Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Wespazjan Kochowski nigdy nie próżnuje

Autor wpisu: Sylwia Omiotek
Data publikacji: 22.03.2011
Okres historyczny: Barok XVII w.

Szczycił się herbem Nieczuja. Ledwo ukończył szkoły, został wysłany przez ojca na wojnę. Jego pierwszym męskim doświadczeniem była bitwa pod Beresteczkiem. Splot okoliczności albo żądna przygód natura chłopaka sprawiły, że awantura wojenna trwała w jego przypadku nie kilka miesięcy, ale dziesięć lat.

Był bardzo uzdolnionym poetą, ale z umiłowania i powołania przede wszystkim jednym z najważniejszych historyków swoich czasów. Na wojnę wyjechał już w 1651 roku, a jego żołnierskim debiutem było krwawe, choć zwycięskie Beresteczko. Wydawało się, że opuścił rodzinny Gaj na chwilę, ale wir siedemnastowiecznej wojennej rzeczywistości wciągnął go na dobre. Był to jednak dla chłopca, a potem młodego mężczyzny okres bardzo kształcący: w tym czasie poznawał nie tylko rzemiosło wojenne i taktykę, lecz także wdrażał się w rolę kronikarza dziejów i poety.
 
Pierwsze utwory dotyczyły właśnie życia obozowego i wydarzeń politycznych. Młody człowiek nie stronił ani od rubasznego żartu, ani od makabry. Obcowanie ze śmiercią nauczyło go też wiary w cuda. Ich zapis pojawia się w zbiorze liryków i fraszek Niepróżnujące próżnowanie oraz w Klimakterach – kronice pisanej przez poetę. W czasie potopu szwedzkiego w gnieźnieńskim kościele katedralnym ludzie dostrzegli krew płynącą z drewnianego krzyża. Poeta, sceptyczny wobec wydarzenia, wetknął palec w ranę niczym niewierny Tomasz. Jednak kiedy w bitwie pod Gnieznem został ranny w rękę, jego sceptycyzm zniknął, a umocniła się wiara w cudowne działanie opatrzności i sił nadprzyrodzonych. To Kochowskiemu zawdzięczamy m.in. wizerunek Matki Boskiej – obrończyni Polaków. On bowiem zapewniał w Klimakterach, iż nawet Szwedzi dostrzegali na murach klasztoru jasnogórskiego niewiastę odzianą w błękit, która odbijała nieprzyjacielskie pociski. Obraz ten przekonująco powtórzył Sienkiewicz w Potopie i dzięki temu utrwalił się on w świadomości narodu.
 
Ziemianin
Poeta pożegnał się z regularnym żołnierskim życiem w 1660 roku. Wrócił do rodzinnego Gaju, aby po trzech latach opuścić dom rodzinny i osiąść we własnym majątku. Przeniósł się do Goleniowy (dawne województwo krakowskie, dzisiaj śląskie). Moment, gdy żegnał się z rodzinnym majątkiem, uświetnił waletą (wierszem pożegnalnym) Rozjezne pożegnanie z ojczystym Gajem, uznawaną za najważniejszy utwór ziemiańskiej literatury barokowej. Kochowski nie opuszczał rodzinnego majątku z powodu tragedii, ale wskutek działów rodzinnych, jak najbardziej naturalnie i w zgodzie ze światem i ludźmi. Nie ma jednak powodu, by wątpić w szczerość uczuć podmiotu lirycznego, który żegna się z domem, ziemią, krewnymi i znajomymi. Więź ze spachetkiem ojczystej ziemi jest nie do przecenienia – budują ją związek z tradycją i przodkami, dlatego odjazd jest porównywany do wygnania.
 
Gaj to była prawdziwa Arkadia, oczywiście zbudowana z obrazów poezji starożytnej, przede wszystkim liryków Horacego. Czy jednak mamy prawo twierdzić, że uczucia przedstawiane zgodnie z konwencją epoki nie były autentyczne? Większość walet w zbiorze została poświęcona właśnie życiu ziemiańskiemu, bogactwo opisów, czułość określeń dowodzą przywiązania do rodzinnych stron. Przywiązania, które szlachcic taki jak Kochowski gotów był potwierdzać nie tylko własnym piórem, tworząc liryki poświęcone górskim krajobrazom (w czym był zupełnym prekursorem!), lecz także krwią.
 
Poeci siedemnastowieczni nie byli sentymentalni i nie zależało im na pokazaniu szczerości uczuć, ale na naśladowaniu idealnych wzorów klasycznych. Kochowskiemu udało się połączyć ów ideał z miłością do stron rodzinnych i dlatego został uznany za pierwszego poetę regionalnego ziemi kieleckiej.

Źródło:

Claude Backvis, Panorama poezji polskiej okresu baroku, t. 1, Warszawa 2003, s. 368.
Jan Czubek, Wespazjan z Kochowa Kochowski. Studium biograficzne, Kraków 1900.
M. Eustachiewicz, Wstęp, [w:] Wespazjan Kochowski, Utwory poetyckie, wybór, oprac. M. Eustachiewicz, Kraków 1991.
Cz. Hernas, Barok, Warszawa 1973 (i kolejne wydania).
J. Nowak-Dłużewski, Wespazjan Kochowski. Pierwszy regionalny poeta kielecki, [w:] Z historii polskiej literatury i kultury, Warszawa 1967, s. 237.

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,1 (głosów: 1185)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane osoby

Powiązane lokalizacje

Gaj

Galeria

Wespazjan Kochowski nigdy nie próżnuje

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter