Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą Politykę prywatności.

[ Zamknij ]

Wasze wpisy

Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny

Autor wpisu: Dagmara Oleksy
Data publikacji: 29.03.2011
Okres historyczny: 1800-1914

Historie rodów królewskich i książęcych rzadko przypominają lukrowany świat z bajek, gdzie książę poślubia księżniczkę z miłości, a potem żyją długo i szczęśliwie. Na przestrzeni wieków królewskie i książęce małżeństwa były dyktowane najczęściej racją stanu, w której kategoriach nie mieszczą się żadne sentymenty. Tak więc książę poślubiał księżniczkę wskazaną mu przez rodziców albo doradców i nawet jeśli żył z nią długo, to rzadko kiedy szczęśliwie, bo trudno mówić o szczęściu, gdy zawiera się małżeństwo bez miłości. Księżniczkom było pewnie jeszcze trudniej, bo jak to kobiety były spragnione romantycznych porywów serca, a do tego nie miały społecznego przyzwolenia na jakiekolwiek pozamałżeńskie przygody miłosne. Znalazła się jednak taka, która miała odwagę sięgnąć po miłość i szczęście wbrew wszelkim konwenansom.

 

 
To królewna Marianna Orańska, urodzona w 1810 roku córka króla Niderlandów Wilhelma I Orańskiego i jego pierwszej żony Fryderyki Luizy Pruskiej (z von Hohenzollernów). Jej pierwszą wielką miłością był wygnany z ojczyzny szwedzki książę Gustaw Waza, z którym zdążyła się nawet zaręczyć, ale do ślubu z przyczyn politycznych niestety nie doszło (król szwedzki był gotów wypowiedzieć Niderlandom wojnę, gdyby para się pobrała). Marianna oddała więc rękę swemu kuzynowi, a zarazem najmłodszemu synowi króla Prus, Albrechtowi Hohenzollernowi.
 
Para zupełnie do siebie nie pasowała. Marianna przewyższała męża inteligencją i obyciem, poza tym dusiła się w okowach surowego, wojskowego ceremoniału pruskiego dworu. A że nie brakowało jej też temperamentu, między małżonkami często dochodziło do awantur (między którymi udało im się jakoś powołać na świat czwórkę dzieci). Skończyło się na tym, że niedowartościowany przez własną żonę Albrecht zaczął się dowartościowywać w ramionach innych kobiet, Marianna dowiedziała się o tym i odpłaciła małżonkowi pięknym za nadobne, wdając się w gorący romans ze swym koniuszym Johannesem van Rossumem.
 
W 1845 roku królewna opuściła męża i nieletnie dzieci i zamieszkała z kochankiem w Voorburgu w Holandii, gdzie w 4 lata później na świat przyszedł ich syn. W królewskim światku wrzało, Albrecht szalał, doprowadzając szybko do rozwodu i infamii, skutkującymi dla Marianny zakazem kontaktów z dziećmi oraz zakazem pobytu na terytorium Prus dłuższego niż jeden dzień (do tego miała się meldować na policji przy każdym wjeździe i wyjeździe). Marianna z godnością zniosła te upokorzenia. Wraz z van Rossumem zamieszkała najpierw w zameczku w Bílej Vodzie, a potem w pałacu w Reinhartshausen w Nadrenii, gdzie dożyła szczęśliwej starości (zmarła w roku 1883 w wieku 73 lat).
 
Dobra w Kamieńcu Ząbkowickim Marianna odziedziczyła po matce i to właśnie tu, na Zamkowej Górze postanowiła wybudować wymarzoną rezydencję rodzinną na wzór szkockiej siedziby hrabiego Ripon i krzyżackiej twierdzy w Malborku. Na projektanta i wykonawcę tego przedsięwzięcia wybrała wybitnego niemieckiego malarza i architekta, Karola Fryderyka Schinkela. W 1838 roku wmurowano kamień węgielny pod przyszłą rezydencję i rozpoczęły się prace budowlane, które z powodu złego stanu zdrowia Schinkela nadzorował młody architekt Ferdynand Martius. Gdy w 1841 roku Schinkel zmarł, Martius został naczelnym architektem pałacu, a w 1861 roku nadwornym mistrzem budowlanym. Tak więc ostateczny efekt jest wypadkową artystycznych wizji obu mistrzów i ich chlebodawczyni, która z uporem dążyła do przeforsowania swoich pomysłów.
 
Mimo pewnych przeszkód i niedogodności natury obiektywnej (jak zbyt mało miejsca na tak okazałą budowlę) prace szybko posuwały się do przodu. Przerwał je dopiero miłosny skandal z Marianną w roli głównej. Księżna na jakiś czas straciła zainteresowanie budową. Dopiero w 1853 roku po powrocie z zagranicznych wojaży nakazała wznowienie prac. W 1857 roku pałac był gotowy na przyjęcie gospodarzy. W kolejnych latach trwały roboty wykończeniowe, zarówno w samej rezydencji, jak i wokół niej (m.in. przy imponującym kompleksie parkowo-ogrodowym). Finał nastąpił 8 maja 1872 roku po przeszło 30 latach, a budowa pochłonęła około miliona dukatów (równowartość 3 ton złota).
 
Cóż z tego, kiedy małżeństwo Hohenzollernów już dawno nie istniało, a Marianna na mocy wyroku sądu mogła korzystać jedynie z apartamentów w jednej z wież i podobno nie miała prawa wchodzić do pałacu głównym wejściem. Dlatego w 1873 roku księżna podarowała kamieniecką rezydencję swemu młodszemu synowi Albrechtowi w prezencie ślubnym.
 
Pałac pozostał w rękach Hohenzollernów do 1940 roku, kiedy umarł ostatni z przedstawicieli prostej linii rodu. Wtedy to odziedziczyli go książę Waldemar Pruski z małżonką. W czasie II wojny światowej rezydencja została częściowo przejęta przez nazistów, którzy zorganizowali tu magazyn dla zagrabionych dzieł sztuki. Sporą ich część udało im się wywieźć do Niemiec przed przybyciem czerwonoarmistów. Rosjanie zrabowali resztę, a pałac podpalili. Następne lata przyniosły dalszą dewastację budowli (także za odgórnym przyzwoleniem władz, np. marmury z pałacowych wnętrz zostały wykorzystane przy budowie Sali Kongresowej PKiN).
 

Wreszcie w latach 80. rezydencja została wydzierżawiona od władz gminy na 40 lat przez Włodzimierza Sobiecha, byłego pracownika naukowego Akademii Rolniczej w Poznaniu, który tak bardzo zachwycił się tym miejscem, że postanowił za własne, otrzymane w spadku pieniądze przywrócić mu dawną świetność. Prace remontowe pochłonęły miliony, a i tak okazały się kroplą w morzu potrzeb. Na terenie pałacu dzierżawcy udało się uruchomić mały hotelik i kawiarenkę. Niestety, brak konstruktywnej współpracy między dzierżawcą a władzami gminy doprowadził do impasu w sprawie kamienieckiego zabytku. W sierpniu 2010 zmarł Włodzimierz Sobiech. Aktualnie trwa postępowanie spadkowe, a gdy się zakończy, gmina spróbuje znaleźć inwestora, który zechce zamienić bajkowy pałac Marianny Orańskiej w centrum konferencyjne albo luksusowy hotel. Karygodnym byłoby pozwolić tej wspaniałej neogotyckiej budowli zamienić się w ruinę. To jedno z tych miejsc na ziemi, gdzie choć przez chwilę możemy poczuć się jak w bajce.

 

Metryczka:

Podziel się:  

Oceń artykuł:
  Aktualna ocena: 3,2 (głosów: 1373)

Komentarze (0):

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować!

Powiązane lokalizacje

Galeria

Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny
Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny
Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny
Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny
Romantyczna rezydencja niepokornej Marianny

Mapa

Zaloguj się przez Facebook
Connect to your Facebook Account
Logowanie



rejestracja
zapomniałem hasła

Newsletter