pszczoły.
 
Ale nie tylko, ponieważ w Śnie co miesiąc odbywają się slamy poetyckie, których jestem ogromną fanką. Atmosfera miejsca przyciąga wiele osób zainteresowanych połączeniem performance’u i poezji, ale także wielu przypadkowych widzów, co cieszy, bo w tym momencie slam jest chyba jedyną formą przekazu poetyckiego, który może oddziaływać na przeciętnego odbiorcę. Sen Pszczoły polecam szczególnie ze względu na nietuzinkowy wystrój, częste imprezy postliterackie, zakrapiane, pomylone i nie tak bardzo hermetyczne, jak mogłoby się wydawać.
 
 
Chłodno, chłodno, coraz chłodniej
 
Nikt tu nie włazi na stół jak Rimbaud w filmie Całkowite zaćmienie i nie wykrzykuje swoich wierszy. Tutaj można spotkać zarówno jakiegoś młodego poetę piszącego liryki queerowe, nastolatka zakochanego w prozie Kerouaca, jak i zwykłego pracownika agencji reklamowej. Chłodne szkło – chłodna szyba, do niedawna cała pozaklejana wierszami Marcina Cecki, znanego pisarza, poety i performera. W czerwcu 2009 roku Marcin zorganizował wydarzenie mające nazwę Cząsteksty utrzymane w tradycji spoken-word. Mikrofon, podkład muzyczny i ślina pełna silnych słów. Opowieść krążyła wokół antropologii, historii wszechświata i roli, jaką odgrywa świadomość w kołowrocie życia, śmierci, wsi, miasta, miłości, czereśni i seksualności – jak podaje sam autor na swoim blogu.
 
Na Chłodnej odbywały się również bardzo często Noce Poetów, które niestety umarły śmiercią administracyjną i odgórną, ale jakiś czas temu mogłam tam posłuchać wspomnień o wybitnym pisarzu młodego pokolenia, który odszedł zdecydowanie za wcześnie – mowa oczywiście o Mirosławie Nahaczu. Opublikował cztery powieści: Osiem cztery, Bombel, Bocian i Lola, Niezwykłe przygody Roberta Robura. Fragmenty jego prozy, a także recenzji książkowych dla pisma „Lampa” przeczytali Agnieszka Drotkiewicz, Dorota Masłowska, Michał Sufin i Jakub Żulczyk. Chłodna 25 obfituje w wydarzenia mające ścisły związek z literaturą, spotkamy tu młodych, nieco pewnie zblazowanych, i tych, którzy chcą chłonąć, chłonąć, a potem płoną, właśnie na Chłodnej.
 
 
Nowy wspaniały światek
 
O tym miejscu kiedyś już pisałam w „Lampie”. I nadal nie wiem, co mam o nim myśleć. Odczyty najnowszych publikacji Jasia Kapeli, przedstawienie na podstawie ostatniej książki Michała Zygmunta, panele dyskusyjne, bogato zaopatrzona księgarnia (w której notabene możemy spotkać Jasia), ale wszystko pod patronatem Krytyki Politycznej bez wątpienia lewicującej. Do tego żarcie za drogie, szklanki zbyt czyste i małolaty palące slimy w czarnej sali. Ale przecież zdecydowany fan literatury i poezji nie zwraca uwagi na takie szczegóły, bo chodzi o coś zupełnie innego.
 
I rzeczywiście, zanim Nowy Wspaniały Świat został otwarty, miały tu miejsce kolejne Manifestacje Poetyckie z udziałem wielu polskich poetów i krytyków literackich, m.in. Kazimiery Szczuki. Festiwal w tym miejscu podobał mi się chyba najbardziej, ze względu na przestrzeń, jaką dysponuje Nowy Wspaniały Świat, i lokalizację – róg Nowego Światu i Świętokrzyskiej – wszędzie blisko, autobusy i tramwaje. (Kawiarnia pod Pikadorem – miejsce odczytów Wierzyńskiego, Lechonia czy Tuwima, mieściła się właściwie tuż obok przy Nowym Świecie 57). Mimo zblazowania i całego nadęcia NWS jest moim ulubionym miejscem na kulturalnej mapie stolicy. Tutaj właśnie można tak naprawdę uczestniczyć w kulturalnym życiu Warszawy albo po prostu obejrzeć relację z mundialu, jeśli nie ma się telewizora w domu.
 
 
Rynek Starego Miasta 2
 
Staromiejski Dom Kultury, Piwnica Largactil. Niedawno otwarta przez Beatę Gulę i Tomka Świtalskiego, którzy już kilkanaście lat starają się zagospodarować przestrzeń warszawskiej Starówki. Warsztaty literackie w SDK-u cieszą się wieloletnią tradycją i renomą. Są tutaj organizowane od 1986 roku, a udział w nich daje możliwość zarówno ćwiczenia warsztatu pisarskiego oraz zdobycia szerokiej wiedzy na temat najnowszej literatury i krytyki, jak i nawiązania wartościowych znajomości. Prowadzą je m.in. Jacek Dehnel, Zbigniew Jarzyna, Adam Wiedemann, Marcin Sendecki, Michał Kasprzak czy Paweł Dunin-Wąsowicz. Oprócz tego Piwnica oferuje warsztaty „Teatr Performance Poetry”, prowadzone przez Igora Stokfiszewskiego, „Autorekreacje w poezji współczesnej”, prowadzone przez Joannę Mueller czy spotkania z poetami, np. ze stypendystą miasta Krakowa Tomaszem Pułką. Najbardziej interesującym punktem są chyba warsztaty z Igorem Stokfiszewskim, przeznaczone dla slamerów i aktorów, którzy chcą pracować z poezją najnowszą, z tekstem żywym. Punktem wyjścia dla warsztatu będą rozważania nad kategorią „głosu” w rozumieniu praktyki performatywnej oraz jej inklinacji społecznych. Całe warsztaty zostaną podzielone na część teoretyczną i praktyczną. (Wstęp oczywiście wolny plus darmowa kawa/czekolada).
 
Prócz tego na Rynku Starego Miasta w zeszłym roku zostały zorganizowane kolejne Manifestacje Poetyckie, zrzeszające poetów z kilku miast Polski. Stały się one akcją w przestrzeni – poeci czytali swoje wiersze warszawiakom, spacerowiczom oraz gołębiom i Syrence. Później wytaczali się z Jazzowni, obsługa po kolei usuwała ich z lokalu, grożąc przy tym policją i innymi sankcjami. Było wesoło, przyjemnie i jak dobrze, że w ciągu roku, piwnica pozwala rozkoszować się strofami wierszy za darmo i daje możliwość przystąpienia do sekty poetyckiej. Serdecznie zapraszamy!
 

„Jak żonglerzy marzenia, niebaczący na nic, w fantazji czarnej kawy i mgle papierosów”– poetów można spotkać raczej po domach, po domówkach, w podomkach. Są oczywiście Piotruś i Amatorska na Nowym Świecie, gdzie nadal możemy podziwiać Andrzeja Sosnowskiego z Eugeniuszem Tkaczyszynem-Dyckim, jak siedzą przy kawiarnianym stoliku po paru wódkach (olej na płótnie). Możemy też śledzić uważnie wydarzenia niezobowiązująco literackie, takie jak Warszawski Dzień 23 października w jednej z kamienic przy Alejach Jerozolimskich 49, gdzie będą występować poeci, performerzy, aktorzy związani z miastem. I chyba warto, bo jak wiele razy miałam okazję się przekonać, poezja oddycha i jest. I chciałabym, żeby dotarła do jak najszerszego grona. Żeby Marcin Świetlicki był na billboardach. (Chociaż jestem pewna, że by tego nie chciał). Ale niech robią, co chcą, niech piszą.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,3 (głosów: 680)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!
Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter